
Dla Urszuli Radwańskiej prowadzenie biznesu nie jest nowością. W wieku 18 lat stała się niezależna i – jak mówi – w pewnym sensie została szefową, bo zatrudniała cały zespół, który z nią pracował na wyniki sportowe. Wiedziała też, że kariera tenisistki nie trwa wiecznie i przyjdzie czas na stworzenie swojego biznesu. Torebki uważa za coś oczywistego, bo zawsze je uwielbiała.
– Po każdym wygranym turnieju kupowałam sobie w nagrodę torebkę od znanego projektanta. Była to dla mnie taka mała motywacja i celebracja wygranej – śmieje się.
Dwa w jednym

Kilka lat temu wirus mononukleozy na kilka miesięcy wyłączył ją z tenisa i dotychczasowego trybu życia w biegu – między treningami, turniejami, wyjazdami. Musiała dużo odpoczywać, nie wolno jej było nawet biegać.
– Mój charakter nie pozwala na bezczynność, dlatego od razu zaczęłam myśleć nad własnym biznesem, na który miałam właśnie czas – wspomina Urszula Radwańska.
Chciała, żeby jej działalność łączyła się z tenisem. Pomysł na markę i styl torebek narodził się dość nieoczekiwanie przy filiżance kawy.
– Siedziałam rano w kawiarni. Obserwowałam ludzi śpieszących się do pracy. Zauważyłam, że wiele osób nosi dwie torby – jedną elegancką do biura, a drugą sportową na siłownię. Pomyślałam, że sama często tak wyglądam, jeśli mam trening, a później spotkanie – mówi.
W 2018 r. powstała pierwsza kolekcja eleganckich toreb ze skóry, które znakomicie nadają się do pracy lub na spotkanie, a jednocześnie są na tyle duże, że można w nie wszyć kieszeń na sportowe buty lub pudełko z jedzeniem. Teraz oferta marki poszerza się o mniejsze torebki ze skóry wegańskiej.
Limitowane kolekcje

Szkice wszystkich modeli Urszula Radwańska robi sama, mimo że jej życie podporządkowane jest tenisowi, a to sport bardzo wymagający. Sezon turniejowy trwa od stycznia do listopada. W tym czasie odbywa się kilkanaście turniejów, co wiąże się z licznymi podróżami. Jeśli nie gra w zawodach, zazwyczaj ma dwa treningi dziennie. Nauczyła się ćwiczyć i trenować w każdych warunkach i pod każdą szerokością geograficzną.
Szkice torebek to jednak nie wszystko.
– Na początku nie miałam pojęcia, co dalej – jak pozyskać materiały lub gdzie znaleźć odpowiednią szwalnię. Wszystko było dla mnie nowością. Dotąd poruszałam się wyłącznie w hermetycznym świecie sportu, ale uwielbiam wyzwania, dlatego nie bałam się zaryzykować, by wejść z własną marką do świata mody. Znalazłam zespół fantastycznych i zaufanych ludzi, którzy pokazali mi, od czego zacząć, i wskazali odpowiednie miejsca do produkcji torebek – podkreśla Urszula Radwańska.
Na razie dla marki UR pracuje mały zespół, ale każda z osób – jak mówi Urszula Radwańska – jest wyjątkowa, co sprawia, że firma to nie tylko produkt, lecz także historia odwagi w realizacji marzeń. Kolekcje też są niewielkie – każdy model jest limitowany, by kupujący wyroby UR – kobiety i mężczyźni – czuli się wyjątkowo. Zazwyczaj powstaje więc 20 sztuk jednego modelu.
– Torby i akcesoria dla mężczyzn są od początku marki. Co prawda wybór jest mniejszy niż dla kobiet, ale kierowałam się tą samą ideą, czyli elegancją połączoną ze sportowym charakterem – tłumaczy tenisistka.
Z sieci do butików

Kolekcja UR początkowo była dostępna tylko w internecie, ale pół roku po powstaniu marki pojawiła się w sklepach stacjonarnych.
– Nie mamy jeszcze własnego butiku, ponieważ asortyment nie jest duży, ale nasze produkty można spotkać w concept storach, czyli butikach oferujących wyroby innych projektantów – dodaje Urszula Radwańska.
Marka dopiero się rozwija, przynosi też dochody, choć nie one są najważniejsze.
– Chciałam rozwijać firmę pomału, krok po kroku, by łączyć biznes ze sportem. Gdybym chciała rozwinąć ją szybko, musiałabym zrezygnować z zarządzania nią i przekazać tę funkcję komuś innemu, a tego nie brałam pod uwagę – zapewnia sportsmenka.
Motywacja dla Urszuli Radwańskiej jest tak samo ważna w biznesie, jak i w sporcie. Miała cztery operacje związane z kontuzją i mononukleozę – za każdym razem wracała na korty z ogromną chęcią wygrywania. Uporu i ambicji jej nie brakuje.
– Uważam, że ciężką pracą i systematycznością można wiele osiągnąć, dlatego nie wybieram, lecz łączę dwa światy: sportu i biznesu – podkreśla.
Praca nad marką

Urszula Radwańska nie tylko wciąż intensywnie trenuje i zajmuje się torebkami, ale od pewnego czasu koncentruje się również na budowaniu marki osobistej.
– Pracuję nad swoimi kanałami w mediach społecznościowych, co owocuje powiększającymi się zasięgami, z czego jestem bardzo dumna, bo robię to sama, właściwie intuicyjnie. Cieszę się, że jest to zauważone. Ostatnio dostaję pytania od różnych firm w sprawie współpracy. Te jednak wybieram bardzo starannie. Znam swoje możliwości czasowe i nie chcę się podejmować wielu zadań, z których potem trudno będzie mi się wywiązać – tłumaczy tenisistka.

Przywiązuje też bardzo dużą wagę do firmy i jej produktów, jeśli ma je promować swoim nazwiskiem.
– Musi być to zgodne z moimi wartościami i stylem życia, jaki prowadzę. W zeszłym roku zostałam ambasadorką Juice Plus+, producenta suplementów diety. Firma pochodzi z USA, działa od ponad 50 lat prawie na wszystkich kontynentach. Współpracuje z nią wielu sportowców, ponieważ misją firmy jest promocja zdrowego trybu życia i aktywności fizycznej – dodaje Urszula Radwańska
Sama też tak stara się żyć, chociaż przy licznych podróżach bywa to bardzo trudne.
Sesja topless

Tenisistka świetnie się również sprawdza jako modelka występująca w towarzystwie torebek własnej marki. Sesja topless była szeroko komentowana.
– Byłam początkowo przeciwna, ale namówił mnie fotograf, który siedzi w świecie mody, a prywatnie jest moim przyjacielem. Miałam do niego zaufanie. Wiedziałam, że zdjęcia nie przekroczą pewnej granicy i będą odpowiedniej jakości. Chyba nie żałuję, choć nie jestem fanką rozbieranych zdjęć – śmieje się.
Fani Urszuli Radwańskiej też nie żałują.
