Religia TV jest dla szefów ITI inwestycją w przyszłość i w wizerunek
Kanał religijny ITI Neovision, który zaczął nadawanie w połowie października, ma kosztować kilkanaście milionów złotych rocznie.
Maciej Sojka, prezes ITI Neovision, nie chce zdradzić, ile i jak długo zamierza dopłacać do nowego kanału. Ale że będzie musiał — to jest pewne. Specjaliści od rynku reklamy nie wróżą sukcesu nowemu przedsięwzięciu koncernu komercyjnego.
— Ograniczona wyłącznie do platformy n Religia TV jest dla reklamodawców praktycznie niewidoczna, bo przecież ta platforma nie jest monitorowana. Reklamodawcy kupują widownię. Nie ma dla nich znaczenia, że odbiorcy nowego kanału to dobrze sytuowani widzowie z dużych miast, podobnie jak widzowie innych stacji dostępnych przez kabel i satelitę — uważa Maria Wajda, dyrektor sprzedaży At Media, domu mediowego specjalizującego się w sprzedaży czasu reklamowego kanałów tematycznych.
Zainteresowania reklamodawców nowym kanałem nie oczekują też analitycy finansowi.
— Przychody ze sprzedaży czasu reklamowego w Religia TV będą bez znaczenia dla wyników grupy ITI. Na zyski z tej stacji przyjdzie poczekać co najmniej kilka lat — przewiduje Łukasz Kołaczkowski, analityk domu maklerskiego Millennium.
Nisza w modzie
Mimo mało obiecujących prognoz finansowych uruchomienie nowego kanału Łukasz Kołaczkowski ocenia jako dobre posunięcie biznesowe.
— Oznacza ono zwiększenie liczby programów na platformie n, czyli poszerzenie i uatrakcyjnienie oferty, co z kolei może przyciągnąć nowych użytkowników — mówi specjalista z domu maklerskiego Millennium.
Dodaje, że Religia TV, podobnie jak TVN Turbo czy Meteo, to typowy kanał niszowy, a szukanie i wypełnianie kolejnych nisz to obecnie jedna z głównych mód w telewizji.
Pewnie tym kierowali się szefowie ITI, decydując o uruchomieniu kanału religijnego. Choć Maciej Sojka jest przekonany, że w dalszej perspektywie firma na tym nie straci.
— Będzie to bardzo ciekawa stacja i ludzie będą ją oglądać, a reklamodawcy kupować reklamy — przekonywał podczas konferencji prasowej towarzyszącej startowi nowego kanału.
Gwarancją jakości kanału mają być jego szef i pomysłodawca — ks. Kazimierz Sowa (niegdyś kierował siecią religijnych rozgłośni radiowych) oraz jego zastępca ds. programowych, katolicki publicysta Szymon Hołownia. Ramówka, jaką przygotowali, składa się w 23 proc. z programów własnych. Reszta to zakupy produkcji dokumentalnych i fabularnych, w tym wielu zagranicznych.
— Zupełnie inaczej podejdziemy do tematyki religijnej, a nasza ramówka to program nawet dla tych, którzy nie podpisują się pod żadnym wyznaniem — zapewnia ks. Kazimierz Sowa.
Dwie pięty Achillesa
Twórcy religijnego kanału ITI Neovision odrzucają tradycyjny sposób profilowania stacji i odbiorcy.
— Przygotowaliśmy ofertę dla określonej społeczności o pokrewnych zainteresowaniach i stylu życia. Przestaliśmy myśleć o widzu w kategoriach czysto demograficznych. Religia TV jest dla osób otwartych w sprawach wiary i pragnących poszerzać światopogląd — mówi Maciej Sojka.
— Chcemy szeroko siać i szeroko zbierać, a nasza widownia to osoby od lat 5 do 105 — dopowiada Szymon Hołownia.
Zapewnia przy tym, że Religia TV nie chce konkurować z Telewizją Trwam, bo jest stacją, a nie telewizją tematyczną. Twierdzi, że kanał nie był tworzony jako opozycja do telewizji z Torunia.
Na razie nowy kanał ITI będzie dostępny tylko na platformie n. I to będzie jego pięta achillesowa.
— Bo budowa dystrybucji i interesującej ramówki to dwa pierwsze i najważniejsze kroki na drodze do zainteresowania reklamodawców — podkreśla Maria Wajda.
Ich przyciągnięcia nie ułatwi także profil odbiorcy. Specjaliści oceniają, że wbrew oczekiwaniom twórców kanału jego widzowie, podobnie jak w przypadku TV Plus, będą należeli raczej do starszego pokolenia.
— Nie da się go sprzedawać w pakietach reklamowych, jak to się zwykle robi z kanałami tematycznymi, bo ta widownia będzie inna niż pozostałych kanałów. Trzeba więc będzie sprzedawać go osobno — ostrzega Maria Wajda.
Wbrew deklarowanemu optymizmowi szefowie ITI zdają sobie z tego sprawę. Stąd zapowiedź prezesa Sojki o bezterminowym dopłacaniu do religijnego kanału.
Małgorzata Mierżyńska