Biznesowa etyka jest narażona na pokusy

Alina Gronek
opublikowano: 2002-03-08 00:00

Rozwój sytuacji na rynku pracy generuje zjawiska zarówno pozytywne jak i negatywne, zmieniają się jedynie ich proporcje. Na przykład w branży reklamowej miniony, ciężki rok dokonał wyraźnej polaryzacji: proporcjonalnie do stopnia trudności wzrastała ilość postaw kontrowersyjnych, na marginesie zaś pozostały osoby zachowujące ogólnie uznawany system wartości.

Wśród zjawisk negatywnych pierwszoplanowa — ze względu na intensywność — wydaje się transformacja (trudno nazywać to ewolucją) pracownika opuszczającego dotychczasowego pracodawcę. Ktoś taki latami jest dobrym kolegą, znakomitym fachowcem, pnie się od najniższej pozycji do szczytu skutecznie i z zachowaniem zasad etyki zawodowej, pracuje na uznanie przełożonych i sympatię współpracowników. Nadchodzi jednak moment, gdy decyduje się na poszukiwanie innej ścieżki kariery, ponieważ uznaje, że doszedł do bariery postawionej przez strukturę firmy lub przez własne ograniczenia kompetencyjne.

Wymagania stawiane przez nowego pracodawcę oraz agresywny rynek często wyzwalają u zmieniającego firmę odruchy makiawelistyczne. Uruchamiają się mechanizmy uśpione przez lata zasiedzenia i rutynowego prowadzenia biznesu, często toczącego się niejako siłą inercji. Konieczność udokumentowania nowemu pracodawcy własnej niezbędności oraz słuszności jego decyzji o kadrowym nabytku — często kosztownym — katalizuje i dynamizuje nowe techniki pozyskiwania klientów.

Drogą na skróty jest komunikacja z firmami obsługiwanymi przez byłego pracodawcę. Opierając się na wcześniej nawiązanych relacjach z klientami, inicjuje się proces ich przechwytywania dla nowego pracodawcy. Cel jest łatwy, bo wiemy o nim wszystko, znamy jego oczekiwania, dotyczące zarówno obsługi merytorycznej, jak i warunków finansowych (nowa oferta jest zawsze konkurencyjna). Niewiele ma to wspólnego z etyką, trudno też sklasyfikować to jako profesjonalne działanie — jednakże bywa ono bardzo skuteczne. Technika taka stosowana jest aż do wyczerpania możliwości wyprowadzania klientów od byłego pracodawcy.

Poczynaniom takim towarzyszy specyficzny manifest: były pracownik ogłasza w branżowej prasie światu (czytaj: środowisku) swój triumf. Bufonada i samozachwyt mają pokazać, jak wielką stratę poniosła poprzednia firma. Jest już nieistotne, że jakąkolwiek pozycję, dostęp do szkoleń czy zagranicznych podróży służbowych oraz znakomite uposażenie zdobywało się dzięki decyzjom i życzliwości szefa. W nowej sytuacji były przełożony staje się przeciwnikiem. Dochodzi jeszcze aspekt zakamuflowanego odwetu. Branżowa prasa znowu staje się forum, na którym daje się upust pielęgnowanym przez lata urazom, uprzedzeniom i niespełnieniom. Wyraża się to w głoszeniu satysfakcji z rozstania oraz przekazu do „opuszczonych” kolegów, iż znaleźli się w sytuacji niestabilnej i pozbawiającej poczucia bezpieczeństwa — co jest nieprawdą, wobec rzeczywistej pozycji rynkowej dawnej firmy.

Czemu służą takie patologiczne postawy? W znacznym stopniu powodowane są sytuacją na rynku pracy oraz trendami ekonomicznymi w ostro rywalizującej branży. Czynniki te przebudowują systemy wartości etycznych. W tych warunkach prawdziwą sztuką jest zachowywanie postawy nieulegania szkodliwym skutkom ubocznym trudnej sytuacji gospodarczej, wpływającym niszcząco na osobowość i psychikę. Utrzymanie pozytywnego wizerunku staje się dużo większym wyzwaniem, niż poddawanie etycznych zasad biznesu eksperymentom, wymykającym się spod kontroli i skutkującym deformacjami.

Rezultatem ulegania pokusom jest nieuchronne odrzucenie przez ludzi wartościowych i znalezienie się w grupie ogólnie nie akceptowanej. Branża tak specyficzna jak reklamowa jest przecież obszarem zamkniętym. Informacje krążą w niej we wszystkich kierunkach i są kanalizowane przez opiniotwórcze lobby środowiskowe, które obserwując ruchy personalne dokonuje pozytywnego/negatywnego sortowania. Lekceważenie tego mało widocznego na co dzień procesu jest wielkim błędem — kariera bardzo dynamicznie rozpoczęta może się równie dynamicznie i nieoczekiwanie zakończyć, gdy zignoruje się kodeks zawodowy i powszechnie przyjęte normy etyczne.