Biznesowe układanki farmaceutyczno-kosmetyczne

Alina Treptow
opublikowano: 2014-10-20 00:00

Farmacja szuka utraconych zysków w branży kosmetycznej, która spadki w kanale tradycyjnym rekompensuje w… aptekach.

Przedsiębiorcy z branży farmaceutycznej coraz chętniej wchodzą na kosmetyczne podwórko — zarówno produkcyjne, jak i dystrybucyjne. Spółka CEPD (z grupy Pelion), która zarządza największą w Polsce siecią aptek Dbam o Zdrowie, dwa miesiące temu przejęła Drogerie Natura. Nie jest prekursorem, bo szlaki w łączeniu drogerii i aptek przetarł w Polsce izraelski Super-Pharm, który prowadzi drogerio-apteki.

— Marże w części farmaceutycznej, dużo mocniej regulowanej, zostały zmniejszone, więc jesteśmy zmuszeni szukać zysków gdzie indziej. Z tego powodu wprowadziliśmy na rynek Life, markę własną kosmetyków — wyjaśnia Grzegorz Kowalski, prezes Super-Pharmu.

Lista aptek i hurtowni farmaceutycznych, które mają zakusy na rynek kosmetyczny, jest znacznie dłuższa. Neuca, giełdowy dystrybutor leków, wprowadził do aptek markę dermokosmetyków Cera +. Apteki Ziko wchodzą w koncept dermokosmetyczny Ziko Dermo. Obecnie liczy około 17 placówek. Jan Zając, prezes sieci Ziko, zapowiada, że rocznie będzie się powiększać maksymalnie o 10 placówek.

— Dystrybutorzy farmaceutyczni po wejściu ustawy refundacyjnej musieli pożegnać się z częścią zysków. Teraz próbują je odzyskać w branży kosmetycznej — mówi Zdzisław Sabiłło, ekspert Pharma Business Administration. Grzegorz Kowalski zwraca jednak uwagę na pewną trudność. Firmy z branży farmaceutycznej z racji największych synergii wchodzą najczęściej w segment dermokosmetyków.

— Mimo że wciąż ma on duży potencjał do wzrostów, duże zainteresowanie powoduje, że jest też coraz bardziej konkurencyjny — uważa Grzegorz Kowalski. Firmy kosmetyczne również coraz śmielej spoglądają na rynek farmaceutyczny, przede wszystkim mniej regulowane OTC i suplementy diety. Pierwsze kroki postawił Aflofarm, lider polskiego rynku suplementów diety. Obecnie ma w portfelu blisko 30 kosmetyków. Leszek Kłosiński, prezes firmy kosmetycznej Oceanic, informuje, że do tych zmian spółka zaczęła przygotowywać się dekadę temu, kiedy oddała do użytku halę produkcji leków.

— Po pierwsze, coraz więcej osób poszukuje specjalistycznych produktów na problemy skórne. W tym kontekście coraz ważniejsza staje się porada farmaceuty. Po drugie, rynek tradycyjny cały czas się kurczy, więc część sprzedaży migruje do kanału farmaceutycznego — tłumaczy Leszek Kłosiński.

Firma Bielenda Kosmetyki Naturalne obecnie sprzedaje wyłącznie kosmetyki, w przyszłości nie wyklucza jednak debiutu na rynku OTC i suplementów diety. O tym, że od kosmetyków do leków jest niedaleko nie tylko na sklepowych półkach, ale także w biznesowej układance, świadczy przejęcie z początku bieżącego roku. Amerykański koncern kosmetyczno-farmaceutyczny The Mentholatum Company, należący do japońskiego giganta Rohto Pharmaceuticals, kupił większościowy pakiet polskiej spółki kosmetycznej Dax Cosmetics.

Japoński koncern działa na 120 rynkach (jest światowym liderem w kroplach do oczu). Sprzedaje również balsamy do ust, leki OTC, dermokosmetyki, wyroby medyczne i suplementy diety. Wcześniej w 2010 r. koncern farmaceutyczny Sanofi przejął Nepentesa, giełdowego producenta dermokosmetyków.