Według doniesień różnych ekspertów, około 100 zachodnich marek z szeroko rozumianego segmentu modowego przymierza się do wejścia do Polski. Wśród nich są jubilerskie.

— Czekają na wzrost zamożności Polaków i dobre lokalizacje. Większość rynku jest jeszcze rękach pojedynczych, lokalnych jubilerów. To oznacza, że powinniśmy dalej powiększać sieć — mówi Krzysztof Madelski, prezes Yes.
Firma ma obecnie ponad 130 salonów, a w tym roku ma jej przybyć kolejnych 10 franczyzowych. Ubiegły rok zamknęła 238 mln zł przychodów ze sprzedaży, a w 2017 r. liczy na kilkuprocentowywzrost. Szacowane wydatki Polaków na biżuterię wynoszą 3 mld zł rocznie. Segment luksusowy, według obliczeń KPMG, był wart w ubiegłym roku 322 mln zł, a kolejne 111 mln zł dołożyły luksusowe zegarki — również sprzedawane przez jubilerów. Jubilerska najwyższa półka ma rosnąć do 2020 r. szybciej niż do tej pory, bo średnio o 10,2 proc. rocznie wobec 6,6 proc. w latach 2010-16 — wynika z najświeższej edycji raportu „Rynek dóbr luksusowych w Polsce”.
— Przekonanie o wzroście rynku jubilerskiego, w tym jego droższej części, ma u podstaw dwa założenia. Po pierwsze, wraz ze wzrostem PKB, a więc również dochodów, rośnie kwota, którą konsumenci są w stanie przeznaczać na produkty postrzegane jako zbytek. Po drugie, zmieniają się nawyki konsumentów. Nigdy nie było u nas silnych tradycji kupowania biżuterii szlachetnej, teraz się ona rodzi. Coraz częściej postrzegana jest jako rodzinna pamiątka, symbol, talizman, coś, co może być przekazywane z pokolenia na pokolenie — mówi Krzysztof Madelski. Taką grupę klientów już widać.
— Dziadek kupuje co roku wnuczce coś z klasycznej linii — kolczyki, pierścionek, naszyjnik itd. To właśnie przykład zmiany nawyków. Choć jesteśmy tylko o kilkadziesiąt procent mniej zamożni niż mieszkańcy wielu krajów zachodnich, u jubilerów kupujemy kilkakrotnie mniej. Postrzegam to jako ogromną szansę dla branży — mówi prezes Yes. Około 60 proc. klientek kupuje biżuterię dla siebie, traktując ją jako nieodłączony element garderoby. To wciąż najważniejszy motor popytu — i najbardziej zmienny.
— Przeżywamy krótsze i dłuższe mody. Po kilku wyjściach celebrytek w naszyjniku z dużym ażurowym elementem nastąpiła fascynacja taką biżuterią. Generalnie Polki gustują obecnie we wzornictwie stonowanym, zbliżonym do skandynawskiego — twierdzi Krzysztof Madelski.