Europejskie banki to nieoczywisty typ w sytuacji, w której narastają obawy o recesji, ale zdaniem analityków BlackRocka nadszedł czas na zwiększenie ekspozycji na sektor.
– Teza jest kontrowersyjna, ale dostrzegam bardzo okazyjne wyceny europejskich banków. Rosnące stopy procentowe zwiększają marżą odsetkową netto, akcje są nisko wycenione, banki mają dobre wyniki, co w szczególności dotyczy instytucji nastawionych na klienta detalicznego - mówi Nigel Bolton, dyrektor inwestycyjny w BlackRock Fundamental Equities, cytowany przez agencję Bloomberg.
Od szczytu w lutym paneuropejski indeks Stoxx600 Banks spadł o 24 proc., a wyceny wskaźnikowe obniżyły się do poziomu nie widzianego od marca 2020 r., kiedy fala pandemii zaczęła docierać na stary kontynent. O 18 proc. spadł Stoxx600, grupujący europejskie blue chipy. Nigel Bolton uważa, że indeks spadnie o kolejne 10-15 proc. zanim znajdzie dno. Specjalista uważa, że strach przed recesją jest przesadzony.
– To nie będzie recesja o skutkach takich, jak globalnych kryzys finansowy. Konsumenci są w dość dobrym położeniu, podobnie jak system bankowy. Bardziej prawdopodobne, że doświadczymy normalnego spowolnienia, która potrwa od sześciu do dwunastu miesięcy - uważa Nigel Bolton.
Jego zdaniem znacznie mniej optymistyczny jest obraz amerykańskiego rynku akcji, ze względu na wciąż wysokie wyceny spółek technologicznych.
- Więcej wartości znaleźć można w Europie i Wielkiej Brytanii niż w USA - dodaje dyrektor inwestycyjny z BlackRocka, który oprócz banków rekomenduje też akcje spółek paliwowych i przemysłowych.
