Bliźniakom się spieszy

BMK
11-07-2006, 00:00

Marcinkiewicz zdymisjonowany. Prezydent na premiera desygnował brata. Nowy rząd ma w kilka dni zyskać wotum zaufania.

W południe premier Kazimierz Marcinkiewicz złożył dymisjęna ręce prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

— Odbyliśmy przyjazną rozmowę z premierem, podziękowałem za bardzo dobre wyniki w rządzeniu przez ostatnie 8,5 miesiąca. Mam podstawy, by przyjąć dymisję — powiedział prezydent podczas uroczystości, na której nie pojawił się Kazimierz Marcinkiewicz.

Wkrótce potem desygnował brata Jarosława na prezesa Rady Ministrów. Oficjalne uroczystości miały odbyć się o 20.00. Do czasu powołania nowego rządu funkcję premiera pełnić będzie Kazimierz Marcinkiewicz.

Zdaniem Marka Jurka, marszałka Sejmu, proces powoływania nowego rządu nie potrwa długo.

Premier Kaczyński bardzo szybko przygotuje skład rządu i exposé — twierdzi marszałek.

Jak dodał, głosowanie nad wotum zaufania dla nowego rządu odbędzie się jeszcze w tym tygodniu lub na początku przyszłego, a zaprzysiężenie nastąpi prawdopodobnie przed parlamentarnymi wakacjami, czyli przed 21 lipca.

O ile wcześniej Jarosław Kaczyński dogada się z koalicjantami. Wczoraj wicepremier Andrzej Lepper zapewniał, że do zerwania umowy koalicyjnej nie dojdzie, jednak pewne zmiany muszą w niej nastąpić. Wcześniej zapowiadał, że jeśli Jarosław Kaczyński nie zadeklaruje, że będzie prowadził prosocjalną politykę, koalicja stanie pod znakiem zapytania.

Zmian w umowie koalicyjnej chce też LPR. Jak tłumaczy Wojciech Wierzejski, wiceszef partii, chodzi o zobowiązanie rządu do prowadzenia polityki prorodzinnej.

Tymczasem Marek Kuchciński, wiceprzewodniczący klubu PiS, uważa, że zmiana obowiązującej umowy koalicyjnej jest niepotrzebna. Jego zdaniem Jarosław Kaczyński usprawni współpracę między koalicjantami i będzie mógł ją łatwiej koordynować.

Zmianę rządu chętnie komentuje opozycja. Według Jan Rokity z PO powołanie nowego premiera poprzedzą kłótnie i przepychanki wewnątrz koalicji, jednak jego rząd zyska poparcie. Choć nie na długo.

— Jarosław Kaczyński, Andrzej Lepper i Roman Giertych w jednym pokoju. I z tego ma się urodzić kształt Polski? Chyba mało kto w to wierzy, ja też nie wierzę. To będzie krótki rząd, kłótnia nastąpi za parę tygodni, gdy będą się kończyć wakacje — wróży poseł PO.

Podobnego zdania jest Marek Sawicki z PSL.

— Stała się rzecz szczęśliwa, że monarcha Kaczyński, który decydował o prezydenturze i premierostwie, a sam nie odpowiadał za nic, postanowił wziąć odpowiedzialność na siebie. To może oznaczać wstęp do IV RP. Być może, gdy PiS ma pełnię władzy nad aparatem państwowym, ta zmiana obliczona będzie na trzy lata. Choć w to nie wierzę. To raczej krótka kadencja kanclerska z wyjściem na wybory samorządowe i parlamentarne (być może przeprowadzone jednocześnie) jesienią — uważa poseł PSL.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BMK

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bliźniakom się spieszy