Francuska grupa finansowa uchodzi na świecie za głównego gracza na globalnym na rynku instrumentów pochodnych. Polakom kojarzy się w ostatnich miesiącach głównie z mało optymistycznych prognoz dla naszego kraju i złotego. Jak na razie nic nie wskazuje na to, aby te skojarzenia miały się zmienić. BNP Paribas Polska kolejny raz obniża właśnie prognozę naszego wzrostu gospodarczego.
- Przewidujemy, że w tym roku Polska gospodarka skurczy się aż o 1 ,8 proc. Spadnie eksport i inwestycje. Zmniejsza się konsumpcja, bo pogarsza się sytuacja na rynku pracy – przewiduje Michał Dybuła, główny ekonomista polskiego oddziału francuskiej grupy BNP Paribas.
- Początku odbicia w polskiej gospodarce można spodziewać się dopiero na początku 2010 roku. Wtedy polski PKB wzrośnie o 0,7 proc. Widocznej poprawy nie będzie jednak wcześniej, niż przed 2011 roku – dodaje Dybuła.
BNP Paribas nie ma dobrych informacji również dla zadłużonych w walutach
obcych. Powód? Złoty ma się dalej osłabiać.
- Przewidujemy, że na koniec
roku za euro zapłacimy 5,2 zł. Później będzie lepiej. Na koniec przyszłego roku
prognozujemy kurs euro na poziomie 4,7 zł – powiedział Dybuła.
Kierowanie firmą w czasie kryzysu nie musi być trudne. Przeczytaj rady ekspertów. Zobacz, jak w trudnych chwilach radzą sobie inni. Szukaj rad, inspiracji i prostych rozwiązań w „Pulsie Biznesu" i na stronie kryzysk.pb.pl