Bogaci nie zarobią na dociepleniach

Tadeusz Markiewicz
23-06-1999, 00:00

Bogaci nie zarobią na dociepleniach

Trzy lata trwały boje o wejście w życie ustawy o wspieraniu przedsięwzięć termomodernizacyjnych i przepisów wykonawczych. Te ostatnie podpisano 30 kwietnia. Bardzo długo liczono na to, że to rozwiązanie prawne przyczyni się do rychłej koniunktury na rynku dociepleń. Teraz coraz więcej osób w to wątpi.

Coraz częściej podnoszą się głosy, że ustawa o wspieraniu przedsięwzięć termomodernizacyjnych jest niedoskonała. Powodów jest kilka. Ustawa zakłada, że właściciele domów, gminy, spółdzielnie czy wspólnoty mieszkaniowe mogą ubiegać się o kredyt wysokości maksymalnie 80 proc. wartości przedsięwzięcia. Będzie on nieco korzystniejszy od komercyjnego.

Po uzyskaniu opinii audytora, że ocieplenie przyniesie oszczędności, wykonaniu przedsięwzięcia i spłacie 75 proc. wartości kredytu można liczyć na umorzenie pozostałych 25 proc. Ich spłatą zajmie się wówczas Bank Gospodarstwa Krajowego. Problem w tym, że taki właśnie bonus (zwany premią termomodernizacyjną) mogą uzyskać jedynie osoby lub podmioty, które zaciągną taką formę pożyczki.

Ci, którzy wykonują termomodernizację z własnych środków, nie otrzymają żadnego wsparcia ze strony państwa. Z tego powodu można przypuszczać, że tak naprawdę głównym beneficjantem przepisów staną się komercyjne banki.

Na obsługę kredytu

Pewne kontrowersje budzi również wysokość premii termomodernizacyjnej, wynoszącej 25 proc. wartości kredytu.

— Oznacza to, że w większości przypadków nie pokryje ona nawet kosztów obsługi kredytu. Dla inwestora, korzystającego z tej formy pożyczki bankowej, najbardziej opłacalne byłoby zaciągnięcie kredytu maksymalnie na półtora roku. Nie wiadomo jednak, czy na takie rozwiązanie przystaną banki komercyjne — mówi Andrzej Skowroński, audytor energetyczny.

Nasz rozmówca zastanawia się, czy nie byłoby lepiej, gdyby ustawodawca zwiększył wysokość premii nawet do 50 proc.

Uciążliwa droga

Witold Olszewski, przedsiębiorca budowlany, dodaje, że barierą prawdziwego wejścia w życie ustawy jest wysokość oprocentowania kredytów i dość uciążliwa droga do ich uzyskania.

— System uzyskiwania jest dość skomplikowany. Ponadto przy tym oprocentowaniu kredytów trudno udowodnić zyski. Jeśli ktoś dysponuje wolnymi środkami, to nie opłaca mu się pożyczać pieniędzy — tłumaczy Witold Olszewski.

W przyszłym roku

Nasi rozmówcy różnie oceniają, kiedy pojawią się pierwsze efekty ustawy. Jeszcze zanim zostaną przyznane pierwsze kredyty, Bank Gospodarstwa Krajowego musi wybrać firmy, zajmujące się weryfikacją audytów energetycznych. Dariusz Matysek z BGK twierdzi, że stanie się tak już niedługo, a w lipcu zostaną rozpatrzone pierwsze wnioski o przyznanie premii termomodernizacyjnej. Z kolei Aleksandra Paprocka z Atlasa, producenta materiałów do termomodernizacji, uważa, że upłynie jeszcze sporo czasu, zanim pierwsze premie zostaną wypłacone.

— Zważywszy na sezonowość prac budowlanych uważam, że terminem najbardziej prawdopodobnym będzie wiosna przyszłego roku — podsumowuje Aleksandra Paprocka.

PROCENTY BARIERĄ:

Ten rok jest już na pewno stracony. Żeby ustawa ruszyła pełną parą, trzeba obniżyć oprocentowanie kredytów — ucina Witold Olszewski. fot. MW

TO NIE JEST DLA BOGATYCH: Premia termomodernizacyjna to ulga dla biednych. Ci, którzy mają wolne środki finansowe, nie skorzystają z niej — mówi Andrzej Skowroński, audytor energetyczny. fot. M. Wegner

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bogaci nie zarobią na dociepleniach