Bogacze zbiednieli w kryzysie

MZAT
opublikowano: 2012-06-25 00:00

Milionerów na świecie przybyło, ale na rachunkach mają mniej zer. Zawinił kryzys w strefie euro.

Na biednego nie trafiło — z kont światowych milionerów wyparowało w ubiegłym roku 700 mld USD, co oznacza, że ich łączny majątek skurczył się o 1,7 proc. Teraz krezusi mają w gotówce — bagatela — 42 biliony USD. Bogacze zbiednieli po raz pierwszy od 2008 r. Wtedy jednak cios był znacznie poważniejszy — pierwsza fala kryzysu wypłukała z ich portfeli aż 19,5 proc. wartości. Takie są wyniki raportu „Światowe bogactwo 2012”, przygotowanego przez Capgemini i RBC Wealth Management. Analitycy za milionerów uznają tylko tych, którzy są w stanie zainwestować 1 mln USD w gotówce. Pod uwagę nie brano więc właścicieli cennych nieruchomości czy dzieł sztuki. Tak rozumianych milionerów jest na świecie 11 milionów, o 0,8 proc. więcej niż rok wcześniej. Ziemią obiecaną bogaczy nie jest już Ameryka Północna — przez ostatni rok populacja milionerów skurczyła się tam o 1,1 proc. USA, Kanadę i Meksyk wyprzedziła Azja — na całym kontynencie żyje 3,37 mln milionerów. Na liście krajów prowadzi oczywiście USA (3 mln) przed Japonią (1,8 mln). Ostatnie miejsce na majątkowym podium zajmują Niemcy, gdzie milionem w gotówce dysponuje 951 tys. osób. Jak będzie w przyszłym roku?

None
None

— Najważniejsze dla inwestorów będą wydarzenia w Europie, gdzie rynki ciągle będą balansować na krawędzi. O tym, czy milionerów przybędzie, zdecydują jeszcze wyniki chińskiej gospodarki, a także rozstrzygnięcia polityczne i wyniki wyborów w najważniejszych krajach — uważa Jean Lassignardie, wiceprezes w dziale usług finansowych Capgemini.

Powody do niepokoju mają polscy bogacze. Credit Suisse w październiku ubiegłego roku oszacował liczbę nadwiślańskich milionerów „dolarowych” na 48 tys. Tylko 10 proc. z nich może pochwalić się majątkiem przekraczającym 5 mln USD. 73 Polaków ma więcej niż 100 mln USD, a tylko 3 — więcej niż miliard. Ich populacja w 2011 r. skurczyła się jednak według Capgemini aż o 7,3 proc. Przyczyną miały być przede wszystkim spadki na giełdzie — w tym czasie WIG skurczył się o 20,8 proc.

— Takie spadki w Polsce to po trochu rezultat metodologii badania, a po trochu — niskiego oprocentowania depozytów. Nie ma co bić na alarm, w kraju nie dzieje się nic złego i tak naprawdę nie odczuwamy kryzysu — ocenia Jerzy Mazgaj, prezes Almy i jeden ze stu najbogatszych Polaków, według Forbesa. W szybszym tempie niż nad Wisłą milionerów ubywało tylko w Singapurze (-7,9 proc.), Hongkongu (-17,6 proc.) i Indiach, gdzie spadki giełd i kursu rupii sprawiły, że bogaczy w tym roku jest mniej aż o 18 proc.