TFI przygotowały się na najgorsze. Nie było aż tak źle, więc teraz mają dużo pieniędzy do wydania.
Ostatnie miesiące były trudne dla krajowych funduszy inwestycyjnych. Po wakacyjnych spadkach zarządzający przygotowali się na drugą falę wyprzedaży. Pozbywali się akcji z wyprzedzeniem, żeby zebrać gotówkę na ewentualne wzmożone umorzenia jednostek. Okazuje się, że nie docenili oni swoich klientów. Polacy mimo gwałtownych, listopadowych spadków nie ulegali emocjom i nie wycofywali masowo oszczędności. Dzięki temu fundusze mają teraz dużo gotówki. Co z nią zrobią? Pójdą — jak wszyscy — na przedświąteczne zakupy.
Przezorny zabezpieczony
W październiku korekta na krajowym rynku akcji wisiała w powietrzu. Czuło ją również wielu zarządzających funduszami. Obawiano się, że klienci nie wytrzymają presji topniejących w oczach oszczędności i po kilku latach wpłat zaczną sprzedawać jednostki.
— Przygotowaliśmy się do spadków. Sprzedaliśmy trochę akcji jeszcze przed kolejną falą korekty — powiedział Tomasz Adamus, zarządzający PKO TFI.
W podobnym tonie wypowiada się Jarosław Niedzielewski, zarządzający DWS TFI.
— Zabezpieczaliśmy się przed umorzeniami. Zwiększaliśmy poziom gotówki w portfelach — mówi Niedzielewski.
Większy udział gotówki w portfelach funduszy potwierdzają m.in. stopy zwrotu. Gdy na początku listopada indeksy pikowały, fundusze skutecznie broniły wartości portfeli. Od końca października do 27 listopada WIG stracił 14,4 proc., a sWIG80 zanurkował o 18,7 proc. Tymczasem średnia stopa zwrotu w tym okresie funduszy akcji wyniosła 12,5 proc., a podmiotów małych i średnich spółek — 15 proc. Gdy giełda zaczęła odrabiać straty, fundusze zostały w tyle.
— Fundusze akcji mogły zredukować je przed spadkami nawet do 70 proc. portfela — szacuje Piotr Szulec, dyrektor inwestycyjny w spółce Partnerzy Inwestycyjni. Tylko krajowe fundusze akcji mogły więc mieć w portfelach na koniec października blisko 12 mld zł gotówki.
Stalowe nerwy
Klienci TFI wykazali się jednak dużym opanowaniem. Choć listopadowe saldo wpłat i umorzeń było pierwszy raz od stycznia 2005 roku ujemne i wyniosło (według Analiz Online) 1,57 mld zł, to i tak było to pozytywnym zaskoczeniem dla zarządzających. Z funduszy akcyjnych klienci wycofali w listopadzie około dwóch miliardów złotych. Jeśli założyć, że na koniec października fundusze akcyjne odłożyły 12 mld zł gotówki, to teraz mogą mieć nawet 10 mld zł do zainwestowania. A warto pamiętać, że podobną przezorną strategię zastosowały także fundusze mieszane i stabilnego wzrostu.
Spółki będą kusić
Krajowe fundusze mają więc dużo gotówki, która może trafić na warszawski parkiet. Czy to odpowiedni moment na zakupy? Wśród zarządzających zdania są podzielone. Są tacy, którzy mówią, że „już po ptakach”.
— Najlepszy moment na zakupy był tydzień temu. Teraz trzeba czekać. Za dwa, trzy miesiące rynek może być jeszcze niżej niż jest teraz — prognozuje Jarosław Niedzielewski.
Niektórzy szukają jednak perełek.
— Na rynku jest parę okazji do tanich zakupów — mówi Tomasz Adamus.
Zdaniem Piotra Szulca, niepewnych jutra zarządzających do większych, odważniejszych zakupów zachęcić mogą dalsze wzrosty indeksów.
— Indeksy są w okolicach ważnych poziomów oporu. Dla WIG20 to 3750 pkt. Dla sWIG80 i mWIG40 to poziomy sierpniowych dołków. Jeśli uda się je przebić, zarządzający chętniej przystąpią do zakupów — wyjaśnia Piotr Szulec.