Bomba emerytalna znów tyka

Prezes PiS nie ma wątpliwości, że wiek emerytalny musi być niższy. To jednak może zablokować realizację części obietnic.

Większość ekspertów była zgodna, że z przedwyborczego menu, jakie zaserwowało Prawo i Sprawiedliwość (PiS), najmniej strawna dla finansów publicznych jest propozycja powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego. Chociaż pomysł nie generuje szybko bardzo dużych kosztów dla sektora finansów, w dłuższej perspektywie będzie mocno pogłębiał deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i obniżał emerytury. Dlatego eksperci, którzy przywykli do powyborczego pragmatyzmu, liczyli, że nowa władza z pomysłu się wycofa. Tym bardziej że już od kilku miesięcy niewiele się dzieje z prezydenckim projektem. Kwestię ostatecznie rozstrzygnął Jarosław Kaczyński, prezes PiS, który w sobotę odpowiadał na pytania internautów. Jego zdaniem, już od przyszłego roku powinien nastąpić powrót do dawnego wieku emerytalnego (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn).

Jarosław Kaczyński, prezes PiS
Zobacz więcej

Jarosław Kaczyński, prezes PiS

Krystian Maj/FORUM

Pogrzebany kompromis

Szef partii rządzącej rozwiał też nadzieję na przyjęcie pomysłu, jaki pojawił się w Radzie Dialogu Społecznego (RDS). Wstępnie eksperci związków zawodowych i pracodawców wypracowali wariant, w którym wiek emerytalny zostałby zamrożony na poziomie 61/66 lat, ale można dostać świadczenie pod warunkiem 35-40-letniego okresu opłacania składek i zgromadzenia kapitału, pozwalającego na wypłatę emerytury przynajmniej na poziomie 130 proc. minimalnego świadczenia. Propozycja nie zyskała ostatecznie akceptacji RDS, ale jest ciągle punktem wyjścia dla partnerów społecznych do dalszej dyskusji. Teraz po słowach Jarosława Kaczyńskiego szanse, że znajdzie się dla niej poparcie w Sejmie, mocno spadły. Tymczasem pomysł w okrojonej wersji (zamrożenie wieku na poziomie 61 lat dla kobiet i 66 lat dla mężczyzn) spodobał się przy ul. Świętokrzyskiej. W programie konwergencji, którym chcemy przekonać Brukselę, że w finansach publicznych wszystko gra, a deficyt jest pod kontrolą, resort finansów pokazał, na co nas stać z wyborczego menu i jakie konsekwencje dla państwowej kasy przyniosą poszczególne pomysły. Z wyliczeń wynika, że jeśli politycy zdecydują się na cofnięcie reformy emerytalnej, tylko w przyszłym roku koszty wyniosą 8,6 mld zł, w kolejnych latach ponad 10 mld zł rocznie. — Jeśli zapadnie polityczna decyzja o obniżce wieku emerytalnego, deficyt sektora finansów publicznych pogłębi się w 2017 r. o około 0,4 proc. PKB. To oznacza, że przekroczy 3 proc. PKB i trudno wówczas myśleć o tym, żeby stać nas było na obniżkę stawek VAT czy szczególnie mocną podwyżkę kwoty wolnej — mówi nasz rozmówca z MF chcący zachować anonimowość. Paweł Szałamacha, minister finansów, rekomenduje zresztą, żeby stawek VAT na razie nie ruszać, a kwotę wolną podnosić po 1 tys. zł rocznie z zastosowaniem mechanizmu degresywności.

Gospodarka ucierpi

Ekonomiści nie mają wątpliwości, że obniżka wieku emerytalnego to nie tylko problem dla finansów państwa. Gorzej, że podkopie perspektywy wzrostu gospodarczego. Z prognoz Komisji Europejskiej wynika, że w połowie tego stulecia liczba osób w wieku 65+ będzie stanowiła aż jedną trzecią populacji Polski wobec ok. 15 proc. obecnie.

— Naszym zdaniem, obniżenie wieku emerytalnego to bardzo zły pomysł, nie tylko z punktu widzenia kosztów fiskalnych, ale głównie dlatego, że może znacząco ograniczyć potencjał wzrostowy polskiej gospodarki. W najbliższych latach brak wolnych rąk do pracy może się stać głównym hamulcem rozwoju gospodarczego — oceniają ekonomiści BZ WBK. To zaś rozmija się z celami, jakie nakreślił w rządowym planie rozwoju wicepremier Mateusz Morawiecki. Nawet on jednak nie oponuje przed odwróceniem reformy.

— Ustawa o obniżeniu wieku emerytalnego jest twardym zobowiązaniem przedwyborczym i na pewno będzie nas na to stać — mówił wczoraj w TVN24. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Bomba emerytalna znów tyka