To rodzi w nich postawę bierności wobec życia. Oni już nawet nie szukają pracy - twierdzi. Równocześnie zastrzega, że urzędy pracy nie powinny zajmować się tylko administrowaniem bezrobotnymi.
Boni dodaje, że zgodzi się zostać szefem
Ministerstwa Pracy tylko wtedy, gdy będzie miał szanse na stworzenie
długofalowego programu reformującego rynek pracy. - Jeżeli nie będę miał szansy
tego przeprowadzić, nie będę ministrem. Nie muszę. Nie mam parcia na władzę -
dodaje w rozmowie z dziennikiem "Polska". (PAP)