Bonusy na Wall Street wzrosną o 40 proc.

KNS
opublikowano: 2009-11-10 12:10

Amerykański rząd federalny rozpoczął systematyczną kontrolę sowitych wypłat dla tamtejszych bankowców. Państwowy program „pay czar” efektywnie monitoruje wynagrodzenia w instytuacjach, które zostały wsparte pieniędzmi z rządowego programu TARP. Dodatkową presję na zmniejszenie poziomu wypłat wywiera na inne instytucje finansowe sam Fed.

Niestety, wygląda na to, że żadne z podejmowanych do tej pory działań mających ograniczyć apanaże finansowej "śmietanki" nie ma większego wpływu na rady nadzorcze. Banki zgodnie ignorują przykazy płynące z Waszyngtonu - podaje msn.com.

Nowe badania opisane na łamach WSJ dotyczące wynagrodzeń wskazują, że motywujące bonusy wzrosną o 40 proc. w tym roku. W niektórych firmach mogą podskoczyć nawet o 60 proc.

Na podstawie danych z Wall Street można więc spokojnie stwierdzić, że praca w sektorze finansowym tym roku była bardzo opłacalna. Według polityków, to właśnie chciwość popychała zarządzających do podejmowania transakcji wysokiego ryzyka, co doprowadziło światową gospodarkę na skraj przepaści.

Ale prezesi prezesi z Wall Street twardo bronią się przed ogniem krytyki i starają się oczyścić z zarzutów. Argumentują, że po pierwsze – czemu wszyscy bankierzy mają być karani za tych którzy zamieszali na zabezpieczeniach nieruchomości i lewarowanych transakcjach? Po drugie – niedocenieni bankowcy szybko opuszczą największe banki na Wall Street i pójdą do prywatnych instytucji i funduszy hedgeingowych. Na taką stratę kapitału ludzkiego banki po prostu nie mogą sobie pozwolić.

I po trzecie - jakim prawem SEC może nakładać obowiązki na zarządy odnośnie płac kierowników? Czemu Kongres przywłaszczył sobie prawo, które należy do rady nadzorczej wybranej przez niezależnych akcjonariuszy?