Boom na zakupy w internecie

E-commerce: Jakim wyzwaniom muszą sprostać w tym roku polskie sklepy w sieci?

Agito.pl, jeden z najpopularniejszych wielobranżowych sklepów internetowych w Polsce, ma powody do zadowolenia. W ubiegłym roku liczba jego klientów wzrosła trzykrotnie w stosunku do roku 2011. Firma odnotowała też 25-proc. wzrost obrotów, a liczba sprzedanych produktów przekroczyła 850 tysięcy.

W DRUGĄ STRONĘ: W najbliższym czasie e-sklepy będą się rozwijały także stacjonarnie,
chociażby otwierając punkty odbioru towarów lub tradycyjne placówki handlowe — mówi
Michał Berezowski, partner zarządzający w CubeResearch. [FOT. WM]
Zobacz więcej

W DRUGĄ STRONĘ: W najbliższym czasie e-sklepy będą się rozwijały także stacjonarnie, chociażby otwierając punkty odbioru towarów lub tradycyjne placówki handlowe — mówi Michał Berezowski, partner zarządzający w CubeResearch. [FOT. WM]

— Miesięcznie odwiedzało nas 1,3 mln internautów. A 97 proc. użytkowników branżowego serwisu Opineo.pl pozytywnie ocenia jakość naszych usług — chwali się Szymon Bujalski, członek zarządu Agito.pl. Rosnącą sprzedażą szczycą się też m.in. Smyk.com, oferujący prawie 60 tys. produktów dla dzieci i przyszłych matek (o 61 proc. r/r.), i należąca do krakowskiej spółki Fandango sieć modowa Greenpoint (o ponad 100 proc. r/r.).

IT w ślad za potrzebami

Optymizm panuje wśród większości przedstawicieli e-sklepów. Prawie sześciu na dziesięciu (58 proc.) deklaruje, że w 2013 r. ich placówki odnotowały wzrost sprzedaży, a trzy czwarte przewiduje większe obroty w tym roku — wynika z raportu CubeResearch.

— Handel internetowy od kilku lat rozwija się w Polsce w tempie dwucyfrowym, co czyni go jedną z najbardziej dynamicznych dziedzin gospodarki. Dotychczasowe wyniki branży i pozytywne nastroje pozwalają ostrożnie prognozować, że na koniec 2014 r. wartość rynku e-commerce w naszym kraju przekroczy 35 mld zł — mówi Michał Berezowski, partner zarządzający w CubeResearch.

Czym wytłumaczyć rosnącą popularność sprzedaży on-line? Głównie tym, że wraz z rozpowszechnieniem internetu i urządzeń mobilnych znikają obawy przed zakupami on-line. Jeśli na początku użytkownicy sieci ograniczali je głównie do artykułów spożywczych, to ostatnio coraz trudniej wskazać kategorię produktów, której nie szukaliby w e-sklepach. Przykładem może być odzież.

— Jeszcze rok temu ubrania i buty woleliśmy kupować w tradycyjnych sklepach, bo tam można je na siebie założyć. Systemy zakupów grupowych i możliwość bezpłatnego zwrotu towarów przełamują jednak opory klientów — tłumaczy Mateusz Gordon z firmy badawczej Gemius.

Innym powodem jest coraz większa liczba placówek oferujących takie usługi. To z kolei ma związek m.in. z tym, że tanieją technologie pozwalające prowadzić elektroniczny handel. Sposobem na obniżenie kosztów jest choćby zastąpienie fizycznych serwerów wirtualnymi. Podstawową zaletą rozwiązań w tzw. chmurze obliczeniowej jest ich elastyczność, czyli możliwość zwiększania lub zmniejszania zasobów (RAM, moc obliczeniowa). Jest to szczególne ważne w przypadku sezonowości sprzedaży.

— Sklepy WWW około 40 proc. obrotów odnotowują w czwartym kwartale. Te, które używają serwerów fizycznych, aby obsłużyć wzmożony ruch, muszą mieć dodatkowe maszyny, które w pozostałych miesiącach nie są wykorzystane i generują nieużyteczny koszt stały. Tymczasem placówki stosujące rozwiązania wirtualne mogą na ten krótki okres wynająć dodatkowe moce obliczeniowe, a po sezonie wrócić do bazowego poziomu — wyjaśnia Adam Dzielnicki, kierownik produktu w GTS Poland.

Lepiej nie znaczy łatwiej

Co dzięki temu firmy te zyskują?

— Nie ponoszą kosztów związanych z utrzymaniem zbędnej infrastruktury, płacą tylko za te zasoby, z których realnie korzystają w danym czasie. Dodatkowo mogą skupić się na swym podstawowym biznesie bez obaw o awarię sprzętu, gdyż architektura platform wirtualnych ma wbudowane mechanizmy niezawodnościowei nadmiarowe — klaruje przedstawiciel GTS.

Branża e-commerce cieszy się sukcesami. Nie oznacza to jednak, że w tym roku nie będzie musiała sprostać poważnym wyzwaniom. Jednym z nich są wojny cenowe, przez wielu uważane za największą chorobę sektora.

— Według badań, 70 proc. właścicieli sklepów WWW twierdzi, że osiągnęło już granicę, za którą konkurowanie ceną staje się niemożliwe. W rezultacie najbliższe miesiące będą stały pod znakiem sięgania po coraz bardziej wyrafinowane metody odróżnienia się od konkurencji. Kluczem do sukcesu jest budowanie lojalności klientów, większy nacisk na markę firmy, a także wychodzenie sklepów internetowych do off-line’u poprzez budowę punktów odbioru i placówek tradycyjnych — uważa Michał Berezowski.

Inna trudność to wchodząca w życie ustawa wdrażająca dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady Europy o prawach konsumentów. Uniformizuje zasady nabywania dóbr i usług drogą elektroniczną w UE i wprowadza jednolite przepisy dotyczące ochrony e-klientów.

— Według naszych analiz, tylko co czwarty sklep jest dobrze przygotowany do zmian. Tymczasem nowe rozwiązania, dość negatywnie oceniane przez właścicieli placówek, mogą się przyczynić do szybszego rozwoju rynku poprzez stworzenie jeszcze bardziej przejrzystych reguł, a dzięki temu większego zaufania kupujących — twierdzi partner w CubeResearch.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Boom na zakupy w internecie