Skonsolidowany zysk Banku Ochrony Środowiska wyparował między publikacją kwartalnego i rocznego raportu. Z 27,5 mln zł, które BOŚ ogłosił dwa tygodnie temu, zrobiło się tylko 350 tys. zł. Zresztą nawet te 27 mln zł to znacznie mniej niż w 2007 r., kiedy grupa BOŚ Banku zarobiła 86 mln zł. Co stało się z zyskami? Zjadły je rezerwy. Najpierw na opcje. BOŚ co prawda sam takich transakcji nie przeprowadzał, ale jego klienci tak. Z innymi bankami. Z tego powodu BOŚ zdecydował się zrobić odpisy na ewentualne problemy klientów zaangażowanych w opcje. Wielkość rezerw – 18 mln zł.
Już po publikacji raportu za IV kwartał wiadomo było, że na tym odpisy jeszcze się nie skończą. Jesienią ubiegłego roku „Puls Biznesu” przewidywał, że BOŚ będzie musiał zrobić odpisy na budowany przez kilka lat centralny system informatyczny, którego nie udało się odpalić. Kosztował on bank przeszło 60 mln zł. W kwartalnym raporcie BOŚ informował, że wysokość odpisów jest ustalana z audytorem. Ostatecznie stanęło na 42 mln zł. Z tego audytor uznał, że 39 mln zł odpisów powinno obciążyć wynik z 2007 r., bo wówczas większość nakładów inwestycyjnych została poniesiona. Zatem skonsolidowany zysk przed dwoma laty w rzeczywistości powinien wynieść 47 mln zł. Na konto ubiegłorocznego wyniku poszło 3 mln zł.
I ostatnia grupa rezerw, najmniej spodziewana: na należności od zagranicznych banków. Jak się okazuje BOŚ pod poprzednim zarządem prowadził działalność międzynarodową, kredytując banki na Islandii i Ukrainie
Ile milionów musiał odpisać BOŚ w związku z zagraniczymi transakcjami? Czy konserwatywna księgowość zaowocuje szybkim rozwiązaniem rezerw?
Czytaj w środowym "Pulsie Biznesu"