Bowman podkreśla, że choć spadkowy trend w inflacji utrzymuje się, jednak w miarę zbliżania się jej do celu Fed na poziomie 2 proc. jego osiągnięcie będzie coraz trudniejsze. Jej obawę budzi fakt, że postęp w walce z inflacją mógł utknąć w martwym punkcie. Nie wykluczyła, że w przypadku słabszych danych, decydenci na kolejnym posiedzeniu mogą nawet być skłonni do podniesienia stawki funduszy federalnych.
W mojej opinii, bieżąca referencyjna stopa procentowa, utrzymywana przez Fed od lipca ubiegłego roku na poziomie 5,25–5,5 proc., wydaje się „odpowiednio skalibrowana” w celu zmniejszenia presji inflacyjnej – powiedziała Bowman, która należy do mocno jastrzębiego skrzydła w Fed.
Bankierka wyjaśniła, że jeśli wskaźniki będą potwierdzać stabilny powrót inflacji do celu w końcu właściwe stanie się stopniowe obniżanie podstawowych stóp procentowych, aby zapobiec nadmiernej restrykcyjności polityki pieniężnej,
Na razie nie dotarliśmy jeszcze do tego punktu. Zbyt wczesne obniżenie naszych stóp procentowych może skutkować koniecznością dalszych podwyżek stawek w przyszłości, co może okazać się bardzo kosztowne dla całej gospodarki – oceniła Bowman.

