Kurs największej brytyjskiej spółki paliwowej — BP rośnie od czterech sesji. Wczoraj cena akcji koncernu wzrosła o kolejne 1,5 proc., osiągając najwyższy w tym roku poziom 465 pensów. Aprecjacja to efekt oczekiwań inwestorów związanych z ograniczeniem wydobycia ropy naftowej przez kraje zrzeszone w kartelu OPEC. Spadek podaży wymusi co najmniej utrzymanie dotychczasowych, bardzo wysokich notowań tego surowca. A za tym idą wyższe marże i zyski koncernów paliwowych.
Prognozowany wzrost wartości tych ostatnich już zachęcił władze BP do złożenia deklaracji, że akcjonariusze spółki będą mogli liczyć na wysokie dywidendy. Zapowiedziano także przeznaczenie wolnej gotówki na wykup akcji. W bieżącym roku spółka wydała na ten cel już ponad 1,25 mld USD, ściągając z rynku około 155 mln walorów.
Równie spektakularne mają być nowe inwestycje. W połowie marca rynek obiegła informacja, że BP może przeznaczyć 3 mld USD na poszukiwanie i eksploatację złóż ropy położonych w pobliżu rosyjskiego wybrzeża Pacyfiku. W ubiegłym roku koncern wydał 7,7 mld USD na utworzenie TNK-BP, trzeciego w Rosji producenta ropy.