BPH: Presja na złotego będzie się utrzymywać

KZ
opublikowano: 2009-02-06 11:57

Według Mai Goettig, ekonomistki Banku BPH, co najmniej do końca pierwszego półrocza będzie się utrzymywać presja na osłabienie złotego. Impuls do korekty może dać jednak RPP.

Co stoi za osłabieniem złotego?
„Bilans ryzyk dla polskiej gospodarki jest ujemny, co sprzyja spekulowaniu na osłabienie się złotego. Te ryzyka związane są m.in. ze znaczącą skalą spowolnienia wzrostu gospodarczego za granicą, ograniczonym dostępem do kredytu i problemami z realizacją tegorocznego budżetu. Na notowaniach złotego ciąży też trudna do oszacowania skala strat polskich przedsiębiorstw z tytułu ich zaangażowania w opcje walutowe. Dodatkowo, przy zamykaniu pozycji na opcjach firmy zwiększają popyt na euro kosztem złotego przyczyniając się do dalszego osłabiania krajowej waluty. Ponadto, złoty jest przez inwestorów zaliczany do grupy walut regionu rynków wschodzących, więc problemy krajów takich jak Węgry, czy Rosja również odbijają się na kondycji złotego” – uważa ekonomistka BPH.

Co w lutym?
„Biorąc pod uwagę obserwowane w ostatnim czasie tempo i skalę osłabienia złotego, rośnie prawdopodobieństwo korekty tego ruchu. Zanim to się stanie złoty może się jednak dalej osłabiać. Impulsem do korekty byłaby ewentualna decyzja RPP o mniejszej skali obniżki stóp w tym miesiącu, niż spodziewane dotychczas przez rynek 50-75pb, właśnie z uwagi na dotychczasowe tempo osłabiania się krajowej waluty. Taki scenariusz staje się coraz bardziej prawdopodobny w kontekście pojawiających się głosów ze strony RPP wskazujących na zaniepokojenie zmianami na krajowym rynku walutowym” – mówi Maja Goettig.

Co musiałoby się stać, aby odwrócić trend na rynku złotego?
„Należy spodziewać się utrzymania presji na osłabienie złotego co najmniej w pierwszej połowie tego roku. Wsparciem dla złotego byłyby informację wskazujące na stabilizację sytuacji w realnej gospodarce. Silnym impulsem do umocnienia złotego byłaby też ewentualna decyzja na temat wejścia Polski do systemu ERM2, ale pod warunkiem, że miałaby ono znamiona wiarygodności (tzn. zostałaby podjęta przy urealnionym planie Konwergencji i po zmianie Konstytucji). Złoty skorzystałby też na ewentualnej poprawie nastrojów na światowych rynkach finansowych i nieco większego apetytu na bardziej ryzykowne aktywa w drugiej części roku.  W przypadku braku czynników zmieniających na korzyść perspektywy polskiej gospodarki złoty może pozostać słaby przez cały 2009 rok” – przewiduje ekonomistka BPH.

Jej zdaniem na koniec luitego za euro trzeba będzie zapłacić 4,70 zł, za dolara 3,73 zł, a za franka 3,15 zł.