Co stoi za osłabieniem złotego?
„Bilans ryzyk dla
polskiej gospodarki jest ujemny, co sprzyja spekulowaniu na osłabienie się
złotego. Te ryzyka związane są m.in. ze znaczącą skalą spowolnienia wzrostu
gospodarczego za granicą, ograniczonym dostępem do kredytu i problemami z
realizacją tegorocznego budżetu. Na notowaniach złotego ciąży też trudna do
oszacowania skala strat polskich przedsiębiorstw z tytułu ich zaangażowania w
opcje walutowe. Dodatkowo, przy zamykaniu pozycji na opcjach firmy zwiększają
popyt na euro kosztem złotego przyczyniając się do dalszego osłabiania krajowej
waluty. Ponadto, złoty jest przez inwestorów zaliczany do grupy walut regionu
rynków wschodzących, więc problemy krajów takich jak Węgry, czy Rosja również
odbijają się na kondycji złotego” – uważa ekonomistka BPH.
Co w lutym?
„Biorąc pod uwagę obserwowane w ostatnim
czasie tempo i skalę osłabienia złotego, rośnie prawdopodobieństwo korekty tego
ruchu. Zanim to się stanie złoty może się jednak dalej osłabiać. Impulsem do
korekty byłaby ewentualna decyzja RPP o mniejszej skali obniżki stóp w tym
miesiącu, niż spodziewane dotychczas przez rynek 50-75pb, właśnie z uwagi na
dotychczasowe tempo osłabiania się krajowej waluty. Taki scenariusz staje się
coraz bardziej prawdopodobny w kontekście pojawiających się głosów ze strony RPP
wskazujących na zaniepokojenie zmianami na krajowym rynku walutowym” – mówi Maja
Goettig.
Co musiałoby się stać, aby odwrócić trend na rynku
złotego?
„Należy spodziewać się utrzymania presji na osłabienie
złotego co najmniej w pierwszej połowie tego roku. Wsparciem dla złotego byłyby
informację wskazujące na stabilizację sytuacji w realnej gospodarce. Silnym
impulsem do umocnienia złotego byłaby też ewentualna decyzja na temat wejścia
Polski do systemu ERM2, ale pod warunkiem, że miałaby ono znamiona wiarygodności
(tzn. zostałaby podjęta przy urealnionym planie Konwergencji i po zmianie
Konstytucji). Złoty skorzystałby też na ewentualnej poprawie nastrojów na
światowych rynkach finansowych i nieco większego apetytu na bardziej ryzykowne
aktywa w drugiej części roku. W przypadku braku czynników zmieniających na
korzyść perspektywy polskiej gospodarki złoty może pozostać słaby przez cały
2009 rok” – przewiduje ekonomistka BPH.
Jej zdaniem na koniec luitego za euro trzeba będzie zapłacić 4,70 zł, za dolara 3,73 zł, a za franka 3,15 zł.