Brakuje lokali na rynku wtórnym

Radosław Górecki
opublikowano: 1999-11-29 00:00

Brakuje lokali na rynku wtórnym

Czynsze zniechęcają do prowadzenie restauracji

PRZESZKADZAJĄ MIESZKAŃCY: Przeszkodą w otworzeniu lokalu są często mieszkańcy, którzy często protestują przeciw takim punktom, obawiając się zakłócenia spokoju — mówi Paweł Kowalski, doradca ds. nieruchomości komercyjnych D.I.I.L. fot. Grzegorz Kawecki

Zbyt wysokie czynsze, brak odpowiednich lokali i ich nieklarowny stan prawny powodują, że na rynku wtórnym powstaje bardzo mało nowych restauracji. Taka sytuacja najbardziej dotyka stolicę, która uważana jest za jedno z najgorszych miast pod względem zaplecza gastronomicznego.

Na brak atrakcyjnych lokali najbardziej narzekają mieszkańcy Warszawy. Lepiej jest w innych miastach Polski. Czynsze są w nich niższe, a co za tym idzie, prowadzenie restauracji czy pubu staje się bardziej opłacalne. Okazuje się jednak, że znalezienie odpowiedniego miejsca (niezależnie czy jest to Warszawa czy inne miasto) na restaurację czy pub jest bardzo trudne.

— Często trzeba przeprowadzać gruntowny remont lokalu. Do stworzenia restauracji wykorzystuje się zazwyczaj obiekty, które wcześniej miały charakter handlowy. Czasem trzeba wynająć dwa i później je połączyć. To wszystko powoduje, że bardzo szybko rosną koszty otwarcia lokalu — zauważa Paweł Kowalski, doradca ds. nieruchomości komercyjnych agencji nieruchomości D.I.I.L.

Nie ma rynku

— Lokale znajdujące się przy głównych ulicach handlowych, np. na Chmielnej w Warszawie, rzadko zmieniają właścicieli. Poza tym, na prowadzenie tam restauracji czynsz jest za wysoki. A jeśli ktoś zrezygnuje i opuści lokal, to dodatkowo trzeba mu zapłacić wysokie odstępne. Z tego powodu rynek wtórny obrotu nieruchomościami przeznaczonymi na restauracje czy puby praktycznie nie istnieje — tłumaczy Piotr Kaszyński z Healey & Baker.

Szansą na zdobycie lokalu, przeznaczonego na restaurację czy pub, jest wyszukiwanie nieruchomości należących do gmin, zarządów dróg miejskich czy upadających fabryk.

Głównie puby

Wysokie czynsze powodują, że przedsiębiorcy znacznie chętniej inwestują w otwarcie pubów niż restauracji. Na taką działalność potrzeba mniejszego lokalu i oryginalnego miejsca. Czasami może to być nawet miejski szalet. Takie lokale od kilku lat funkcjonują w stolicy. Również poza Warszawą biznesmeni wolą inwestować w puby.

— Około 80 proc. zapotrzebowania na lokale gastronomiczne we Wrocławiu przypada na puby. Czynsz waha się w granicach 40-80 zł za mkw. miesięcznie — mówi Leszek Michniak, prezes Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości.