Brakuje mocnego impulsu do wzrostów

Roman Przasnyski
opublikowano: 16-02-2011, 00:00

Wtorkowa sesja na warszawskiej giełdzie zaczęła się od niewielkiego spadku indeksów. WIG20 na otwarciu zniżkował o 0,3 proc., znajdując się niebezpiecznie blisko 2700 punktów. To zmobilizowało byki do działania i jeszcze przed upływem pierwszej godziny indeksowi udało się wyjść nad kreskę. Utrzymać się nad nią nie było łatwo. Przez kilka następnych godzin trwała przepychanka.

W pierwszej części sesji stawka największych spółek była wyrównana. Większość z nich traciła po kilka dziesiątych procentu. Podobnie jak w poniedziałek bardzo dobry start miały papiery Lotosu, zyskując prawie 2,5 proc. W czwartym kwartale ubiegłego roku spółka wypracowała 223 mln zł zysku netto, nieznacznie mniej niż w tym samym czasie 2009 r., jednak znacznie więcej, niż się spodziewano. Zysk z całego roku wyniósł 651 mln zł, wobec 900 mln zł w 2009 r. I podobnie jak dzień wcześniej z początkowej sporej zwyżki po kilkudziesięciu minutach niewiele zostało. Rano o 1 proc. w górę szły akcje BRE Banku, po podniesieniu przez ING wyceny akcji banku z 346,9 do 377,2 zł. Po południu skala zwyżki została zredukowana o połowę. Jedynym obrońcą indeksu blue chipów były walory PKO BP, które po porannym niewielkim spadku zyskiwały około 1 proc. Drugi dzień z rzędu spadkowiczom przewodziły papiery Polimeksu. Po poniedziałkowej przecenie o ponad 2 proc., wczoraj traciły niemal 3 proc.

Indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie zaczęły dzień w okolicach poniedziałkowego zamknięcia. Dwa pierwsze z nich przez większą część dnia jedynie nieznacznie zmieniały wartość, trzymając się nad kreską. FTSE systematycznie zniżkował, tracąc wczesnym popołudniem 0,7 proc. Zaszkodziły mu dane o inflacji, która wyniosła 4 proc. i była dwukrotnie wyższa niż cel inflacyjny Banku Anglii. Najmocniej, po ponad 1 proc., w dół szły wskaźniki w Atenach i Budapeszcie.

Choć europejskie dane makroekonomiczne były dość słabe, nie spowodowały większej reakcji na giełdach. Rozczarowała nieznacznie dynamika gospodarki strefy euro. Inwestorzy nie przejęli się też pierwszą dawką informacji zza oceanu: dynamiką sprzedaży detalicznej czy wskaźnikiem aktywności gospodarczej w rejonie Nowego Jorku. Prawie dwukrotnie mocniej, niż się spodziewano, wzrosły ceny importu i eksportu.

Ostatecznie WIG20 stracił 0,51 proc., a WIG poszedł w dół o 0,21 proc. Lepiej poradziły sobie małe i średnie spółki. mWIG40 wzrósł o 0,23 proc., a sWIG80 o 0,32 proc. Obroty wyniosły 832 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy