Brakuje paliwa do umocnienia euro

Kamil Koprowicz
opublikowano: 2012-08-14 00:00

Nie ma co oczekiwać wielkich zmian na parze EUR/ USD. Większość ekspertów prognozuje lekki spadek kursu wspólnej waluty w ciągu miesiąca

Na rynku brakuje impulsów do umocnienia euro, jednak sytuacja na parze EUR/ USD w kolejnych tygodniach — tak mówi większość ekspertów pytanych przez „Puls Biznesu”. Analitycy i ekonomiści oczekują również obniżki kursu złotego — powyżej 4,10 zł za euro.

Popularna para

EUR/USD to najpopularniejsza para walutowa na rynku forex. Według danych KNF to najchętniej wykorzystywany instrument finansowy na dostępnych w Polsce platformach transakcyjnych między styczniem a listopadem zeszłego roku. Szacunkowe przychody domów maklerskich uzyskanych z kontraktu na różnice kursowe EUR/USD w tym czasie stanowiły około 38 proc. przychodów ogółem.

Zimny prysznic zza oceanu

Największego spadku euro do dolara w ciągu miesiąca, wśród ekspertów pytanych przez PB, oczekuje Piotr Popławski, analityk banku BGŻ. Jego zdaniem, do połowy września kurs pary EUR/USD pokona tegoroczne minimum (1,205). — Oczekiwania inwestorów na kolejną rundę luzowania ilościowego (QE3) w USA są zbyt wygórowane. W pewnym momencie na rynku zapanuje rozczarowanie, które wywoła spadki na EUR/USD. Amerykanie nie zdecydują się na QE3 przed wyborami prezydenckimi — mówi Piotr Popławski. Dodatkowo, zdaniem analityka, optymizm na światowych giełdach może niedługo dobiec końca. Spadki na rynkach akcji wywołają podobną sytuację na parze EUR/USD. — Zagraniczne fundusze coraz częściej mówią o odpływie kapitału ze strefy euro — dodaje Piotr Popławski.

Nierozwiązane problemy

Z większym spokojem do najbliższych notowań euro do dolara podchodzi Dorota Strauch z Raiffeisen Banku. Specjalistka szacuje, że za miesiąc wspólna waluta będzie kosztowała 1,22 — 1,23 USD, podobnie jak teraz. — Obecne poziomy stóp procentowych strefy euro są coraz bliższe tych z USA, a więc brakuje czynnika, który zwłaszcza w ubiegłym roku ograniczał odpływ kapitałuze wspólnoty — mówi Dorota Strauch. Ekspert zwraca również uwagę na nierozwiązane problemy państw Starego Kontynentu, które nie pozwalają wspólnej walucie nadrobić tegorocznych zaległości. Od stycznia kurs EUR/USD spadł o 5 proc., natomiast od tegorocznego szczytu (1,345) o 8 proc. — Nadal nie została wyjaśniona kwestia mechanizmu pomocowego ESM, który miałby udzielać wsparcia zadłużonym państwom w miejsce obecnego funduszu EFSF — dodaje Dorota Strauch. Lekkiego spadku euro do dolara spodziewa się Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale. — Kierunek 1,20 na EUR/USD jest realny, natomiast nie oczekuje znacznej przeceny euro. Spadki powinny wyhamować w okolicach 1,21 USD — mówi Jarosław Janecki. Zdaniem ekonomisty, na rynku zabraknie bodźców do umocnienia wspólnej waluty. Do czasu rozstrzygnięć politycznych, które zapadną dopiero w połowie września, największy wpływ na notowania eurodolara będą miały dane makro. Publikacje z gospodarek Starego Kontynentu nie napawają optymizmem w ostatnich tygodniach.

Złoty nieco tańszy

Optymistycznie do notowań EUR/USD podchodzi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao. Jego zdaniem, euro ma szanse na kilka centów odreagowania. Z prostej przyczyny — inwestorzy grający do tej pory pod umocnienie dolara będą realizowali zyski. — W ciągu ostatnich kilku miesięcy na rynku widać było niechęć do euro, którą potęgowały problemy Starego Kontynentu i słabsze dane makro. Inwestorzy przecenili wspólną walutę zbyt mocno. Spodziewam się odreagowania na eurodolarze do 1,26 — 1,27 USD — mówi Marcin Mrowiec.

Koniec trendu

Zdaniem analityków i ekonomistów, notowania złotego mają niewielkie szanse na powrót do tegorocznego maksimum z zeszłego tygodnia (4,04 zł). Eksperci oczekują lekkiego osłabienia polskiej waluty.

— Inwestorzy zagraniczni nie będą kupowali polskiego długu bez końca. Prędzej czy później zrealizują zyski na obligacjach, co wpłynie zarówno na ich rentowność, jak i notowania złotego. Spodziewam się powrotu kursu polskiej waluty powyżej 4,10 zł za euro i 3,41 za franka — mówi Piotr Popławski. „Czynniki ryzyka dla złotego to problemy z utrzymaniem pod kontrolą kryzysu w strefie euro oraz przybierające na sile spowolnienie polskiej gospodarki, które może mocno zaszkodzić finansom publicznym i pogorszyć postrzeganie Polski” — czytamy w raporcie Piotra Bujaka, głównego ekonomisty Banku Nordea.