Branża cementowa boi się importu

  • Emil Górecki
10-04-2013, 00:00

Europejskie normy i niska rentowność mogą spowodować, że będzie się opłacać zakup cementu w Białorusi.

Branża cementowa forsuje podwyżkę cen, choć otoczenie ma wyjątkowo trudne. Z jednej strony w latach 2008-12 r. cena energii, głównego czynnika kosztotwórczego, wzrosła o 30-35 proc., a cement staniał o kilka procent. Z drugiej — trudno spodziewać się, by odbiorcy byli skłonni zaakceptować podwyżkę w sytuacji, kiedy zapotrzebowanie gwałtownie spada (w I kw. o 36 proc. w porównaniu z I kw. 2012 r.), a rentowność spółek budowlanych jest na granicy opłacalności. To może się zmienić, kiedy zaczną się inwestycje z nowej perspektywy budżetowej UE. Szefowie największych cementowni szacują, że w latach 2016-17 r. sprzedaż może sięgnąć nawet 20 mln ton rocznie, co byłoby rekordem ostatnich dwóch dekad. W tym roku sukcesem będzie sprzedaż mniejsza o jedną czwartą. Stowarzyszenie Producentów Cementu (SPC) alarmuje, że spadające zapotrzebowanie nie jest największym problemem, z jakim borykają się jego spółki.

— Średnia stopa zwrotu z kapitału w ostatnich czterech latach w branży jest o 3-5 proc. niższa od kosztu kapitału. Jeśli rentowność się nie poprawi, to światowe koncerny, nasi właściciele, przestaną w Polsce inwestować — mówi Rudiger Kuhn, członek zarządu SPC i prezes Cemeksu. Chodzi przede wszystkim o wymogi środowiskowe i niskie limity emisji CO 2. Od 2008 r. w ochronę środowiska cementownie zainwestowały ponad 500 mln zł.

— Takich wydatków nie ma na Ukrainie czy w Białorusi. Jeśli nie będzie zabezpieczeń i opłacalność produkcji w Polsce nie wzrośnie, nastąpi zwiększony import z krajów spoza Unii — mówi Leonard Palka, szef SPC. Już pod koniec tego roku na Białorusi będą otwarte trzy nowe cementownie, które zwiększą moce produkcyjne kraju z 4,5 do 7,5 mln ton. Polskie cementownie planują w tym roku kilkuprocentowe podwyżki cen. Lafarge podniósł ceny w lutym. Cemex od początku roku sprzedaje każdą tonę cementu o 6,1 zł drożej. Górażdże Cement negocjuje z odbiorcami zmianę warunków umów: podwyżkę przy jednoczesnym rozszerzeniu oferty.

— Musimy dbać o rentowność. Po stronie kosztów przez ostatnie lata zrobiliśmy wszystko, co możliwe, zatem dziś jedynym wyjściem jest ruch po stronie przychodów — twierdzi Andrzej Balcerek, prezes Górażdży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Branża cementowa boi się importu