Branża fantastyki ma perspektywy rysujące się obiecująco

Anna Kubik
opublikowano: 2000-03-28 00:00

Anna Kubik: Branża fantastyki ma perspektywy rysujące się obiecująco

POZIOM ROŚNIE: Fantastyka ma coraz szersze grono dobrych autorów — ocenia Anna Kubik. fot. Grzegorz Kawecki

Początek lat dziewięćdziesiątych nie był dla polskiej fantastyki okresem dobrym. Fala przekładów literatury obcojęzycznej na parę lat skutecznie usunęła z księgarń polskie nazwiska. Nadprodukcja książek, problemy z organizacją rynku, brak rzetelnej informacji o nowościach, niechęć księgarzy do dobierania tytułu, który już raz mieli — wszystko to sprawiło, że polskie książki fantastyczne przestały trafiać na rynek. To z kolei zniechęciło do nich wydawców. Pierwszy opór księgarzy i hurtowników zdołał przełamać zbiór opowiadań Andrzeja Sapkowskiego „Miecz przeznaczenia”.

DZISIAJ ten trudny okres jest wspomnieniem. Nakłady najlepszych pozycji fantastyki wyglądają — w zestawieniu z ogólną sytuacją na rynku książkowym — imponująco. Bestsellery są dodrukowywane i znajdują się w ciągłej sprzedaży, mimo że od ich wydania minęło nieraz kilka lat. Ciągle są jednak kupowane i zainteresowanie, szczególnie niektórymi, nie gaśnie.

NA PEWNO wpływ na to ma specyfika gatunku. Fantastyka gwarantuje wysoki poziom i bogactwo tematyczne utworów. Ich treścią jest prawie wszystko — rozterki i poszukiwania religijne, upadek wartości i zdziczenie cywilizacji, niemożność dochowania wierności tradycyjnym cnotom, roztrząsania historiozoficzne i metafizyczne, katastroficzna wizja przyszłości świata, itd. Ta różnorodność sprawia, że prawie każdy czytelnik może znaleźć coś dla siebie. Książka polskiego autora — poza wstydliwymi wyjątkami — daje także gwarancję przyzwoitego poziomu. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych fantastyka przyciągnęła do siebie wielu wrażliwych, otwartych, wykształconych ludzi, którzy poprzez pisanie mogli wyrazić własne przemyślenia oraz oceniać świat z rozmaitych punktów widzenia. Dzisiaj ten intelektualny kapitał procentuje.

WYDAWANIE polskiej literatury fantastycznej jest stosunkowo bezpieczne. Ma ona określonego i wiernego odbiorcę, z którym — dzięki licznym fanzinom (pisma klubów fantastycznych) i konwentom — nawiązywany jest żywy kontakt. Dzięki temu zarówno autorzy, jak i wydawcy znają oczekiwania i preferencje czytelników. Ułatwia to szacowanie nakładów i chroni przed nadprodukcją książek. Fantastyka ma również coraz szersze grono dobrych autorów. Pomyślny dla tej branży wydaje się także rozwój Internetu, którego głównymi użytkownikami są ludzie młodzi. Promocje książek za pośrednictwem tego medium mogą mieć nieograniczony zasięg.

NATURALNIE wydawcy borykają się z wieloma problemami. Na czoło wysuwa się wadliwy i niesprawny system dystrybucji książek. Jeszcze niedawno na ryku było prawie tyle samo hurtowni, co wydawnictw. Wydawcy współpracowali z kilkudziesięcioma hurtowniami, te z kolei miały w swoich ofertach kilkuset edytorów. Obecnie trwają systemowe przemiany i jest nadzieja, że w ich wyniku pozostanie kilkanaście hurtowni, które zaczną nowocześnie zarządzać dystrybucją. Osobny problem stanowi nadprodukcja — szczególnie literatury anglosaskiej, której egzemplarze zalegają w magazynach lub są oddawane na „tanią książkę”. Psuje to rynek, ponieważ księgarze boją się dobierania książek, a czytelnicy przekonują się, że nie warto kupować ich szybko, lecz po jakimś czasie za symboliczną złotówkę.

PERSPEKTYWY dla branży polskiej fantastyki rysują się jednak nie najgorzej. Ciągle ma ona szansę na stabilną i opłacalną sprzedaż książek. Dużo zależy jednak od samych wydawców — ich wyczucia rynku i umiejętności wykorzystania nowych sposobów komunikacji z czytelnikami.

Anna Kubik jest prezesem AJK MEDIA, doradcą oficyny NOWA