Ministerstwo rolnictwa przygotowuje rozporządzenie, które ma ograniczyć możliwość gospodarczego uboju zwierząt — mięsnej szarej strefy. Przedstawiciele branży uważają, że grozi to poważnymi sankcjami ze strony Unii.
Zgodnie z obowiązującą od lutego ustawą o zwalczaniu chorób zakaźnych u zwierząt, rolnicy mają możliwość prywatnego uboju zwierząt na własne potrzeby. Ustawa zezwala de facto na sprzedaż takiego mięsa. Brak kontroli nad ubojem gospodarczym umożliwia prowadzenie tej działalności na skalę przemysłową. Według różnych szacunków, od 20 do 25 proc. rynku mięsa wieprzowego stanowi szara strefa.
Taki stan rzeczy krytykują przedstawiciele branży mięsnej.
— Ubój gospodarczy jest prowadzony bez badań weterynaryjnych w pomieszczeniach nie spełniających norm sanitarnych — twierdzi Witold Choiński, dyrektor biura Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa.
Nieobciążone podatkami produkty, pochodzące z urządzonych tanim kosztem miniubojni, konkurują cenowo z ofertą zakładów mięsnych.
— Niekontrolowany ubój psuje rynek. Takiej sytuacji nie ma w żadnym cywilizowanym kraju — podkreśla Przemysław Chabowski, prezes giełdowej spółki Morliny.
Problem miało rozwiązać rozporządzenie przygotowywane przez resort rolnictwa. Przedstawiciele branży obawiają się jednak, że proponowane ograniczenia mogą być niewystarczające.
— Rozporządzenie nakazuje m.in., aby gospodarstwo prowadzące ubój gospodarczy było ogrodzone, a położone na nim drogi utwardzone. To nic nie zmieni. Zdecydowana większość gospodarstw spełnia te warunki — mówi Witold Choiński.
Niezależnie od dalszych losów rozporządzenia, całą ustawę trzeba będzie znowelizować. Jest bowiem niezgodna z przepisami unijnymi. Producenci mięsa już teraz obawiają się wprowadzenia przez Unię Europejską restrykcji dla polskich ekspor- terów.
Okiem eksperta
Nie bójmy się
Przepisy UE zezwalają na ubój i sprzedaż bezpośrednią mięsa wieprzowego. Nasza ustawa o zwalczaniu chorób zakaźnych u zwierząt zezwala na ubój oraz sprzedaż bydła i owiec. Mimo że weszła w życie kilka miesięcy temu, jest niezgodna z dyrektywami unijnymi i będzie musiała zostać znowelizowana. Lekarz weterynarii skierował już zapytanie do jednego z departamentów resortu rolnictwa. Jeżeli proces legislacyjny będzie przebiegał sprawnie, nie powinniśmy się obawiać restrykcji ze strony UE.
Andrzej Rudy zastępca głównego lekarza weterynarii