Niespełna sześć lat temu na warszawskim parkiecie zadebiutował Cash Flow, pierwsza spółka z branży windykacyjnej. Po niej nieśmiało o status spółki publicznej zaczęły ubiegać się kolejne firmy ściągające wierzytelności i handlujące nimi.
Ostatnie lata to już prawdziwy wysyp spółek z tej branży zarówno na głównym parkiecie, jak i na alternatywnym rynku NewConnect. W większości przypadków są to niewielkie spółki z kapitalizacją nieprzekraczającą 20 mln zł. Jednak z roku na rok cała branża rośnie w siłę. Także na GPW.
Tak źle, że aż dobrze
— Głównym czynnikiem wpływającym na rozmiary rynku windykacji jest dynamika akcji kredytowej. Większa wartość kredytów w gospodarce, przy nawet utrzymującej się na stabilnym poziomie jakości portfela kredytowego, przekłada się na większą wartość niespłacanych należności — wyjaśnia Iza Rokicka, analityk DI BRE.
Kolejnym czynnikiem mającym kluczowy wpływ na wartość rynku jest skłonność wierzycieli banków, innych instytucji do korzystania z usług zewnętrznych firm windykacyjnych.
Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, w Polsce wystawianych jest na sprzedaż 160-200 portfeli wierzytelności rocznie, z czego 80-90 proc. stanowią portfele bankowe, których wartość nominalna pojedynczego pakietu sięga kilkuset milionów złotych.
Choć ostatnio spółka Kredyt Inkaso kupiła od PKO BP pakiet wierzytelności o wartości nominalnej ponad miliarda złotych. Oczywiście za pakiet takich trudno ściągalnych długów spółka zapłaciła odpowiedniomniej. Ile? To tajemnica handlowa, ale według szacunków, firmy windykacyjne płacą bankom za wierzytelności od 15 do 20 proc. ich nominalnej wartości.
— W sektorze jest ponad 30 mld zł złych kredytów. Będą także pojawiać się portfele korporacyjne. Banki przy czyszczeniu bilansów będą chciały sprzedać i te złe kredyty. Ich wartość w sektorze szacowana jest na około 40 mld zł — ocenia Piotr Krupa, prezes największej w kraju firmy windykacyjnej Kruk, która w maju ubiegłego roku zadebiutowała na GPW. Według szefa wrocławskiego windykatora, dominujący będzie segment wierzytelności konsumenckich.
— Nakłady branży windykacyjnej na zakup wierzytelności sięgną 0,8-1,0 mld zł w 2012 r. i będą porównywalne z nakładami w 2011 r. — dodaje Piotr Krupa.
Perspektywa rozwoju branży wygląda więc optymistycznie.
— Rynek wierzytelności, którego wzrost w segmencie bankowym determinowany jest w szczególności przez poziom zadłużenia sektora prywatnego, szkodowość portfeli kredytowych oraz skłonność instytucji do sprzedaży wyspecjalizowanym podmiotom własnych wierzytelności, w ostatnich latach znacząco rośnie — ocenia Grzegorz Kujawski, analityk Trigon DM.
Według IBnGR wartość rynku obrotu wierzytelnościami, na który składają się inwestycje w portfele wierzytelności, jak również usługi inkasa (czyli działania windykacyjne na zlecenie pierwotnych właścicieli, np. banków czy pośredników kredytowych) wyniesie 22 mld zł w 2014 r. Jednocześnie większy wzrost spodziewany jest w segmencie inwestycji w portfele niż w segmencie inkasa, co związane jest z rosnącą skłonnością instytucji finansowych do systematycznej sprzedaży portfeli.
Wyceny wciąż atrakcyjne
Z racji charakteru wykonywanych czynności windykatorów mało kto lubi. Ta
opinia nie dotyczy jednak graczy giełdowych. A przynajmniej dużych inwestorów finansowych, którzy coraz lepiej postrzegają branżę i coraz częściej pojawiają się w akcjonariatach. W ostatnim czasie znacznymi udziałowcami (z pakietami ponad 5 proc. akcji) Kruka zostały fundusze emerytalne Generali i ING. W Kredyt Inkaso znaczące pakiety mają Pioneer Pekao, Aviva i wspomniane już Generali OFE. Z kolei w Pragma Inkaso znaczące udziały ma PZU Asset Management, a w handlującej wierzytelnościami sektora ochrony zdrowia spółce Magellan inwestorami finansowymi są m.in. PKO TFI, PZU Asset Management i Pioneer Pekao.
Główne zainteresowania wzbudza największa firma z tej branży na GPW, czyli wrocławski Kruk. Zdaniem Dariusza Górskiego, analityka DM BZ WBK, działalność Kruka ma charakter antycykliczny. Jednocześnie papiery spółki są atrakcyjnie wyceniane — wg prognoz wskaźnik cena/ zysk dla spółki na lata 2011 i 2012 wyniesie odpowiednio 8,9 i 6,9. Wycenia on walory windykatora na 52,3 zł, podczas gdy na giełdzie kosztują obecnie 42,5 zł. Podobnie papiery Kruka wycenia Iza Rokicka z DI BRE. Według niej, akcje windykatora są warte 53 zł.
— Kruk jest nie tylko liderem szybko rosnącego rynku windykacyjnego w Polsce i w Rumunii, ale również kreatorem rozwiązań produktowo-proceduralnych dla całej branży. Spółka, koncentrując się na detalicznych wierzytelnościach bankowych, prowadzi działalność w dwóch wzajemnie uzupełniających się segmentach — ocenia analityk DI BRE.
Z kolei Grzegorz Kujawski z Trigon DM akcje Kredyt Inkaso i Pragma Inkaso wycenia na kilkadziesiąt procent powyżej ich aktualnych notowań. Według niego, walory pierwszej spółki są warte 19,8 zł (wobec 11 zł obecnie), a wartość akcji Pragmy Inkaso szacuje na 25,9 zł (wobec 17,8 zł).