Branża TSL krytykuje pośpiech rządu

DK
21-03-2018, 22:00

Nowe regulacje mogą wyeliminować z rynku nie tylko firmy stosujące złe praktyki, lecz również zaszkodzić uczciwym przewoźnikom drogowym.

Projekt nowelizacji ustawy o transporcie drogowym oraz niektórych innych ustaw przygotowany przez resort infrastruktury i budownictwa, przyjęty w ubiegłym tygodniu przez Radę Ministrów, nie wywołał pozytywnych emocji w branży — w trakcie konsultacji publicznych z 33 podmiotów, do których proponowana nowela trafiła, napłynęło aż 18 pism z wieloma uwagami. Jak wskazująeksperci Business Centre Club (BCC), większość opinii zarzucała ustawodawcy dokonanie „na szybko”, wybiórczych zmian w ustawie, byleby tylko dostosować polskie przepisy do wymagań unijnych.

Nowelizacja, która ma wejść w życie 1 czerwca 2018 r., zmierza do wzmocnienia nadzoru nad krajowym rynkiem usług przewozowych w Polsce i eliminacji nieuczciwej konkurencji, m.in. spoza Unii. Jednak przewoźnicy drogowi przekonują, że proponowane zapisy mogą wyrządzić wiele szkód. Główne zastrzeżenia, jak wyliczają eksperci BCC, dotyczą zmian związanych sankcjonowaniem popełnianych naruszeń przepisów, rozszerzenia odpowiedzialnościna dodatkowe podmioty oraz wzrostu wysokości kar nakładanych na poszczególne firmy czy osoby związane z branżą transportową.

— Możliwość wszczynania postępowań dotyczących dobrej reputacji w przypadku mało istotnych naruszeń może okazać się niebezpiecznym narzędziem dla organów kontrolujących, pozwalającym im na nakładanie kar bądź odbieranie przewoźnikom stosownych uprawnień. Niepokojące jest, iż nawet jedno naruszenie daje podstawę do wszczęcia takiej procedury. To z kolei może otworzyć drogę do eliminowania uczciwych przedsiębiorców z obrotu gospodarczego przez konkurencję czy też nielojalnychkierowców — ostrzega Karolina Ciastko, ekspertka BCC ds. krajowego i międzynarodowego transportu drogowego oraz prawa przewozowego.

Wprowadzenie zmian dostarczy też sporo nowych zajęć przedsiębiorcom. Wymaga bowiem opracowania wewnętrznych procedur ścisłego przestrzegania przepisów, zwiększenia nadzoru nad kierowcami oraz czuwania nad stanem technicznym pojazdów i organizowaniem przewozów.

— Wiele z tych zadań spocznie na licznej rzeszy pracowników różnego szczebla u danego pracodawcy, co może wywołać ogromny problem zaufania wewnątrz zakładu i problemy z rozłożeniem obowiązkówi odpowiedzialności wewnętrznej w firmie — przekonuje Karolina Ciastko.

Zdaniem ekspertów Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD), głównym mankamentem obecnych rozwiązań dotyczących sankcji za naruszenie przepisów w transporcie drogowym jest to, że odpowiedzialność może ponieść kierowca, zarządzający transportem oraz przewoźnik. W opinii ZMPD odpowiedzialność powinien ponieść ten podmiot, który przyczynił się do naruszenia.

— Jeżeli kierowca popełnia naruszenie, na które ma realny wpływ, np. skraca dobowy czas pracy lub obowiązkową przerwę albo wydłuża dobowy maksymalny czas prowadzenia, to kara powinna być nałożona na niego. Zdarza się, że za te same naruszenia odpowiedzialność ponosi zarządzający transportem, a czasami również przedsiębiorca prowadzący działalność transportową — twierdzi Piotr Mikiel, zastępca dyrektora departamentu transportu ZMPD.

Dodaje, że aktualny projekt nowelizacji nie rozwiązuje tych i innych problemów przewoźników.

— Dlatego zamiast przygotowywać kolejną nowelizację, należałoby rozpocząć pracę nad nowym kompleksowym uregulowaniem warunków wykonywania działalności transportowej — sugeruje Piotr Mikiel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DK

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Branża TSL krytykuje pośpiech rządu