BRE Bank chce przejąć od Elektrimu telekomunikację

Marcin Goralewski
opublikowano: 2002-03-20 00:00

BRE Bank z Eastbridge chce odkupić od Elektrimu 49 proc. Elektrimu Telekomunikacja. Ma to rozwiązać finansowe problemy holdingu. Bank — jako akcjonariusz — chce też, aby Elektrim rozwijał inwestycje w energetyce. Ze swoich inwestycji BRE chce się wycofać w ciągu 2-3 lat.

BRE Bank chce przejąć od Elektrimu 49 proc. udziałów w Elektrimie Telekomunikacja, do którego należy 51 proc. Polskiej Telefonii Cyfrowej.

— W tym celu zawarliśmy umowę z Eastbridge. Na razie cała operacje jest na wstępnym etapie. Nie złożyliśmy nawet stosownej oferty zarządowi Elektrimu — mówi Wojciech Kostrzewa, prezes BRE Banku.

Eastbridge chce też w konsorcjum z Citigroup przejąć od Vivendi kolejne 49 proc. udziałów ET. Pozostałe 2 proc. spółki miałoby zostać w rękach Vivendi. Później udziały mają zostać skonsolidowane i sprzedane inwestorowi branżowemu.

— Chodzi o perspektywę 2-3 lat. Liczymy też, że po wejściu Polski do UE wartość tych aktywów znacznie wzrośnie — wyjaśnia prezes BRE.

Zdaniem analityków, najbardziej naturalnym inwestorem branżowym jest Deutsche Telekom, który w PTC posiada 49 proc. udziałów. DT od wielu lat jest w sporze z Elektrimem i Vivendi zarzucając im nielegalne transakcje udziałami PTC. Sprawa wylądowała w arbitrażu.

— Liczymy, że zaproponowany przez nas scenariusz nie jest sprzeczny z toczącymi się sprawami w sądzie — uważa Wojciech Kostrzewa.

Eastbridge, holenderska spółka znajdująca się także w konsorcjum, które zamierza odkupić od Vivendi 49 proc. ET, wcześniej była ściśle związana z warszawskim holdingiem. Jej prezes Yaron Bruckner zasiadał w RN holdingu (za co nie dostał zresztą skwitowania). Drogi Elektrimu i Eastbridge rozeszły się, kiedy holding nie chciał wywiązać się ze swoich zobowiązań i kupić kilku spółek internetowych. Ostatecznie zawarto porozumienie, które Elektrim słono kosztowało. W umowie Elektrim zapisał, że ani Eastbridge, ani żaden podmiot działający w porozumieniu z nim nie może kupić więcej niż 1 proc. akcji Elektrimu ani też zasiadać we władzach holdingu — chyba że za jego zgodą.

— Nie łamiemy zapisów tej umowy — ucina Wojciech Kostrzewa.

Prezes BRE Banku nie chciał powiedzieć, na ile wycenia aktywa telekomunikacyjne Elektrimu.

— Zakładając, że BRE pozostanie akcjonariuszem Elektrimu, powinno mu zależeć na tym, aby dostał za pakiet tyle pieniędzy, aby spłacić wierzycieli i dalej działać w energetyce — mówi Sebastian Słomka, szef analityków BDM PKO BP.

— Nie wchodzi w rachubę, aby Elektrim otrzymał mniej niż 400 mln EUR (ponad 1,4 mld zł) za 49 proc. ET — uważa Zbigniew Jakubas, akcjonariusz Elektrimu.

Zapowiedział też, że będzie protestował przeciwko każdej niższej ofercie.

Zakładając, że Elektrim otrzyma za swój pakiet około 1,44 mld zł, to i tak zabraknie mu pieniędzy na pełną spłatę wierzycieli. Postępowaniem układowym objęto 2,33 mld zł długu. W kasie spółki znajduje się około 700 mln zł.

Brakujące 200 mln zł Elektrim miałby uzyskać, że sprzedaży aktywów nieenergetycznych, czyli np. Portu Praskiego czy akcji Mostostalu Warszawa.

— Holding powinien mocno zaistnieć na rynku energetycznym. Bierzemy pod uwagę pomoc w finansowaniu kolejnych przejęć spółek energetycznych przez Elektrim — tłumaczy Wojciech Kostrzewa.

BRE Bank chciałby, żeby Elektrim inwestował w spółki zajmujące się produkcją i dystrybucją energii elektrycznej.