Niespotykaną jak na nasz rynek kapitałowy i przyjęte konwenanse odwagą wykazał się Andrzej Powierża, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku, publikując raport oceniający bieżącą kondycję Banku Pekao SA pod znamiennym tytułem „Maruder czy Pioneer?”. Lektura tego opracowania sugeruje bardzo kontrowersyjny wniosek. Oto — zdaniem twórcy raportu — największy detaliczny bank na GPW zaczyna odstawać od konkurencji i systematycznie traci rynek. Król jest nagi.
Dodatni wynik netto banku w drugim kwartale uratowały przede wszystkim niższe niż przed rokiem koszty rezerw (63 mln wobec 708 mln zł). Dzięki temu zysk netto Pekao SA wyniósł w okresie kwiecień-czerwiec 2003 r. 250 mln zł, o 3 proc. mniej niż trzy miesiące wcześniej.
Szczególnie dramatycznie przedstawia się sytuacja na poziomie wyniku operacyjnego. W ujęciu rok do roku jego wartość zmniejszyła się aż o 30 proc., co było w głównej mierze wynikiem niższych przychodów i wyższych kosztów.
Autor datowanego na 12 sierpnia raportu uważa, że sytuację banku ratują prowadzone przez niego fundusze inwestycyjne. Jedynie prowizje ze sprzedaży jednostek uczestnictwa w funduszach podtrzymują przychody banku. Stanowią one obecnie około 13 proc. przychodów prowizyjnych ogółem, podczas gdy rok wcześniej udział ten wynosił niecały 1 proc. Rekompensuje to chociaż w części spadek przychodów odsetkowych. Same zaś aktywa Pioneer TFI wzrosły w I półroczu 2003 r. aż o 2,944 mld zł.
Bank traci rynek, na co wskazują ujemne dynamiki zmian odnośnie do kredytów oraz depozytów. W pierwszym przypadku w porównaniu z II kwartałem 2002 r. odnotowano 5,6-proc. spadek, w drugim o 3 proc. Licząc zaś rok do roku odpowiednio o 13 i 10 proc. Bardzo mocno zmniejszyła się wartość detalicznych depozytów złotowych i kredytów detalicznych. Nieznacznie natomiast wzrosła liczba nowych rachunków i depozytów korporacyjnych.
Mimo uznania strategii kredytów hipotecznych za priorytetową, wyniki Pekao SA w tym segmencie rynku mocno rozczarowują. Przyrosty kwartalne są mniejsze niż chociażby w przypadku BPH PBK i BZ WBK.
Analityk DI BRE Banku krytycznie ocenia też tłumaczenie Pekao SA odnośnie do spadku depozytów. Zdaniem Pekao SA, jest to wynik ogólnej sytuacji w sektorze. Takie wyjaśnienie Andrzej Powierża skonfrontował jednak ze wspomnianymi wcześniej bankami BPH PBK i BZ WBK, którym udało się z sukcesem zahamować spadek depozytów. Aby zobrazować skalę spadków w Pekao SA, analityk posłużył się prostym wyliczeniem. Zgodnie z nim, depozyty banku spadły w II kwartale o 2,186 mld zł wobec spadku w całym sektorze na poziomie 4,52 mld zł, co oznacza, że 48 proc. spadku przypadło właśnie Pekao SA.
Prognozy autora raportu nie przedstawiają się zbyt optymistycznie. W jego opinii, osiągnięty poziom rezerw jest już niski i trudno oczekiwać poprawy. Także w przypadku innych wyników finansowych nie można liczyć na zdecydowaną zmianę obecnego trendu.
Szansy na wyjście ze stagnacji Andrzej Powierża upatruje w realizacji — już pod nowym zarządem — od dawna zapowiadanej strategii skoncentrowania się na sprzedaży.
Dość pesymistyczny wydźwięk raportu w odniesieniu do ceny akcji na GPW konkluduje dobrze teza, iż „... w przypadku Pekao SA oczekiwana jest najmniejsza poprawa wyników, innymi słowy, w wartości rynkowej największy jest udział wartości obecnego biznesu, a stosunkowo nieduży udział premii za oczekiwana poprawę rentowności”. Stąd tylko rekomendacja „trzymaj” i wycena na poziomie 105,50 zł.
Znając nasze realia należy oczekiwać nie tylko komentarza ze strony Pekao SA, ale i swoistego rewanżu w postaci raportu przygotowanego przez CDM Pekao SA na temat BRE Banku. Jeśli takowy powstanie, powinien być równie interesujący. Niby banki jadą na tym samym wózku, ale...