BRE WPROWADZI BANK DETALICZNY NA PARKIET GPW...

Tomaszkiewicz Beata
opublikowano: 2000-07-31 00:00

BRE WPROWADZI BANK DETALICZNY NA PARKIET GPW...

Bank chce konsolidować nie tylko sektor finansowy, przygląda się też mediom

MEDIALNE PUZZLE: Wojciech Kostrzewa, szef BRE Banku, nie wyklucza, że część spółek z branży medialnej, które znalazły się w jego portfelu inwestycyjnym, wesprze rozwój nowoczesnej oferty detalicznej. fot. M. Pstrągowska

Zdaniem Wojciecha Kostrzewy, prezesa BRE Banku, zakup akcji Optimusa, podobnie zresztą jak i innych spółek z branży IT, od początku traktowany był jako inwestycja, która ma przynieść wymierne korzyści dopiero za dwa-trzy lata. Wtedy też okaże się, jaką rolę część tych podmiotów może odegrać w rozwoju oferty detalicznej BRE.

„Puls Biznesu”: Kiedy BRE Bank odsprzeda akcje Optimusa?

— Zakup akcji Optimusa traktujemy jako inwestycję średnioterminową, czyli na 24-36 miesięcy. Nie wykluczamy jednak możliwości rozstania z tym pakietem wcześniej. Pojawiają się nowi gracze, oferty. Nasza ocena sytuacji oraz podejście do opłacalności konkretnych inwestycji także jest systematycznie weryfikowana.

— Wiele wskazywało jednak na to, że w tym konkretnym przypadku chętny na te akcje zostanie wyłoniony dość szybko...

— Nie komentuję takich spekulacji i nie dzielę się spostrzeżeniami na temat przebiegu ewentualnych negocjacji.

— Ile wart jest portal Onet?

— Jak sprzedam, to powiem. Na razie nawet analitycy nie są co do tego zgodni. Akcje Optimusa wyceniają od 250 do 450 zł. Na tym etapie wiadomo, że w tych wszystkich transakcjach zakładane są bardzo duże dyskonta nawet w stosunku do podobnych transakcji w Europie Zachodniej.

— A nie niepokoi Pana zastój, który dotknął notowania spółek IT na giełdach?

— To, co się stało ostatnio na giełdzie w Nowym Jorku, dowodzi, iż wreszcie rozpoczął się proces jakościowej selekcji projektów internetowych. Okazuje się, że nie wystarczy już — będąc producentem czegokolwiek — ogłosić, że wchodzi się na rynek IT. Analiza sytuacji w USA wskazuje także, że nawet na tak nowoczesnym rynku, nie ma miejsca dla dziesięciu portali internetowych. Liczą się dwa lub trzy. Dla nas więc było jasne, że jeśli decydujemy się angażować środki w tę branżę w Polsce, to tylko w spółkę mającą najlepszy portal, czyli Onet.

— Jakie kryteria muszą spełniać spółki, żeby zainteresował się nimi BRE Bank?

— Musimy być przekonani, że po określonym czasie będziemy mogli wyjść z tych inwestycji z zyskiem, który odbiega od przeciętnej stopy zwrotu. Spółki IT w naszym portfelu mają jedną wspólną cechę — są liderami, albo zaliczają się do ścisłej czołówki swoich branż. Netia jest jedynym poważnym konkurentem TP SA. W przypadku ITI mówimy o pierwszej na polskim rynku grupie medialnej z prawdziwego zdarzenia, która w ciągu 2,5 roku stworzyła i wypromowała profesjonalną stację telewizyjną — TVN. Z kolei Computerland zrestrukturyzował grupę i już zbiera owoce ubiegłorocznych inwestycji. A ostatnim naszym zakupem była gdyńska sieć telewizji kablowej...

— Właśnie. W jakim celu?

— Traktujemy tę inwestycję na podobnych zasadach. Oczywiście, nie wykluczamy kolejnej, dobrej okazji zakupu udziałów w tego typu przedsięwzięciach. Wierzę bowiem w nieuchronny start procesów konsolidacyjnych w sektorze medialnym. I na tym etapie nie można wykluczyć aktywnej roli BRE Banku na tym polu.

— Czyli nie będziecie, wzorem jednego z rywali, tworzyć serwisu bankowo-telewizyjnego?

— Telewizja kablowa — jako kanał dystrybucji produktów bankowych — jest brana pod uwagę. Myślimy również o platformie cyfrowej. W ten sposób szukamy możliwości uzupełnienia oferty internetowej oraz WAP-owskiej. Zresztą, myślą o tym wszyscy zainteresowani bankowością detaliczną.

— Zaplanowane przez BRE Bank wydzielenie osobnej spółki do obsługi działalności detalicznej to moda czy konieczność?

— To niewątpliwie moda, ale uzasadniona praktycznymi czynnikami. Coraz mniej spółek stać na inwestycje w nowe przedsięwzięcia. Mało kto ma również czas na to, żeby potem latami czekać na zyski. Upublicznienie pozwala zaś na dość precyzyjne określenie rzeczywistej wartości takiej inwestycji. Co jednak ważniejsze, można już na takiej spółce zarobić poprzez odsprzedaż części jej udziałów.

— Kiedy spółka zostanie wprowadzona na giełdę?

— To zależy od tempa jej rozwoju. Sądzę jednak, że zacznie przynosić zyski w trzecim roku działalności. Więc być może za 3 do 5 lat wprowadzimy jej akcje do publicznego obrotu. Chcemy jednak zachować pakiet kontrolny.

— Czy w dystrybucji produktów detalicznych zamierzacie się skupić wyłącznie na nowych mediach, czy będziecie wykorzystywać także sieć oddziałów?

— Powstaną także nowe placówki. Będzie ich jednak zdecydowanie mniej niż zamierza otwierać konkurencja wchodząca w nowoczesne technologie i wydzielająca spółki detaliczne z pozostałej działalności bankowej.

— Dzięki Internetowi na rynek detaliczny zamierzają wejść banki, które do tej pory nie marzyły o pozyskiwaniu szerokiej rzeszy klientów indywidualnych. Tymczasem chętnych na konta internetowe jest wciąż niewielu...

— Dotychczas takich kont otwarto około 20 tysięcy. Internet jest jednak technologią przyszłości i za 3-5 lat sytuacja radykalnie się zmieni. Wygrają banki, które od początku zaoferują najnowocześniejszą, najprostszą, a jednocześnie kompleksową formę obsługi klientów. I BRE Bank będzie w tej grupie.

— Obecnie przez Internet obsługiwani są jedynie klienci Domu Inwestycyjnego. Czy zdołacie nadrobić dystans do konkurencji?

— Rzeczywiście, na razie tylko klienci DI mogą realizować w ten sposób wszystkie operacje. Partnerom korporacyjnym zaoferujemy obsługę przez Internet pod koniec wakacji. Następnie rozpoczniemy w ten sposób sprzedaż jednostek uczestnictwa TFI Skarbiec (obecnie przez Internet sprzedaje je DI), a w przyszłości udostępnimy ofertę hipoteczną.

— Czy BRE Bank nadal inwestuje 20 proc. zysku netto z każdego roku w nowoczesne technologie?

— W tym roku nawet znacznie więcej. To konieczne, jeśli chcemy zachować aktualną pozycję na rynku i móc w przyszłości oferować najnowocześniejsze produkty, w tym detaliczne.

— Ilu byłych pracowników PKO BP tworzy obecnie bankowość detaliczną pod szyldem BRE Banku?

— Oficjalnie powołaliśmy do zarządu na stanowisko dyrektora banku Sławomira Lachowskiego, byłego wiceprezesa PKO BP. Również w BRE Banku jest on odpowiedzialny za bankowość detaliczną.

— Stwierdził Pan, że BRE nie jest zainteresowany uczestnictwem w prywatyzacji PKO BP, dlaczego interesuje się więc zakupem Banku Częstochowa?

— Nie opublikowaliśmy żadnego komunikatu w tej sprawie.

— Ale to prawda?

— (cisza)

— Dlaczego tak mały bank jak BCz może być interesujący dla dużej instytucji finansowej?

— To zależy od tego, co inwestor zamierza z tą instytucją zrobić.

— Wcielić w swoje struktury?

— Mało zachęcające.

— Przejąć w celu przekształcenia w spółkę zależną o zmienionym profilu.

— To będzie zależało od tego, ile ostatecznie BCz będzie kosztować.

— Według analityków za 3-5 lat dojdzie do wtórnej konsolidacji w polskim systemie bankowym, czy BRE jest zainteresowany uczestnictwem w tym procesie?

— Biorąc pod uwagę zasadę, że prowadzenie biznesu opłaca się przy udziale w rynku przekraczającym 10 proc., o swoją pozycję i przyszłość mogą być spokojne jedynie dwa banki — PKO BP oraz Pekao SA. Wszystkie pozostałe instytucje z pierwszej piętnastki będą musiały odpowiedzieć na pytanie, czy są w stanie samodzielnie osiągnąć taki udział w rynku, czy też zamierzają być bankami niszowymi lub zdecydują się na poszukiwanie partnera. Jednak kierunek i tempo ewentualnych mariaży będzie efektem ruchów kapitałowych na świecie. Jeśli np. rzeczywiście dojdzie do fuzji BHV z BA/CA, naturalną konsekwencją będzie scalenie PBK z BPH.

— Jakie ma Pan obawy i nadzieje w związku z przejęciem Banku Handlowego przez Citibank?

— To przejęcie oznacza w przyszłości powstanie bardzo silnego konkurenta. Jednak z drugiej strony, pocieszamy się faktem, że dotychczas mieliśmy dwóch konkurentów, a teraz będzie jeden.

— Ilu klientów BHW już przejęliście? W trakcie rozmów na temat fuzji mieliście przecież dostęp do strategicznych informacji na temat jego działalności oraz bazy klientów, czy to w porządku?

— W trakcie przygotowań do fuzji obie instytucje bankowe miały dostęp wyłącznie do danych zagregowanych i w procesie wymiany informacji w żadnym wypadku nie doszło do złamania przepisów o tajemnicy bankowej.

Wyjaśniliśmy to już zresztą na łamach „PB”. Jeśli zaś chodzi o przejmowanie klientów, to mogę zapewnić, że staramy się systematycznie poszerzać bazę naszych klientów. Co do liczb — to oczywiście tajemnica handlowa.