Pod lupą znalazły się plany zakupu 38 Airbusów A350s i Boeingów 787s, które firma chce odłożyć w czasie. W służbie ma pozostać o cztery więcej niż planowano Boeingi 757 Jumbo, zaś dodatkowe siedzenia zostaną zainstalowane w każdym rzędzie w klasie ekonomicznej w 25-ciu maszynach 777s, bazujących na lotnisku Gatwick pod Londynem. Tym samym stworzone zostanie od 2018 r. dodatkowe 52 miejsca.

Zmiany, które obejmują również mniejszą o 34 liczbę maszyn z floty Airbusa (362 krótkodystansowe samoloty A320), mają pozwolić na ograniczenie wydatków kapitałowych o 1,4 mld EUR do 2020 r.
Według Enrique Dupuy’a, dyrektora finansowego IAG, weryfikacja ma polegać przede wszystkim na opóźnieniu, a nie anulowaniu zamówień. Dodaje on, że IAG, która oprócz BA ma również irlandzkie linie Aer Lingus oraz hiszpańskich przewoźników Iberia i Vueling, uważa, że jest pewny renegocjowania harmonogramów dostaw z Airbusem i Boeingiem.
IAG obniżył długoterminową prognozę finansową z uwagi na spadek notowań funta, który wpłynął negatywnie na przychody przeliczane na euro, w której to walucie spółka raportuje. Zysk przed opodatkowaniem, deprecjacją, amortyzacją i kosztami wynajmu samolotów mają wynieść średnio 5,3 mld EUR w okresie lat 2016-2020. Wcześniej szacowano je na ponad 300 mln EUR więcej.
Tymczasem polski narodowy przewoźnik zabiera się za konsolidację (czytaj>>LOT na zakupach)