Brytyjski operator wchodzi na polski rynek. Na początek ma w planach transmisję danych i VoIP.
British Telecom (BT), brytyjski operator telefonii stacjonarnej, wkrótce otworzy biuro w Warszawie. Na razie, poza ogólnymi deklaracjami zainteresowania naszym regionem Europy (biura w Pradze i Budapeszcie już działają), spółka nie informuje o swoich planach. Jednak z nieoficjalnych informacji wynika, że zamierza nastawić się w Polsce na transmisję danych i usługi głosowe w technologii VoIP, czyli przesył głosu przez internet w postaci plików komputerowych.
— To rozsądne rozwiązanie. Na rynek tradycyjnych usług głosowych bardzo trudno się dostać. Operatorzy alternatywni, którzy chcą je świadczyć, mają kolosalne problemy z dogadaniem się z Telekomunikacją Polską. Nastawiając się na transmisję danych, BT ich uniknie — komentuje Bob Creamer, analityk branży telekomunikacyjnej w CDM Pekao.
Na początek BT chce adresować usługi do dużych klientów korporacyjnych, podobnie jak dziś robi to np. Energis. Czy w przyszłości rozwinie w Polsce szerszą paletę produktów? Na razie nie wiadomo.
— Niewykluczone, że spółka poprzestanie na obsłudze międzynarodowych klientów BT, którzy działają w Polsce — uważa Bob Creamer.
Jego zdaniem, po brytyjskim operatorze nie należy się spodziewać wielkich niespodzianek.
— Spółka jest w dobrej kondycji, ma wysokie cash flow, ale jest trochę nudna. Nigdy nie miała takich ambicji jak Deutsche Telekom czy France Telecom. Nie ma nawet telefonii mobilnej, której pozbyła się jakiś czas temu. Jest bardzo tradycyjnym operatorem stacjonarnym — podkreśla analityk.
Tymczasem Deutsche Telekom i France Telecom mają bardzo mocną pozycję na rynku komórek — także w Polsce, DT, jako udziałowiec Polskiej Telefonii Cyfrowej (Era i Heyah), a FT — Centertela (Idea).
Zdaniem Boba Creamera, inwestorzy giełdowi nie oczekują od BT spektakularnych działań.
— Bardziej niż na silnej ekspansji spółki, zależy im na dobrej dywidendzie. Można się więc spodziewać, że operator będzie zaspokajał te oczekiwania — dodaje Bob Creamer.