Strona internetowa to niekiedy wizytówka przedsiębiorstwa. Ale ją też mogą ci ukraść. Lepiej się przed tym zabezpieczyć.
Mnóstwo firm w Polsce ma już własną stronę internetową. Informacje na niej zawarte, czy też jej oprawa graficzna, mogą stanowić pokusę dla innych przedsiębiorców. Krzysztof Wnorowski, dyrektor generalny Grupy Biznes Polska (właściciela serwisu www.biznes-polska.pl, monitorującego m.in. informacje o przetargach) opowiada, że w zeszłym roku administratorzy internetowego serwisu przetargi.org postanowili wykorzystać swoje umiejętności informatyczne. Spreparowali program, który codziennie o północy uruchamiał się i kopiował wszystkie ogłoszenia z serwisu Wnorowskiego.
— W wyniku tych działań ponad 90 tysięcy ogłoszeń z naszej strony WWW znalazło się u konkurencji. Oszacowaliśmy, że nasze straty z tego tytułu wyniosły 58 tys. zł. Obecnie prowadzone jest postępowanie wyjaśniające i czekamy na skierowanie aktu oskarżenia do sądu — wyjaśnia Krzysztof Wnorowski.
Co ciekawe, pracownicy administratora serwisu przetargi.org w rozmowie z „PB”, przyznali, iż do kopiowania informacji dochodziło. Twierdzą, że działania te wykonywane były w dobrej wierze. Kto w tym sporze ma rację? To oceni sąd.
To tylko przykład. Jak bronić się przed takimi sytuacjami? Okazuje się, że odpowiedź nie jest jednoznaczna.
Konkretne naruszenia
— Strony WWW stanowią zazwyczaj zbiór tekstów, zdjęć i elementów graficznych, które mogą zostać uznane za samodzielne utwory chronione prawem. I jeśli dany element strony WWW lub ich połączenie są na tyle twórcze, iż zostaną uznane za utwór, wtedy zarówno ich wykorzystanie na danej stronie, jak i późniejsze skopiowanie na inną — czy to w oryginale, w tłumaczeniu, czy po przerobieniu — zależy od zgody ich twórców — wyjaśnia Krzysztof Czyżewski, prawnik z kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy.
A co, jeśli materiały ze strony „wyciekły”, a autor nie wyraził zgody na ich wykorzystanie? Wówczas twórca ma prawo m.in. żądania zaniechania takiego działania oraz zapłaty stosownego wynagrodzenia, a niekiedy odszkodowania.
Poprzez taki „wyciek” prócz naruszenia praw majątkowych mogą zostać również pogwałcone prawa osobiste twórcy.
— Konkretnie za naruszenie praw osobistych twórcy uważa się m.in. pominięcie go przy oznaczaniu autorstwa utworu — podkreśla Krzysztof Czyżewski.
Krystyna Szczepanowska-Kozłowska, radca prawny z kancelarii Linklaters, dodaje, iż sama informacja nie podlega ochronie.
— Przykładowo, jeśli w internecie znajdują się dane o wynikach finansowych firmy i następnie zostaną one zamieszczone na innej stronie WWW, to żadnego naruszenia prawa nie ma — mówi Krystyna Szczepanowska-Kozłowska.
Szata graficzna
Co ważne, elementy strony WWW mogą zostać tak skomponowane, iż ochroną zostanie objęta również jej szata graficzna jako całość. Co, jeśli ktoś ją naśladuje? Zrobi własną, ale o identycznym wyglądzie?
— Wtedy oprócz naruszenia praw autorskich może dojść do naruszenia zasad uczciwej konkurencji. Poszkodowany przedsiębiorca może nie tylko domagać się zaprzestania nielegalnych działań, ale i naprawienia szkody, jaką poniósł w związku z tym naruszeniem, np. utratą klienteli, wprowadzeniem klientów w błąd czy podszyciem się pod jego markę — wyjaśnia Krzysztof Czyżewski.