Bruksela ciśnie soki

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2014-06-16 00:00

Mamy coraz bardziej związane ręce — narzekają producenci. UE nie pozwala im chwalić się atutami, hamując rozwój rynku.

Soki nie mogą chwalić się swoimi naturalnymi walorami, bo to niezgodne z prawem. Konsumenci tymczasem tych walorów nie znają. Od 28 kwietnia 2015 r. żadne soki owocowe nie będą zawierały dodatku cukru — tak mogą zachęcać klientów do konsumpcji producenci soków. Ale tylko do października 2016 r. Potem, zgodnie z unijnymi regulacjami, nie będą mogli powiedzieć nawet tyle.

Fot. Bloomberg
Fot. Bloomberg
None
None

— Oświadczenie to może wprowadzać konsumenta w błąd. Może pomyśleć, że skoro od kwietnia 2015 r. soki nie będą zawierały cukru, to być może teraz go zawierają. Zdecydowaliśmy się więc nie zamieszczać takiej deklaracji — mówi Monika Kolano-Wysokińska, dyrektor marketingu z Agros Novy.

Jak tłumaczy, do 28 października 2013 r. do części soków można było dodawać niewielką ilość cukru dla tzw. korekty kwaśnego smaku. Do tego czasu producent mógł więc pisać o braku dodatku cukru na opakowaniu, jeśli smaku nie korygował. Wyprodukowane według poprzednich przepisów soki mogą znajdować się w obrocie jeszcze przez 18 miesięcy, bo taka jest ich maksymalna przydatność do spożycia (od 28 kwietnia 2015 r. nie będzie więc na rynku soków z dodatkiem cukru).

— Europejscy urzędnicy założyli, że skoro prawo zabrania sokom dodatku cukru, to świadomy konsument nie potrzebuje takiej informacji na produkcie i takie oświadczenie jest zbędne. Podobnie jest w przypadku konserwantów i barwników [o ich braku już od dawna nie można informować — red.], których nie można dodawać ani do soków, ani do nektarów. Producenci napojów tymczasem — jeśli ich wyroby będą tych substancji pozbawione — będą mogli to komunikować. W rezultacie soki, choć najbardziej wartościowe pod względem zdrowotnym, są dyskryminowane — uważa Julian Pawlak, prezes Krajowej Unii Producentów Soków (KUPS). Taka zmiana przepisów jest, jego zdaniem, zagrożeniem dla całej rynkowej kategorii.

— Konsument, mając do wyboru napój, na którym jest napisane „bez konserwantów”, i sok, na którym nie ma takiego oświadczenia, uzna, że ten pierwszy jest lepszy — mówi Julian Pawlak. Monika Kolano-Wysokińska przypomina, że jeszcze niedawno rynek napojów i soków kurczył się w tempie dwucyfrowym. — Konsumenci chętniej sięgali np. po wodę, m.in. dlatego, że nie zawiera cukru — dodaje dyrektor marketingu.

Dorota Liszka z Grupy Maspex Wadowice powołuje się na badania Millward Brown: ponad połowa konsumentów w Polsce myśli, że soki zawierają sztuczne dodatki, tj. konserwanty, barwniki, aromaty.

— Dlatego tylko 63 proc. konsumentów postrzega soki jako zdrowe, a zaledwie 47 proc. wie, że sok owocowy jest wyprodukowany tylko z owoców — mówi Dorota Liszka.

Branża, mając związane ręce w zakresie promocji kategorii, może postawić na edukację konsumenta. — Zazwyczaj takie akcje są inicjowane przez organizacje zrzeszające producentów, jak KUPS, lub lidera kategorii [czyli Maspex — red.] — twierdzi Monika Kolano-Wysokińska.

— Edukacja jest priorytetowa, ale to długi proces. Przyzwyczajenia konsumentów nie zmieni jedna kampania jednego producenta. Zmiana nawyków trwa latami, pociąga za sobą duże inwestycje, wymaga konsekwencji i dużej siły perswazji — twierdzi Dorota Liszka i przypomina, że KUPS i Maspex od lat prowadzą kampanie edukacyjne.

 

OKIEM EKSPERTA
Legalne, ale niekorzystne

ANDRZEJ GANTNER, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności

W znakowaniu żywności od 2006 r. obowiązuje zasada, że nie można wskazywać na szczególne właściwości produktu, jeśli mają je wszystkie podobne produkty. Skoro, zgodnie z dyrektywą unijną i polskim rozporządzeniem, wszystkie soki są bez dodatku cukru, barwników i konserwantów, w świetle prawa to ograniczenie wydaje się logiczne, choć niekoniecznie korzystne dla konsumentów. Producenci mogą organizować akcje edukacyjne, które nauczą konsumentów rozróżniać soki od nektarów i napojów. W branży napojowej to nie nowość — producenci wód próbowali już nauczyć konsumenta odróżniać źródlane od mineralnych.