Europejski świat energetyczny czeka niecierpliwie na ogłoszenie przez Komisję Europejską zasad taksonomii, czyli definicji i klasyfikacji źródeł energii pod względem ich wpływu na środowisko. Powstanie lista źródeł czystych i brudnych, co umożliwi instytucjom finansowym kierowanie kapitału do tych pierwszych. Pierwszy pakiet zasad taksonomii został ustalony w minioną środę. Decyzje najważniejsze, czyli dotyczące sklasyfikowania atomu i gazu, jeszcze przed nami.
Grudniowe anonse
Pakiet pierwszych zasad taksonomii obejmuje kryteria środowiskowe dla inwestycji w odnawialne źródła energii, transport morski i motoryzację. Zasady będą obowiązywać od stycznia 2022 r.
Od stycznia miałaby obowiązywać również klasyfikacja źródeł gazowych i jądrowych, mimo że data jej publikacji pozostaje nieznana. Komisja deklaruje oficjalnie, że nastąpi to przed końcem roku. W dyskusjach ekspertów pojawiają się daty takie, jak 14 lub 22 grudnia.
Niepewność i przeciąganie wynikają z wewnątrzunijnych sporów o rolę atomu i gazu w transformacji naszego kontynentu. Spory są na tyle poważne, że – jak wskazuje portal Euractiv – prowadzenie tematu przejęła teraz osobiście Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE, choć zazwyczaj propozycje przedstawia komisarz zajmujący się daną dziedziną.
Francja kontra Austria
Klasyfikacja atomu i gazu jako źródeł czystych lub przynajmniej przejściowych ma kolosalne znaczenie dla transformacji polskiej energetyki. Dziś 70 proc. polskiego prądu wytwarzane jest w źródłach węglowych klasyfikowanych zgodnie jako brudne. Muszą zniknąć, a zastąpią je stopniowo – jak zakłada Polityka energetyczna Polski do 2040 r. – duże bloki jądrowe oraz elektrownie gazowe.

W polskim interesie jest umieszczenie atomu i gazu na liście źródeł wspierających transformację. Inaczej sfinansowanie tych inwestycji (sam atom to wydatek na ponad 100 mld zł) będzie trudne.
W kwestii atomu sojusznikiem Polski jest Francja, której energetyka opiera się na tej technologii, i która stara się o kontrakt na budowę reaktorów w Polsce. Francja stoi na czele pro-atomowej grupy, do której zalicza się też Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Finlandia, Węgry, Rumunia, Słowacja i Słowenia. Przeciwko atomowi nastawiona jest przede wszystkim Austria, gotowa doprowadzić spór aż przed Trybunał Sprawiedliwości, a poza nią: Niemcy, Dania, Luksemburg i Portugalia. W kwestii gazu sojusznikami Polski też są kraje środkowo- i wschodnioeuropejskie.
W tej sytuacji, według ekspertów, taksonomia może ostatecznie zawierać rozwiązania przejściowe w kwestii atomu i gazu.
Im drożej, tym bardziej atomowo
Im wyższe ceny energii, gazu i uprawnień do emisji dwutlenku węgla, tym realniejsze stają się polskie plany atomowe. Dlatego zasady taksonomii to dla polskiej energetyki temat priorytetowy.
W atomie polskie przygotowania idą na razie dwutorowo – rząd pracuje nad tzw. dużym atomem, a firmy przemysłowe nad małym.
Polski program jądrowy zakłada budowę sześciu bloków o mocy ok. 1-1,6 GW każdy, a pierwszy z nich ma być oddany w 2033 r. W przyszłym roku rząd chce wybrać wykonawcę spośród trzech, którzy szykują ofertę: Amerykanów (firma Westinghouse), Francuzów (EDF) i Koreańczyków (KHNP).
Jednocześnie takie firmy, jak Synthos, PKN Orlen, ZE PAK, Ciech i KGHM, liczą na rozwój reaktorów małych i skali mikro, które można by stawiać w sąsiedztwie zakładów przemysłowych.
Gaz to z kolei rozwiązanie dla polskiego ciepłownictwa. Lokalne ciepłownie węglowe są w ogromnej części stare i wymagają modernizacji. To okazja, by przestawić je na gaz.