Bruksela debatuje nad atomem i gazem

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2021-12-12 20:00

Pierwszy pakiet zasad taksonomii już jest gotowy, ale kluczowe reguły dla źródeł atomowych i gazowych wciąż rodzą się w bólach. Dla polskiej energetyki to kluczowe decyzje.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jaki jest stan gry jeśli chodzi o taksonomię
  • kto pilotuje kluczowe decyzje dotyczące atomu i gazu
  • kto w Europie Polsce sprzyja, a kto nie

Europejski świat energetyczny czeka niecierpliwie na ogłoszenie przez Komisję Europejską zasad taksonomii, czyli definicji i klasyfikacji źródeł energii pod względem ich wpływu na środowisko. Powstanie lista źródeł czystych i brudnych, co umożliwi instytucjom finansowym kierowanie kapitału do tych pierwszych. Pierwszy pakiet zasad taksonomii został ustalony w minioną środę. Decyzje najważniejsze, czyli dotyczące sklasyfikowania atomu i gazu, jeszcze przed nami.

Grudniowe anonse

Pakiet pierwszych zasad taksonomii obejmuje kryteria środowiskowe dla inwestycji w odnawialne źródła energii, transport morski i motoryzację. Zasady będą obowiązywać od stycznia 2022 r.

Od stycznia miałaby obowiązywać również klasyfikacja źródeł gazowych i jądrowych, mimo że data jej publikacji pozostaje nieznana. Komisja deklaruje oficjalnie, że nastąpi to przed końcem roku. W dyskusjach ekspertów pojawiają się daty takie, jak 14 lub 22 grudnia.

Niepewność i przeciąganie wynikają z wewnątrzunijnych sporów o rolę atomu i gazu w transformacji naszego kontynentu. Spory są na tyle poważne, że – jak wskazuje portal Euractiv – prowadzenie tematu przejęła teraz osobiście Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE, choć zazwyczaj propozycje przedstawia komisarz zajmujący się daną dziedziną.

Francja kontra Austria

Klasyfikacja atomu i gazu jako źródeł czystych lub przynajmniej przejściowych ma kolosalne znaczenie dla transformacji polskiej energetyki. Dziś 70 proc. polskiego prądu wytwarzane jest w źródłach węglowych klasyfikowanych zgodnie jako brudne. Muszą zniknąć, a zastąpią je stopniowo – jak zakłada Polityka energetyczna Polski do 2040 r. – duże bloki jądrowe oraz elektrownie gazowe.

Atom w miejsce węgla.
Atom w miejsce węgla.
Polska musi wyłączać elektrownie węglowe nie tylko ze względu na klimat, ale też ze względu na ich zaawansowany wiek. Lepszego pomysłu, niż zastąpienie ich atomem, rzad na razie nie ma.
Fot. Bru-nO/Pixabay

W polskim interesie jest umieszczenie atomu i gazu na liście źródeł wspierających transformację. Inaczej sfinansowanie tych inwestycji (sam atom to wydatek na ponad 100 mld zł) będzie trudne.

W kwestii atomu sojusznikiem Polski jest Francja, której energetyka opiera się na tej technologii, i która stara się o kontrakt na budowę reaktorów w Polsce. Francja stoi na czele pro-atomowej grupy, do której zalicza się też Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Finlandia, Węgry, Rumunia, Słowacja i Słowenia. Przeciwko atomowi nastawiona jest przede wszystkim Austria, gotowa doprowadzić spór aż przed Trybunał Sprawiedliwości, a poza nią: Niemcy, Dania, Luksemburg i Portugalia. W kwestii gazu sojusznikami Polski też są kraje środkowo- i wschodnioeuropejskie.

W tej sytuacji, według ekspertów, taksonomia może ostatecznie zawierać rozwiązania przejściowe w kwestii atomu i gazu.

Im drożej, tym bardziej atomowo

Im wyższe ceny energii, gazu i uprawnień do emisji dwutlenku węgla, tym realniejsze stają się polskie plany atomowe. Dlatego zasady taksonomii to dla polskiej energetyki temat priorytetowy.

W atomie polskie przygotowania idą na razie dwutorowo – rząd pracuje nad tzw. dużym atomem, a firmy przemysłowe nad małym.

Polski program jądrowy zakłada budowę sześciu bloków o mocy ok. 1-1,6 GW każdy, a pierwszy z nich ma być oddany w 2033 r. W przyszłym roku rząd chce wybrać wykonawcę spośród trzech, którzy szykują ofertę: Amerykanów (firma Westinghouse), Francuzów (EDF) i Koreańczyków (KHNP).

Jednocześnie takie firmy, jak Synthos, PKN Orlen, ZE PAK, Ciech i KGHM, liczą na rozwój reaktorów małych i skali mikro, które można by stawiać w sąsiedztwie zakładów przemysłowych.

Gaz to z kolei rozwiązanie dla polskiego ciepłownictwa. Lokalne ciepłownie węglowe są w ogromnej części stare i wymagają modernizacji. To okazja, by przestawić je na gaz.