Brytyjczycy chcą karmić Polaków

Producenci z Wysp będą szukać u nas partnerów. Możemy stać się dla nich przyczółkiem do ekspansji na Wschód.

Brytyjczycy chcą żywić Polaków, i to nie u siebie, gdzie mieszka nawet około 1 mln naszych rodaków, ale nad Wisłą. Polska została uznana przez brytyjski rząd za jeden z dwudziestu kluczowych rynków eksportowych. Polsko- Brytyjska Izba Handlowa już zaczęła przekonywać do kupowania wyspiarskiej żywności. W ciągu trzech kwartałów 2013 r. Brytyjczycy sprzedali nam żywność za 1,2 mld zł (dane GUS), m.in. wieprzowinę (293 mln zł) i napoje (182 mln zł). W tym czasie zaś kupili od nas za ponad 4,5 mld zł. Największą popularnością cieszyło się nasze mięso i przetwory (1,43 mld zł) oraz wyroby czekoladowe (790 mln zł).

— Prowadzimy analizy rynku. Interesuje nas wiele kategorii produktów, m.in. mleczarskie, zdrowa żywność, dania gotowe, mięso, napoje i piwa. W kwietniu rozpoczną się rozmowy z sieciami handlowymi, importerami i kanałem HoReCa — mówi Marek Schejbal z Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej.

Jego zdaniem, polski konsument będzie mieć okazję do kupna produktów, które poznał z pobytu na Wyspach, a których nie ma w Polsce.

— Taka współpraca może przerodzić się również w dystrybucję polskich producentów w Wielkiej Brytanii. Po osiągnięciu większej skali sprzedaży brytyjscy producenci będą rozważać produkcję na miejscu. Polska może więc być dla nich przyczółkiem na rynki wschodnie. Do takiego rozwoju będą potrzebowali polskich partnerów — twierdzi Marek Schejbal.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu