Brzeski widzi światełko w tunelu

opublikowano: 2009-07-29 06:55

Jupiter się wycofał, prywatny inwestor nie skapitulował. Są szanse, że śląski biurowiec za 150 mln zł powstanie.

Katowicki wysokościowiec Jupiter Plaza nie ma szczęścia. Najpierw na przeszkodzie w rozpoczęciu budowy stanęły kwestie formalne. Teraz, po zmianach właścicielskich, w wyniku których głównym akcjonariuszem giełdowego Jupitera NFI została spółka KCI Łobzów, biznesmen Krzysztof Brzeski został z projektem sam. Ale nie rezygnuje.

— Widzę światełko w tunelu — mówi Krzysztof Brzeski.

Na początku roku, jeszcze przed rewolucją w NFI Jupiter, rozpisano nawet konkurs na generalnego wykonawcę. Dzięki temu roboty budowlane można by zakontraktować po dość atrakcyjnych cenach.

— Mamy rozeznanie na rynku wykonawców, ale nie możemy pozwolić sobie teraz na ryzyko podpisania umowy — mówi Krzysztof Brzeski.

Na przeszkodzie stoi finansowanie. By zbudować 110-metrowy budynek, w którym około 23 tys. mkw. przeznaczone będzie na mieszkania, a około 4,4 tys. mkw. na biura, potrzeba około 150 mln zł. Większość pieniędzy muszą wyłożyć banki.

— Skłaniamy się ku pozyskaniu tradycyjnego kredytu, choć o to nie jest teraz łatwo. Rozważamy też inne możliwości finansowania inwestycji — informuje Krzysztof Brzeski.

Dodaje, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

— Pojawiły się nowe możliwości — potencjalny inwestor, a nawet kupiec — mówi Krzysztof Brzeski.

Więcej szczegółów na razie nie ujawnia. Nie wiadomo więc ostatecznie, kto i za jakie pieniądze będzie budować w Katowicach.

Krzysztof Brzeski równolegle rozwija stację narciarską Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla. Na razie jest zadowolony.

— Sezon zimowy był OK. Teraz mamy obłożenie na poziomie 50-60 proc., czyli też dobrze — informuje Krzysztof Brzeski.

Na przyszły rok szykuje "lekką rewolucję" — zamierza lepiej dostosować infrastrukturę do wymagań amatorów białego szaleństwa.

— Chcemy przestawić kilka wyciągów i dostawić kilka nowych. Planujemy podzielić inwestycję na dwa etapy. Pierwszy pochłonie około 1 mln zł, drugi — już około 10 mln zł — wylicza Krzysztof Brzeski.

Pierwsze inwestycje spółka zarządzająca stacją sfinansuje własnym sumptem. Zaczyna — jak mówi biznesmen — "łapać płynność" po wcześniejszych wielomilionowych nakładach na połączenie dwóch dolin.

— Jeśli ten sezon będzie tak dobry, jak poprzedni — będziemy mieć pieniądze — zapewnia Krzysztof Brzeski.

Katarzyna Sadowska

None
None

Katowicki wysokościowiec Jupiter Plaza nie ma szczęścia. Najpierw na przeszkodzie w rozpoczęciu budowy stanęły kwestie formalne. Teraz, po zmianach właścicielskich, w wyniku których głównym akcjonariuszem giełdowego Jupitera NFI została spółka KCI Łobzów, biznesmen Krzysztof Brzeski został z projektem sam. Ale nie rezygnuje.

— Widzę światełko w tunelu — mówi Krzysztof Brzeski.

Na początku roku, jeszcze przed rewolucją w NFI Jupiter, rozpisano nawet konkurs na generalnego wykonawcę. Dzięki temu roboty budowlane można by zakontraktować po dość atrakcyjnych cenach.

— Mamy rozeznanie na rynku wykonawców, ale nie możemy pozwolić sobie teraz na ryzyko podpisania umowy — mówi Krzysztof Brzeski.

Na przeszkodzie stoi finansowanie. By zbudować 110-metrowy budynek, w którym około 23 tys. mkw. przeznaczone będzie na mieszkania, a około 4,4 tys. mkw. na biura, potrzeba około 150 mln zł. Większość pieniędzy muszą wyłożyć banki.

— Skłaniamy się ku pozyskaniu tradycyjnego kredytu, choć o to nie jest teraz łatwo. Rozważamy też inne możliwości finansowania inwestycji — informuje Krzysztof Brzeski.

Dodaje, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

— Pojawiły się nowe możliwości — potencjalny inwestor, a nawet kupiec — mówi Krzysztof Brzeski.

Więcej szczegółów na razie nie ujawnia. Nie wiadomo więc ostatecznie, kto i za jakie pieniądze będzie budować w Katowicach.

Krzysztof Brzeski równolegle rozwija stację narciarską Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla. Na razie jest zadowolony.

— Sezon zimowy był OK. Teraz mamy obłożenie na poziomie 50-60 proc., czyli też dobrze — informuje Krzysztof Brzeski.

Na przyszły rok szykuje "lekką rewolucję" — zamierza lepiej dostosować infrastrukturę do wymagań amatorów białego szaleństwa.

— Chcemy przestawić kilka wyciągów i dostawić kilka nowych. Planujemy podzielić inwestycję na dwa etapy. Pierwszy pochłonie około 1 mln zł, drugi — już około 10 mln zł — wylicza Krzysztof Brzeski.

Pierwsze inwestycje spółka zarządzająca stacją sfinansuje własnym sumptem. Zaczyna — jak mówi biznesmen — "łapać płynność" po wcześniejszych wielomilionowych nakładach na połączenie dwóch dolin.

— Jeśli ten sezon będzie tak dobry, jak poprzedni — będziemy mieć pieniądze — zapewnia Krzysztof Brzeski.

Katarzyna Sadowska

Katowicki wysokościowiec Jupiter Plaza nie ma szczęścia. Najpierw na przeszkodzie w rozpoczęciu budowy stanęły kwestie formalne. Teraz, po zmianach właścicielskich, w wyniku których głównym akcjonariuszem giełdowego Jupitera NFI została spółka KCI Łobzów, biznesmen Krzysztof Brzeski został z projektem sam. Ale nie rezygnuje.

— Widzę światełko w tunelu — mówi Krzysztof Brzeski.

Na początku roku, jeszcze przed rewolucją w NFI Jupiter, rozpisano nawet konkurs na generalnego wykonawcę. Dzięki temu roboty budowlane można by zakontraktować po dość atrakcyjnych cenach.

— Mamy rozeznanie na rynku wykonawców, ale nie możemy pozwolić sobie teraz na ryzyko podpisania umowy — mówi Krzysztof Brzeski.

Na przeszkodzie stoi finansowanie. By zbudować 110-metrowy budynek, w którym około 23 tys. mkw. przeznaczone będzie na mieszkania, a około 4,4 tys. mkw. na biura, potrzeba około 150 mln zł. Większość pieniędzy muszą wyłożyć banki.

— Skłaniamy się ku pozyskaniu tradycyjnego kredytu, choć o to nie jest teraz łatwo. Rozważamy też inne możliwości finansowania inwestycji — informuje Krzysztof Brzeski.

Dodaje, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

— Pojawiły się nowe możliwości — potencjalny inwestor, a nawet kupiec — mówi Krzysztof Brzeski.

Więcej szczegółów na razie nie ujawnia. Nie wiadomo więc ostatecznie, kto i za jakie pieniądze będzie budować w Katowicach.

Krzysztof Brzeski równolegle rozwija stację narciarską Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla. Na razie jest zadowolony.

— Sezon zimowy był OK. Teraz mamy obłożenie na poziomie 50-60 proc., czyli też dobrze — informuje Krzysztof Brzeski.

Na przyszły rok szykuje "lekką rewolucję" — zamierza lepiej dostosować infrastrukturę do wymagań amatorów białego szaleństwa.

— Chcemy przestawić kilka wyciągów i dostawić kilka nowych. Planujemy podzielić inwestycję na dwa etapy. Pierwszy pochłonie około 1 mln zł, drugi — już około 10 mln zł — wylicza Krzysztof Brzeski.

Pierwsze inwestycje spółka zarządzająca stacją sfinansuje własnym sumptem. Zaczyna — jak mówi biznesmen — "łapać płynność" po wcześniejszych wielomilionowych nakładach na połączenie dwóch dolin.

— Jeśli ten sezon będzie tak dobry, jak poprzedni — będziemy mieć pieniądze — zapewnia Krzysztof Brzeski.

Katarzyna Sadowska

Katowicki wysokościowiec Jupiter Plaza nie ma szczęścia. Najpierw na przeszkodzie w rozpoczęciu budowy stanęły kwestie formalne. Teraz, po zmianach właścicielskich, w wyniku których głównym akcjonariuszem giełdowego Jupitera NFI została spółka KCI Łobzów, biznesmen Krzysztof Brzeski został z projektem sam. Ale nie rezygnuje.

— Widzę światełko w tunelu — mówi Krzysztof Brzeski.

Na początku roku, jeszcze przed rewolucją w NFI Jupiter, rozpisano nawet konkurs na generalnego wykonawcę. Dzięki temu roboty budowlane można by zakontraktować po dość atrakcyjnych cenach.

— Mamy rozeznanie na rynku wykonawców, ale nie możemy pozwolić sobie teraz na ryzyko podpisania umowy — mówi Krzysztof Brzeski.

Na przeszkodzie stoi finansowanie. By zbudować 110-metrowy budynek, w którym około 23 tys. mkw. przeznaczone będzie na mieszkania, a około 4,4 tys. mkw. na biura, potrzeba około 150 mln zł. Większość pieniędzy muszą wyłożyć banki.

— Skłaniamy się ku pozyskaniu tradycyjnego kredytu, choć o to nie jest teraz łatwo. Rozważamy też inne możliwości finansowania inwestycji — informuje Krzysztof Brzeski.

Dodaje, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

— Pojawiły się nowe możliwości — potencjalny inwestor, a nawet kupiec — mówi Krzysztof Brzeski.

Więcej szczegółów na razie nie ujawnia. Nie wiadomo więc ostatecznie, kto i za jakie pieniądze będzie budować w Katowicach.

Krzysztof Brzeski równolegle rozwija stację narciarską Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla. Na razie jest zadowolony.

— Sezon zimowy był OK. Teraz mamy obłożenie na poziomie 50-60 proc., czyli też dobrze — informuje Krzysztof Brzeski.

Na przyszły rok szykuje "lekką rewolucję" — zamierza lepiej dostosować infrastrukturę do wymagań amatorów białego szaleństwa.

— Chcemy przestawić kilka wyciągów i dostawić kilka nowych. Planujemy podzielić inwestycję na dwa etapy. Pierwszy pochłonie około 1 mln zł, drugi — już około 10 mln zł — wylicza Krzysztof Brzeski.

Pierwsze inwestycje spółka zarządzająca stacją sfinansuje własnym sumptem. Zaczyna — jak mówi biznesmen — "łapać płynność" po wcześniejszych wielomilionowych nakładach na połączenie dwóch dolin.

— Jeśli ten sezon będzie tak dobry, jak poprzedni — będziemy mieć pieniądze — zapewnia Krzysztof Brzeski.

Katarzyna Sadowska

Katowicki wysokościowiec Jupiter Plaza nie ma szczęścia. Najpierw na przeszkodzie w rozpoczęciu budowy stanęły kwestie formalne. Teraz, po zmianach właścicielskich, w wyniku których głównym akcjonariuszem giełdowego Jupitera NFI została spółka KCI Łobzów, biznesmen Krzysztof Brzeski został z projektem sam. Ale nie rezygnuje.

— Widzę światełko w tunelu — mówi Krzysztof Brzeski.

Na początku roku, jeszcze przed rewolucją w NFI Jupiter, rozpisano nawet konkurs na generalnego wykonawcę. Dzięki temu roboty budowlane można by zakontraktować po dość atrakcyjnych cenach.

— Mamy rozeznanie na rynku wykonawców, ale nie możemy pozwolić sobie teraz na ryzyko podpisania umowy — mówi Krzysztof Brzeski.

Na przeszkodzie stoi finansowanie. By zbudować 110-metrowy budynek, w którym około 23 tys. mkw. przeznaczone będzie na mieszkania, a około 4,4 tys. mkw. na biura, potrzeba około 150 mln zł. Większość pieniędzy muszą wyłożyć banki.

— Skłaniamy się ku pozyskaniu tradycyjnego kredytu, choć o to nie jest teraz łatwo. Rozważamy też inne możliwości finansowania inwestycji — informuje Krzysztof Brzeski.

Dodaje, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

— Pojawiły się nowe możliwości — potencjalny inwestor, a nawet kupiec — mówi Krzysztof Brzeski.

Więcej szczegółów na razie nie ujawnia. Nie wiadomo więc ostatecznie, kto i za jakie pieniądze będzie budować w Katowicach.

Krzysztof Brzeski równolegle rozwija stację narciarską Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla. Na razie jest zadowolony.

— Sezon zimowy był OK. Teraz mamy obłożenie na poziomie 50-60 proc., czyli też dobrze — informuje Krzysztof Brzeski.

Na przyszły rok szykuje "lekką rewolucję" — zamierza lepiej dostosować infrastrukturę do wymagań amatorów białego szaleństwa.

— Chcemy przestawić kilka wyciągów i dostawić kilka nowych. Planujemy podzielić inwestycję na dwa etapy. Pierwszy pochłonie około 1 mln zł, drugi — już około 10 mln zł — wylicza Krzysztof Brzeski.

Pierwsze inwestycje spółka zarządzająca stacją sfinansuje własnym sumptem. Zaczyna — jak mówi biznesmen — "łapać płynność" po wcześniejszych wielomilionowych nakładach na połączenie dwóch dolin.

— Jeśli ten sezon będzie tak dobry, jak poprzedni — będziemy mieć pieniądze — zapewnia Krzysztof Brzeski.

Katarzyna Sadowska