Brzydkie numery rynku

Sztuka utrzymuje, że jest zbyt piękna, żeby zajmować się matematyką, ale podsumowanie 2017 r. rodzi pytania. Dzieła lepiej prezentują się na żywo czy w liczbach

55 proc.

Wyświetl galerię [1/2]

MISTRZ I DORA MAAR: Portret muzy Picassa uzyskał w ubiegłym roku cenę ponad 45 mln USD (150 mln zł) i mimo że modelka nie przypomina twarzy ze zdjęć, o jej obecności na obrazie świadczyć może nakrycie głowy. Fot. CHRISTIE’S

Tak imponujący zwrot zaprezentował w ubiegłym roku portret muzy Picassa, sprzedany w Nowym Jorku za 45 mln USD (150 mln zł). Poprzednia transakcja zarejestrowana była jednak nie przed wojną, tylko 5 lat temu, kiedy dzieło zmieniło kolekcję z ceną 29 mln USD (96,8 mln zł). W związku z tym, że autor zasłynął formułą, w której dosyć drastycznie obchodził się z rysami twarzy, mniej zorientowany inwestor nie wzruszy się prawdopodobnie zatrzymaną w obrazie miłością. Portretowana to ulubiona towarzyszka malarza Dora Maar, a — jak twierdzą specjaliści z Christie’s — właśnie na Dorę Maar jest teraz najbardziej łakomy popyt. Mimo że brzmi to absurdalnie, do śledzenia takich preferencji rzeczywiście można się przymierzać na poważnie, ale tylko obierając światową skalę. W skali mikro warto natomiast przeanalizować szczegół, bo nawet jeśli nie ma się większego rozeznania w dorobku Picassa, można się popisywać rozpoznawaniem w nim Dory Maar — z twarzy niepodobnej, ale z kapelusza jak najbardziej.

191 mln zł

Za równowartość tej kwoty można było w ubiegłym roku kupić sobie głęboki sen, ustanawiając przy tym aukcyjny rekord za dzieło nieprzejednanego Constantina Brâncușiego. Najcenniejsza rzeźba wylicytowana w 2017 r. jest jednym z sześciu wyraźnie różniących się od siebie brązowych odlewów, które autor wykonywał zgodnie z marmurowym pierwowzorem odkutym w 1909 r. „Śpiąca muza” to — nie urągając dziełu — nie głowa, tylko jajo, dlatego że w tej właśnie formie artysta widzieć miał uniwersalny symbol prapoczątku wszystkiego. Delikatnie zaznaczone usta, nieznacznie uwypuklona linia nosa i łagodnie zamknięte półkola powiek okazały się w zupełności wystarczające, żeby oddać prawdziwy spokój — taki, jaki przydałby się amerykańskim celnikom, którym parę lat później przyszło kwestionować artystyczną wartość innego dzieła Brâncușiego. „Ptak w przestrzeni” — smukła, strzelista forma przypominająca trochę połyskującą wstęgę albo chudy płomień — została obciążona cłem wwozowym, bo przepisy z lat 20. zakładały zgodność rzeźby z tytułem. Przynależność abstrakcyjnego dzieła do kategorii sztuki musiała być więc potwierdzona wyrokiem sądu, co oznacza, że nawet jeśli nie mamy przekonania, czy ptak nas dogłębnie zachwyca, zawsze możemy skutecznie przekonać do niego kogoś innego.

80 proc.

Poza transakcjami z udziałem muz Picassa i Brâncușiego, które zdołały natchnąć też do sporych wydatków, sprzedaże rejestrowane na aukcjach są zwykle znacznie cichsze i szarsze — według danych Artprice, na całym światowym rynku sztuki powojennej 80 proc. dzieł kupuje się poniżej 8 tys. USD (26,7 tys. zł). Polska raczej nie zawyża tej średniej, a przeciętna cena wylicytowanego obiektu z jakiegokolwiek okresu wynosiła w 2017 r. prawie 16 tys. zł z opłatami, wynika z danych Artinfo, które całkowity ubiegłoroczny obrót podsumowują na 214,1 mln zł. Samo zaprezentowanie krajowych wyników na światowym tle daje może niewiele poza podstawowym rozeznaniem skali, ale trzeba w tym przypadku zaznaczyć, że porównania tak długo nie będą dokładne, jak długo utrzymywać się będą różnice w nazewnictwie. Kategoria, do której odnosi się Artprice, to „Contemporary Art”, która za granicą bywa rozumiana zupełnie inaczej niż nad Wisłą, bo w polskim tłumaczeniumówilibyśmy o sztuce współczesnej — a na krajowych aukcjach sztuki współczesnej nie licytuje się prac powstałych w ostatnich latach, tylko te XX-wieczne. Najświeższą twórczość — czyli również „Contemporary Art” — nazywamy natomiast sztuką nową, młodą czy najnowszą, w zależności od katalogu. Powszechnie przyjęte, hasłowe określenie „młoda” odnosi się jednak nie tylko do niedawnego okresu powstania dzieła, ale oznacza również, że autorem jest niewypromowany jeszcze twórca. Jak podaje Artinfo, w pierwszym półroczu 2017 r. to właśnie na aukcje młodej sztuki przypadło 53 proc. zawartych transakcji, przy czym średnia cena wciąż utrzymywała się w przedziale 1,4-1,5 tys. zł, co wskazuje, że najnowsze dzieło bywa w polskim salonie tańsze od przeciętnego telewizora.

14 proc.

Taki jest udział kobiet w grupie 500 współczesnych artystów o najwyższych aukcyjnych obrotach, przy czym mowa o autorach urodzonych po 1945 r., podaje Artprice. Kiedy podniesiemy ten próg do 1980 r., odsetek wzrośnie do 31 proc., co i tak obnaża, że większość inwestycyjnych aktywów w kolekcjach podpisana jest przez mężczyzn. Na szczycie kobiecej listy autorkąnajkosztowniejszych prac jest Japonka Yayoi Kusama, którą nawet zupełnie nieobeznany inwestor mógłby rozpoznać po charakterystycznych groszkach — białych na czerwieni jak z muchomora albo czarnych na ostrej żółcieni podłogi, sufitu i ścian. Poza aranżowaniem podobnych instalacji artystka wyraża się również na płótnie, a przykładowe „Białe nr 28” uzyskało na aukcji w Christie’s cenę 6,2 mln USD (20,7 mln zł), co z opłatami organizacyjnymi daje rachunek na ponad 7,1 mln USD (23,7 mln zł). Nawet jeśli zagadkowa twórczość Yayoi Kusamy odbiegałaby stylistycznie o miliardy grochów od dorobku krajowych autorek, na lokalnej liście 10 najwyższych ubiegłorocznych aukcyjnych stawek są dwie kobiety: Mela Muter i Magdalena Abakanowicz. Prace pierwszej od kilku lat ustanawiają nowe rekordy, a grupa dwunastu figur drugiej została wylicytowana na listopadowej aukcji w Christie’s do 390 tys. USD (1,3 mln zł). Mela Muter odeszła w 1967 r., a Magdalena Abakanowicz zeszłego kwietnia, więc obie pamiętały dobrze, jak Picasso odmalowywał Dorę Maar na portretach — jeszcze w erze muz, z której artystki musiały wyszarpać się bez pytania.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Brzydkie numery rynku