Brzydkie słowona „c”: chardonnay

opublikowano: 26-09-2018, 22:00

Poproszę schłodzone cabernet pinot blanc sauvignon – wybrzydza samozwańczy ambasador popytu na rynku wina, chociaż porządek w odmianach zrobiłby w kilka minut

Chardonnay z mizerią

Mimo kosmicznych skojarzeń, etykieta dosłownie sprowadza temat na ziemię — wino Silex od Didier Dagueneau nazwane zostało od łacińskiej nazwy krzemienia w glebie, który nadaje wyrazisty mineralny posmak. Według Wine Searcher, butelka kosztuje średnio poniżej 500 zł i zawiera najbardziej poszukiwane sauvignon blanc na rynku.
Zobacz więcej

MISJA SILEX:

Mimo kosmicznych skojarzeń, etykieta dosłownie sprowadza temat na ziemię — wino Silex od Didier Dagueneau nazwane zostało od łacińskiej nazwy krzemienia w glebie, który nadaje wyrazisty mineralny posmak. Według Wine Searcher, butelka kosztuje średnio poniżej 500 zł i zawiera najbardziej poszukiwane sauvignon blanc na rynku. Fot. ARC

Odkąd rozgniecione ziemniaki nie goszczą już na talerzach pod inną nazwą niż purée, niektórych przestało zadowalać też pospolite chardonnay — wypada podsumować ogólną refleksję krytyków wskazujących tę odmianę jako najsmutniejszą z ofiar powszechnych dąsów. Zwymyślane na sto pretensjonalnych sposobów chardonnay udowadnia jednak najwyraźniej, że w winie prawda, bo w butelce kotłuje się czysta ludzka natura: najżywiej krytykowana odmiana jest jednocześnie najbardziej oczywistym wyborem, kiedy sięgamy po białe, a nie czerwone.

Jeszcze klarowniej świadczą o tym statystyki bazy Wine Searcher, które dobitnie wskazują, jaki mamy w tym krytykanctwie fason — chardonnay jest często jedynym białym winem przychodzącym do głowy, jednak jeśli już szukamy informacji, najliczniej uderzamy w DRC i tamtejsze Montrachet. Burgundzkie Domaine de la Romanée-Conti jest niekwestionowanym symbolem półki win inwestycyjnych, ale trudno stwierdzić, czy do poszukiwań w przeglądarce skłania nas ochota na pogłębianie wiedzy czy głód sensacji, bo przeciętna cena butelki z rocznika 2010 zbliża się do 30 tys. zł — być może żeby odwrócić uwagę najczulszych zadartych nosów, że bukiety i tak rozwija chardonnay, a nie na przykład cabernet.

Cabernet z orłem

Ilu rodaków, tyle opinii o wyższości win cabernet sauvignon nad resztą, nawet jeśli resztę trudno odnaleźć akurat wtedy, kiedy pytają. Mimo że spór nad niedzielnym stołem jawi się wyjątkowo swojsko, temat rzetelnie opracował ekspert podsumowujący obieg międzynarodowy — Don Kavanagh — nakreślając, skąd bierze się powszechne przekonanie o wspaniałości odmiany i który z cabernetów rzeczywiście jest najlepszy i z potencjałem w roli inwestycji.

Jak pewnie większość przekonań na wielu rynkach, to również może być owocem rozpoznawalności — tak, jak podobają nam się melodie, które już raz słyszeliśmy, tak z rozpędu rozsmakowujemy się w ciemnej odmianie, która jest najpopularniejsza na świecie. Atramentowe skórki barwią wina cabernet sauvignon w tak wielu zakątkach, że inwestor istotnie może poczuć zmieszanie: najznakomitsze są w końcu cabernety z Bordeaux, pokarbowanego górami Chile czy Stanów Zjednoczonych?

Jak wskazują przytaczane przez Dona Kavanagh podsumowania not różnych ekspertów, w boju o świetność wcale nie zwyciężają rodzinne strony odmiany, tylko spieczona słońcem kalifornijska Napa Valley. Najwyżej ocenianym winem przez krytyków jest tamtejsze Screaming Eagle, którego opłakanie niska podaż podbija tylko stawkę do ponad 3 tys. USD (11 tys. zł). Z uwagi na listę oczekujących na zamówienie z winnicy, trudno wyobrazić sobie butelkę do niedzielnego obiadu z mizerią, dlatego tym razem zadecydować musiały tabele z uśrednioną punktacją, z natury mniej skłonne do sporów niż rodacy.

Cabernet czy sauvignon?

Rynek win okazuje się mieć kobiecą umiejętność godzenia tego, co pozornie sprzeczne: analiza kodu DNA ujawniła, że cabernet sauvignon to w dużym uproszczeniu cudowne dziecko odmian cabernet franc i sauvignon blanc. O tym, jak ziębiący cień rozpostarł nad rodzicami wybujały potomek, świadczą tabele z cenami, bo jako rekordowe notowanie dla cabernet franc wspomniana baza danych podsuwa średnią stawkę 532 USD (1,9 tys. zł). Mowa o Clos Rougeard Saumur-Champigny Le Bourg znad Loary, przy czym Le Bourg to wino, Clos Rougeard — wytwórca, a Saumur-Champigny jest obszarem z domyślnym widokiem na zamki. Le Bourg produkowane jest z gron zbieranych z zaledwie jednego hektara, w który te same korzenie cabernet franc wdzierają się od ponad 70 lat — czy takie wino mogłoby się nazywać Cloudy Bay albo, nie przymierzając, Silex?

Chociaż etykieta drugiego mogłaby wystartować razem z łazikiem w kosmos, Silex prezentuje na butelce bryłkę gleby nie bez przyczyny, bo nazwa reprezentanta sauvignon blanc odnosi się po łacinie do krzemienia, a więc podłoża. Uznawane przez analityków bazy za najbardziej poszukiwane wino z tej odmiany, kosztuje jeszcze mniej niż Le Bourg, bo średnio 122 USD (445 zł), a — w przeciwieństwie do Cloudy Bay — również wywodzi się z pocztówkowych okolic Loary. Cloudy Bay natomiast może być najbardziej rozpoznawalnym winem sauvignon blanc na świecie, bo jego cena nieznacznie przekracza 100 zł, a mimo powszechnej nieznajomości regionów Nowej Zelandii, ten od Cloudy Bay — obszar Marlborough — naturalnie kojarzy się z używkami.

Pinot grigio polo

Skrupulatny audytor spytałby przede wszystkim: to pinot czy grigio, bo pierwszy wyraz wyraźnie pasuje do karty win francuskich, a drugi trąci tarasempod szyldem „ristorante”. W przeciwieństwie do pinot noir, odmianę nazywaną szarą krzywdzimy powszechnie podobnie jak chardonnay, przyporządkowując zlepkowi pinot grigio dogodny na letnie wieczory przedział cenowy.

Winogrona tymczasem walczą z mniej poważną reputacją pod wieloma aliasami — pinot grigio, pinot gris, grauburgunder, a nawet auxerrois gris — a najsłodsze zwycięstwa odnoszą w Alzacji. Słynący z win w kolorze lipowego miodu producenci odmianę pinot gris stawiają na równi z muscatem, uświęconym rieslingiem czy gewürztraminerem pachnącym, jakby zamiast w piwnicy dojrzewał w perfumerii. Mimo sympatii winiarzy alzackich, najdroższym winem pinot gris na rynku okazuje się jednak, według danych Wine Searcher, trunek niemiecki i na właściwy sobie sposób zrywający z kontekstem rzymskich wakacji.

Butelka z kanciastym czarnym orłem na etykiecie i przeciętną ceną około 800 zł opuszcza Weingut Kloster Eberbach — winnicę i klasztor — a gdyby potrzebna była dodatkowa pokuta, rodzaj wina to Trockenbeerenauslese, co tłumaczyć można swobodnie jako zmarznięte ręce. Znane ze sklepowej półki Spätlese i Auslese odnoszą się do odpowiednio długo opóźnianych zbiorów, natomiast Trockenbeerenauslese to wina deserowe i z definicji rzadsze na rynku, bo winobranie sprowadza się do zrywania pojedynczych, pokurczonych już kuleczek porażonych w dodatku szlachetną pleśnią. Owoce na Trockenbeerenauslese wiszą na gałązkach, aż podeschną, nie pleśniejąc do reszty, co ostatecznie oddala pinot grigio od niezobowiązującego letniego kontekstu i wzbudza litość, jak dziewczynka z zapałkami albo reumatyzm. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Brzydkie słowona „c”: chardonnay