BSE nie wstrząsnęło rynkiem mięsnym...

Wszelaka Mira, Birnbaum Małgorzata
opublikowano: 2001-01-23 00:00

BSE nie wstrząsnęło rynkiem mięsnym...

...ale analitycy przewidują spadek konsumpcji wołowiny

Producenci mięsa twierdzą, że tzw. choroba szalonych krów nie ma bezpośredniego wpływu na polski rynek. Drób już od kilku lat wypiera gorszą jakościowo polską wołowinę. Natomiast spadek zainteresowania wołowiną obserwują ostatnio handlowcy.

Zdaniem przedstawicieli branży mięsnej, nie można łączyć epidemii BSE ze spadkiem sprzedaży wołowiny na krajowym rynku.

— Trudno powiedzieć, że sprzedaż wołowiny zmniejszyła się w związku z chorobą BSE. Ostatnie miesiące nie są miarodajne: przed świętami sprzedaż wszystkich produktów zawsze rośnie, a po świętach spada — twierdzi Paweł Skaliński z Animexu.

Cena wołowiny jednak spada.

— W grudniu cena skupu bydła rzeźnego była o 4,8 proc. niższa od listopadowej. Może to oznaczać, że ze sprzedażą wołowiny jest nie najlepiej — mówi Jan Małkowski z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa.

Producenci wołowiny twierdzą jednak, że popyt na nią spada już od kilku lat. Klienci coraz częściej sięgają po drób. Na początku lat 90. statystyczny Polak zjadał16 kg wołowiny rocznie, za to w 2000 r. już tylko 7 kg.

Białe mięso górą

Drobiarze również uważają, że nie należy wiązać wzrostu sprzedaży ich wyrobów z sytuacją na europejskim rynku. Zdaniem Ryszarda Pietkiewicza, prezesa Drosedu, drobiowe preferencje konsumentów należy tłumaczyć stale utrzymującym się trendem, a nie obawami związanymi z BSE.

— Podobnie jak na Zachodzie, od kilku lat obserwujemy w Polsce wzrost spożycia mięsa drobiowego — mówi Ryszard Pietkiewicz.

Także przedstawiciel Animexu nie wiąże wzrostu sprzedaży drobiu z BSE.

— Zwiększyliśmy eksport, ale może to być związane z intensywniejszym handlem z krajami UE. Od pierwszego stycznia obowiązuje porozumienie o liberalizacji handlu — uważa Paweł Skaliński.

Sytuacja pod kontrolą

Handlowcy natomiast mówią o spadku zainteresowania zakupem wołowiny, podkreślając, że na razie jest on niewielki.

— W naszej sieci handlowej pojawiły się specjalne oznakowania dotyczące pochodzenia i jakości wołowiny. Konsumenci wiedzą, że sprzedawane u nas mięso jest wyłącznie produkcji krajowej, a w Polsce dotychczas nie zanotowano przypadku BSE — mówi Agnieszka Paszkowska z Carrefour.

Wołowy problem

Tymczasem Przemysław Chabowski, prezes Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa, dostrzega korzyści dla polskiego rynku, jakie płyną z BSE. Nie chodzi tu jednak o wzrost eksportu, lecz o zahamowanie produkcji wołowiny.

— Polska wołowina nigdy nie mogła poszczycić się dobrą jakością, ponieważ pochodziła od krów mlecznych. W tym wypadku jedynie 30 proc. tuszy mogło być wykorzystywane jako surowiec. Europejskie zawirowania związane z BSE pozwoliły więc zahamować tę nieopłacalną produkcję — tłumaczy Przemysław Chabowski.

Podkreśla również, że Polska ma duże szanse wykorzystać sytuację w Europie przestawiając się na produkcję bydła ras mięsnych. Jego zdaniem, powinniśmy to zrobić już kilka lat temu.