Akcjonariusz Ferrum pozwał ubezpieczyciela należności za naruszenie dóbr osobistych.
Dziś rusza proces, który Eulerowi Hermesowi, firmie ubezpieczającej należności, wytoczył BSK Return, firma handlująca złomem. Chodzi o ochronę dóbr osobistych.
— Uważam, że Euler Hermes naruszył nasze dobre imię, cofając dwa lata temu limity kupieckie na dostawy do BSK Return — mówi Sławomir Bajor, prezes i właściciel BSK Return.
To oznacza, że Euler Hermes odmówił ubezpieczenia należności od BSK Return firmom, które dostarczały przedsiębiorstwu złom. Zdaniem Sławomira Bajora, wpłynęło to negatywnie na wizerunek BSK Return.
Euler Hermes odmówił udzielenia komentarza w tej sprawie.
— W sądzie będziemy się domagać m.in. przeprosin w ogólnopolskiej prasie. Na późniejszym etapie postaramy się wycenić wartość naszych szkód i zażądamy odszkodowania. Rozważamy też zainteresowanie sprawą Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ponieważ Euler Hermes ma dominującą pozycję na rynku — twierdzi Sławomir Bajor.
Przyznaje, że cofnięcie przez Eulera Hermesa limitów dla dostawców nastąpiło po tym, jak BSK Return zerwał własną umowę z ubezpieczycielem.
— Zaoferowali nam wzrost kosztów ubezpieczenia o 1000 proc. Nie mogliśmy tego zaakceptować — tłumaczy Sławomir Bajor.
W sporze z Eulerem Hermesem jest też giełdowe Ferrum. BSK Return kontroluje 32 proc. kapitału katowickiego producenta rur.
— To zwykła biznesowa sprawa. Prowadzimy dyskusję dotyczącą należnego nam, naszym zdaniem, odszkodowania. Chodzi o kwotę stukilkudziesięciu tys. zł. Mimo to nie widziałbym przeszkód dla współpracy — mówi Grzegorz Szymczyk, prezes Ferrum.
Ferrum ubezpiecza obecnie należności w KUKE. Z Eulerem Hermesem współpracuje tymczasem HW Pietrzak Holding, który ma 33 proc. Ferrum, a jego prezesem też jest Grzegorz Szymczyk.