BUDIMEX CHCE KONCESJI NA AUTOSTRADĘ A4
Ferrovial obiecuje wspomóc polską spółkę w zabiegach o zagraniczne kontrakty
DYLEMAT PREZESA: Marek Michałowski, prezes Budimexu, zastanawia się, czy pozostawić w grupie Dromex, czy też się go pozbyć. Kto zostanie wyłącznym właścicielem największej w Polsce drogowej firmy, być może wyjaśni się jeszcze dzisiaj. Oprócz Budimexu ochotę na nią mają też Handlowy-Inwestycje i Strabag Bau Holding. fot. T. Zieliński
Budimex, kontrolowany od kilku miesięcy przez grupę Ferrovial, ma szansę zostać wykonawcą zagranicznych kontraktów hiszpańskiego inwestora. Giełdowy holding liczy na odzyskanie dawnej pozycji na rynkach wschodnich. W Polsce natomiast wystartuje z Hiszpanami o koncesję na autostradę A4 Wrocław-Katowice.
„Puls Biznesu”: W przeddzień ujawnienia informacji, że to Ferrovial został inwestorem Budimexu, mówił Pan, że nie spodziewał się tak szybkiego przejęcia. Liczył Pan na więcej czasu, by móc realizować własną strategię. Czy nadal ma Pan wątpliwości co do współpracy z Hiszpanami?
Marek Michałowski: Obawiałem się wtedy, że Ferrovial wybierze taką drogę działania, jaką realizuje dzisiaj Skanska w Exbudzie. Bałem się, że zagraniczny inwestor spróbuje przejąć całą firmę. Liczyłem się nawet z tym, że będzie chciał wyprowadzić ją z giełdy. Moje przypuszczenia okazały się bezpodstawne. Hiszpanie zdecydowali się pozostać akcjonariuszem na poziomie poniżej 50 proc., pozostawić Budimex na parkiecie i — co jest dla mnie szczególnie ważne — poparli naszą strategię, co potwierdzili godząc się na fuzję z Mostostalem Kraków. Oczywiście nasze działania nie będą już tylko realizacją strategii samego Budimexu, bo Ferrovial jest zdecydowany znacznie rozszerzyć pola działania spółki.
— Czy to oznacza, że będziecie mniej budować?
— Przeciwnie. Budimex pozostanie w grupie Ferrovial znaczącą spółką budowlaną. Kontrakty będziemy jednak realizować nie tylko na dotychczasowych rynkach, ale pewnie już niedługo wystąpimy w roli wykonawców na budowach Hiszpanów. Z Ferrovialem zawiązujemy spółkę, która stanie do przetargu koncesyjnego na operowanie autostradą A4 Wrocław-Katowice. Inwestor chce, abyśmy byli bardziej niż dotąd ofensywni w deweloperce, ochronie środowiska czy usługach okołobudowlanych, np. budowie i eksploatacji parkingów czy infrastruktury towarzyszącej nowym drogom.
— Czy to pozwoli wreszcie zarabiać na walorach Budimexu? Po kilku miesiącach od wejścia Hiszpanów kurs oscyluje poniżej 30 zł...
— Wszystkie te działania powinny zaowocować zwyżką. Trzeba zauważyć, że wejście Ferroviala oznacza poważną zmianę w zasadach działania naszej grupy. W Ferrovialu ponad 80 proc. robót budowlanych wykonywanych jest na rzecz innych spółek holdingu, w Budimeksie zaś 90 proc. stanowią zamówienia zewnętrzne. Zmiana tych relacji oznaczać będzie, że zdecydowanie więcej pieniędzy zostawać będzie w grupie.
— Czy Ferrovial — zgodnie ze strategią Budimexu — zgodzi się także na utworzenie centrum generalnego wykonawstwa na północy Polski? Jeśli tak, to kto będzie tam partnerem, bo chyba nie Hydrobudowa Gdańsk...
— Ferrovial nie jest przeciwny utworzeniu czwartego centrum generalnego wykonawstwa. Aby jednak ono powstało, trzeba mieć na Wybrzeżu partnera. Nigdy nie kryliśmy, że lokalna spółka, na bazie której ma być budowane nasze centrum, musi osiągać docelowo roczne obroty sięgające co najmniej 500 mln zł.
Wycofaliśmy się z rozmów z Hydrobudową Gdańsk. Negocjujemy z kilkoma spółkami z północnej Polski. Trudno powiedzieć, czy rozmowy te zakończą się sukcesem. Warto podkreślić, że nie jest to tylko problem „odpowiedniej” spółki, ale i klimatu inwestycyjnego w regionie. Tymczasem pod tym względem na Wybrzeżu nie jest najlepiej. Nie należy więc wykluczyć, że na razie północne Centrum nie powstanie i jego namiastką będzie Budimex Trójmiasto.
— Czy oznacza to, że nie będziecie już przejmowali nowych firm?
— Nie powiem nigdy, ale na razie nie.
— Jaką rolę odgrywać będzie teraz Kredyt Bank? Może mieć on przecież, tak jak i inni mniejszościowi akcjonariusze, podstawy, by przewidywać, że po wejściu branżowego inwestora finansowa kondycja spółki pogorszy się, tak jak to miało miejsce choćby po wejściu Acciony do Mostostalu Warszawa.
— Budimexu na pewno nie spotka los Mostostalu Warszawa. Kredyt Bank zapewnił nas, że pozostanie stabilnym, finansowym akcjonariuszem. Dotychczas współpraca między KB a Ferrovialem układa się dobrze.
— W jaki sposób zamierzacie wygrać rywalizację z Exbudem, należącym do grupy Skanska?
— Teraz częściej będziemy konkurować. Uważam, że będziemy wygrywać niższymi kosztami. My sami w tej sprawie zrobiliśmy już wiele, a i Ferrovial znany jest na świecie z restrykcyjnej polityki kosztowej.
— Konkurencja się zaostrza. Bank Handlowy najwyraźniej tworzy grupę Polimex-Mostostal Zabrze-Piasecki. Jak Pan ocenia szansę tego projektu?
— Sądzę, że BH buduje silną grupę firm dla zagranicznego inwestora. Nawet jeśli takiego jeszcze nie ma, to im bliżej wejścia Polski do Unii, tym kandydatów do ręki tak cudnej panny, jak ta budowlana trójka, może być wielu. Handlowy nie zainteresował się tymi spółkami, po to, by samemu budować. Będzie chciał zarobić, dlatego dzisiaj inwestuje w pannę na wydaniu.
— Czy tym inwestorem może zostać szwedzka grupa NCC?
— Tego nie można wykluczyć. NCC nie ukrywa, że jest zainteresowany przejęciem polskich firm.
— Bank Handlowy podpisał także umowę ze Strabag Bau Holding, deklarując sprzedaż Austriakom akcji Dromexu. Termin transakcji dawno minął. Co stanie się z drogową spółką: trafi ona w ręce Strabaga, czy pozostanie w grupie Budimexu?
— Trwają negocjacje. W tej sprawie jeszcze wszystko się może zdarzyć...
— Jak rysują się perspektywy Budimexu na rynku niemieckim?
— W Niemczech jesteśmy największą polską firmą i przez ostatnich kilka lat zatrudniamy średnio 1,2 tys. osób. Trudno, przede wszystkim ze względu na restrykcyjną politykę władz niemieckich, rozwinąć nam tam skrzydła. Udaje się utrzymać dotychczasowy poziom zatrudnienia i obrotów. Będziemy zadowoleni z takiego stanu w najbliższych latach.
— Przez wiele lat Budimex był silny na rynkach wschodnich. Jak wygląda dzisiaj spółka w Rosji?
— Jest i będzie bardzo ciężko — nie tylko zresztą firmom budowlanym, ale wszystkim polskim przedsiębiorstwom — jeśli nie poprawią się stosunki między naszymi państwami. Jeśli polscy politycy nie będą tworzyć odpowiedniego klimatu dla naszych firm, to na rosyjski rynek wejdzie wiele zachodnich koncernów, a Polacy będą się mogli tylko temu przyglądać. Gospodarka nie może żyć historią, a kontraktów nie da się wypłakać lejąc łzy nad ranami przeszłości.