Budowlańcy proszą o pomoc w ekspansji

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2016-07-13 22:00

Zaproszenie zagranicznych inwestorów na polskie budowy może ułatwić zdobywanie kontraktów. Nie obejdzie się jednak bez finansowego wsparcia ze strony państwowych instytucji

Firmy budowlane narzekają, że zbyt wolno rozpędza się realizacja projektów infrastrukturalnych. Czekają na wysyp zleceń i zawczasu martwią się, co będzie, kiedy się skończą. Do 2023 r. musimy zrealizować inwestycje z bieżącej perspektywy unijnej. Po tym terminie nikt w branży nie spodziewa się strumienia gotówki z Brukseli. Wtedy szansą dla krajowych firm stanie się ekspansja zagraniczna.

— Spotkaliśmy się z przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, prosząc o wsparcie w pozyskiwaniu kontraktów w innych krajach — mówi Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Wizyta na budowie

Jeszcze niedawno polscy politycy zapraszali na budowy przedsiębiorców zagranicznych, teraz mają promować własnych. Chodzi przede wszystkim o wsparcie na rynkach byłego bloku radzieckiego oraz Bułgarii, Rumunii i Iraku.

— Rozmawialiśmy o wspólnym organizowaniu konferencji, misji promocyjnych oraz zapraszaniu przez polskie urzędy i zamawiających publicznych inwestorów z innych państw na place budowy dróg, bloków energetycznych, linii kolejowych. Realizując te inwestycje w ostatnich latach, polscy przedsiębiorcy zbudowali potencjał wykonawczy i intelektualny, jakim w Europie niewielu może się poszczycić — twierdzi Jan Styliński. Pokazanie potencjalnym kontrahentom gotowych inwestycji lub właśnie realizowanych przez krajowe firmy może ułatwić zdobycie kontraktów. Przekonał się o tym Torpol, wchodząc na norweski rynek.

— Nasi norwescy partnerzy bardzo często weryfikują wiarygodność potencjalnychwykonawców poprzez pozyskiwanie referencji bezpośrednio od ich dotychczasowych klientów z kraju macierzystego. Takie potwierdzenie wiarygodności firmy może podnieść jej konkurencyjność, jest nie mniej istotne niż parametry techniczne czy finansowe przedstawiane w dokumentacji przetargowej — zapewnia Grzegorz Grabowski, prezes Torpolu.

O korzyściach płynących z wizytowania budów wykonawców przed podpisaniem kontraktu przekonany jest także Tomasz Michalski, kierujący firmą Keller Polska, działającą na rynku geotechniki. Zapewnia, że za granicą jest to standard. Inwestorzy często odwiedzają budowy firm, z którymi chcą zawrzeć umowę, i konsultują się z ich klientami.

Twarde warunki

Nieco inaczej na sprawę patrzy Zbigniew Kotlarek, prezes MSP Polska, od kilku lat starający się wprowadzić grupę, mającą korzenie w Portugalii, na rynki Kazachstanu i Mongolii.

— Prezentowanie polskich inwestycji zagranicznym inwestorom to ciekawy pomysł, ale raczej bardziej promujący nasz kraj, a nie firmy wykonawcze. Inne państwa, w odróżnieniu od Polski, niechętnie wpuszczają na rynek obce firmy. My w przetargach finansowanych z budżetu Kazachstanu nie mamy możliwości zdobycia kontraktu, szukamy swojej szansy jedynie w zamówieniach współfinansowanych przez międzynarodowe instytucje — mówi Zbigniew Kotlarek. Jego zdaniem, możliwości zdobycia przez polskie firmy kontraktu zwiększyłoby wsparcie polskich instytucji finansowych. — Nie jest to jednak łatwe w przypadku projektów budowlanych, bo rządowe instytucje wymagają nawet 60-procentowego bezpośredniego udziału krajowych wykonawców w projekcie. Zdobywając kontrakt na budowę chlewni za granicą, możemy wykorzystać krajowe know-how w genetyce, hodowli itp. i osiągniemy ten wskaźnik. Przy budowie dróg będzie trudniej, bo za granicę nie będziemy z Polski wozić asfaltu czy cegieł — mówi Zbigniew Kotlarek.

Zastrzyk finansowy

Większym optymistą jest Grzegorz Grabowski, podkreślający, że rządowi urzędnicy z innych resortów już wspierają krajowe firmy, co przynosi pierwsze efekty w nawiązywaniu kontaktów z zagranicznymi partnerami.

— Przykładem jest udział spółki Torpol Oil & Gas w misji gospodarczej do Iranu, zorganizowanej przez Krajową Izbę Gospodarczą wraz z ministerstwami rozwoju i energii, dzięki której rozpoczęła ona rozmowy o współpracy z lokalnym partnerem biznesowym na rynku irańskim. Dotyczą projektowania, dostaw, wybudowania oraz finansowania projektów w branży gazowo-naftowej oraz petrochemicznej — przypomina Grzegorz Grabowski. Gdy promocja i referencje zaowocują zdobyciem kontraktu, w jego realizacji przydatne będzie wsparcie finansowe ze strony rządowych podmiotów.

— Z powodu braku kapitału na rynku irańskim najważniejsze obecnie jest zorganizowanie wsparcia Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) i Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE), finansowania i zabezpieczenia przez nie płatności. Pozwoli to również rozwinąć wymianę barterową między naszymi krajami — uważa Grzegorz Grabowski.

Jego zdaniem, rządowe instytucje mogą także odegrać dużą rolę w rozwoju współpracy handlowej z partnerami ukraińskimi.

— Ten rynek wymaga dużych nakładów inwestycyjnych. Torpol ma dobre kontakty z partnerami biznesowymi z Ukrainy, warunkiem uruchomienia eksportu jest wsparcie BGK i KUKE — dodaje szef giełdowej spółki. Finansowe wsparcie ekspansji zagranicznej, za pośrednictwem BGK, KUKE i innych rządowych wehikułów finansowych, zapowiedział już Mateusz Morawiecki, wicepremier i minister rozwoju. Firmy chętnie będą z niego korzystać.