Marek Michałowski i Piotr Kledzik już dawno chcieli sojuszu firm, które wypracowują łącznie 6-7 proc. polskiego PKB. Mimo różnic, pod skrzydłami ich organizacji udało się stworzyć quasi-federację. Polski Związek Pracodawców Budownictwa (PZPB) integruje branżę budowlaną. Do grona swoich członków przyjął zbiorowo cztery nowe organizacje: Związek Pracodawców Branży Usług Inżynierskich (ZPBUI), Polska Unia Dystrybutorów Stali (PUDS), Polskie Stowarzyszenie Elektroinstalacyjne (PSE) oraz Polski Kongres Drogowy (PKD). Razem mają reprezentować najważniejsze interesy swoich branż na forum publicznym.
— Mamy sporo wspólnych interesów, tych samych problemów. Do tej pory często pracowaliśmy razem. Teraz będziemywystępować pod jednym szyldem, więc będziemy mieli większą siłę w dialogu z zamawiającymi czy organami państwa — mówi Dawid Piekarz, wiceprezes PZPB. Te wspólne interesy to przede wszystkim prawo zamówieńpublicznych, wzór umów, zamówienia publiczne oraz kwestie podatkowe i finansowe.
— Każda z organizacji zachowa swoją tożsamość i będzie w ramach dotychczasowych struktur lobbować w swoich szczególnych interesach, które raczej nie stoją w kontrze wobec interesów wspólnych — dodaje Dawid Piekarz. Walne zgromadzenie PZPB powołało w skład rady związku Rafała Bałdysa z ZPBUI oraz Zbigniewa Winkla z PSE.
— W Polsce model stowarzyszeń przedsiębiorców nie funkcjonuje. Postanowiliśmy przystąpić do tego związku między innymi po to, by wiedzieć, co się dzieje u naszych podwykonawców. Czy uda się wspólnie coś uzyskać? Czas pokaże — mówi Jacek Faltynowicz, prezes PSE.