Budowlańcy szykują się do podwyżek płac

Wyższe wynagrodzenia znacząco podniosą koszty kontraktów budowlanych. Firmy chcą przerzucić je na inwestorów.

 Przedsiębiorstwa budowlane prognozują znaczący wzrost kosztów, wynikających z planowanego wprowadzenia od 2017 r. obligatoryjnych, minimalnych stawek za godzinę pracy w wysokości 12 zł.

— Teoretycznie nie dotyczy to nas bezpośrednio, bo oczywiście nasi pracownicy zarabiają znacznie powyżej stawek minimalnych. Jednak firmy ochroniarskie, sprzątające oraz niektórzy podwykonawcy sygnalizują nam wzrost kosztów spowodowanych zmianą przepisów płacowych, co docelowo wpłynie także na podwyższenie kosztów świadczonych nam usług — mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu. Giełdowa spółka spodziewa się podwyżki kosztów w przyszłym roku o 30 mln zł. Prognozy kosztowe robią także inne firmy budowlane.

— Koszty wzrosną przynajmniej o kilkanaście milionów złotych. Znaczący będzie zwłaszcza wzrost kosztów ochrony — twierdzi Wojciech Trojanowski, członek zarządu firmy Strabag. Podobnie jest w polskich spółkach grupy PORR.

— Firmy ochroniarskie przedstawiły nam ceny od 50 do 74 proc. wyższe od dotychczasowych. W obszarze podwykonawstwa, głównie usługach zbrojarskich, ciesielskich, spawalniczych, antykorozyjnych itp., także przewidujemy wzrost kosztów, wynikający jednak z innych przyczyn — niskiej dostępności fachowców na rynku oraz możliwości zatrudniania siły roboczej z zagranicy, głównie Ukrainy — informuje Jakub Chojnacki, członek zarządu PORR Polska Infrastructure oraz PORR Polska Construction. Przedstawiciele grup budowlanych prognozują, że przynajmniej część kosztów przerzucą na inwestorów, dla których wykonują kontrakty.

— Głód zleceń jest przyczyną wojny cenowej. Wiele podmiotów składa bardzo niskie oferty cenowe. W przyszłym roku nie ma co liczyć na wzrost marży, nie możemy więc pozwolić sobie na znaczący wzrost cen usług związanych ze zmianą przepisów płacowych. Bierzemy pod uwagę zgłaszanie zamawiającym roszczeń, spowodowanych wzrostem kosztów realizowanych kontraktów — mówi Dariusz Blocher. Podobną ścieżką podąży Strabag.

— W kontraktach, w których klauzule umowne przewidują możliwość zmiany wynagrodzenialub roszczenia o zwrot dodatkowych kosztów, będziemy o nie występować do zamawiających — dodaje Wojciech Trojanowski.

Przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz PKP Polskich Linii Kolejowych, czyli głównych publicznych inwestorów, na razie nie komentują sprawy i nie podają szacunkowych prognoz dotyczących ewentualnego wzrostu kosztów ich inwestycji. Marek Kowalski, ekspert Lewiatana ds. zamówień publicznych, podkreśla, że na razie nie można podawać prognozy. Urząd Zamówień Publicznych dopiero zbiera dane dotyczące prognoz kosztowych. Pierwszych szacunków można spodziewać się pod koniec listopada. Firmy budowlane nie precyzują też, czy wnioski o waloryzację cen kontraktów będą przedstawiać tylko publicznym, czy także prywatnym inwestorom. Marek Kowalski przypomina jednak, że niezależnie od tego, jaki kapitał reprezentuje zamawiający, wykonawca może rozwiązać z nim umowę, jeśli nie zgodzi się na propozycje waloryzacyjne. Wielu inwestorów może nie mieć wyjścia, bo znalezienie nowego wykonawcy może być równie lub nawet bardziej kosztowne niż waloryzacja.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Budowlańcy szykują się do podwyżek płac