- Obecnie przyjęcie w modelach wycen długoterminowej 5% marży EBITDA (spółki ogólnobudowlane na rynkach dojrzałych generują średnio 4-6% marży EBITDA w ostatnich latach) przy założeniu spadku przychodów w latach 2013/14 implikuje dla części spółek budowlanych notowanych na GPW wyceny zbliżone lub wyższe od obecnych wycen rynkowych, co wskazywałoby, że wyceny części spółek zaczynają być długoterminowo atrakcyjne - uważają analitycy DM BDM.
"Ale" to problemy z płynnością w branży oraz brak wykazania wszystkich problemów z kontraktami w sprawozdaniach finansowych.
- Nakazuje to ostrożność przy podchodzeniu do inwestycji -czytamy w raporcie.
- Dobrze obrazuje to przypadek PBG, które przez długi czas pokazywało nominalnie bardzo dobre wyniki finansowe, a urealnienie danych (raport roczny 2011, kwartalny za 1Q’12) w kilka tygodni skierowało spółkę do złożenia wniosku o upadłość. Uważamy, że część spółek może nadal raportować wyniki nieadekwatne do ich realnej sytuacji - ostrzegają analitycy domu maklerskiego.
Początkiem poprzedniej hossy na spółki budowlane, która wystartowała w 2003 roku, było przyjęcie traktatu akcesyjnego o wstąpieniu Polski do UE. Mimo, że wyniki spółek przez długi czas były jeszcze słabe, inwestorzy rozpoczęli dyskontowanie lepszych czasów dla spółek budowlanych po kryzysie z lat 2001-03.
- Jak na razie brakuje podobnych mocnych czynników, które zmieniłyby wyraźnie sentyment do branży. Ewentualna pomoc rządowa wydaje się mieć na celu głównie doraźne działania, by dokończyć obecne inwestycje i nie musi być korzystna dla obecnych akcjonariuszy (potencjalne rozwodnienie) - głosi raport.
Jako czynniki, które mogłyby zmienić sentyment do branży specjaliści postrzegają:
i) porozumienie w sprawie budżetu UE na lata 2014-20 (na razie spodziewane na przełomie 2012/13),
ii) urealnienie bilansów spółek budowlanych (uważamy, że nastąpi to na początku 2013, wraz z kończeniem dużych kontraktów infrastrukturalnych),
iii) oczyszczenie się rynku ze słabych podmiotów, wyjście z rynku części graczy zagranicznych, w efekcie spadek konkurencji (obecnie na przetargach drogowych i kolejowych obecnych jest nadal 15-20 konsorcjów),
iv) zainteresowanie podmiotów zagranicznych polskimi spółkami (uważamy, że stanie się tak dopiero, gdy pojawią perspektywy wzrostu rynku; nie liczymy na przejęcia spółek z nierozliczonymi kontraktami infrastrukturalnymi).
- Uważamy, że dopiero wystąpienie przynajmniej części tych czynników jednocześnie może stać punktem zwrotnym dla rynku. Korzystne może okazać się wtedy przyjęcie agresywnej strategii kupna koszyka akcji spółek budowlanych. Część podmiotów ostatecznie upadnie i nie doczeka lepszych czasów, jednak część może przynieść bardzo wysokie stopy zwrotu - uważają analitycy DM BDM.