Budownictwo to branża kwartału

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2009-05-14 00:00

Kryzys zjada zyski w wielu branżach, ale nie budownictwie. To nie jest pojedynczy wyskok. Dobra passa w tym roku powinna się utrzymać.

To jedyny sektor, który osiąga lepsze wyniki niż przed rokiem. Przychody rosną wolno, ale zyski dużo szybciej

Kryzys zjada zyski w wielu branżach, ale nie budownictwie. To nie jest pojedynczy wyskok. Dobra passa w tym roku powinna się utrzymać.

Branża budowlana może być jedyną, dla której bilans pierwszego kwartału będzie lepszy niż przed rokiem. Znamy już wyniki pierwszych dwunastu spółek z tego sektora, w tym potentatów Budimeksu, PBG oraz Polimeksu. Przychody i zyski w pierwszych trzech miesiącach 2009 r. były wyższe niż rok temu w analogicznym okresie. Zsumowane przychody dwunastu budowlanych firm w pierwszym kwartale przekroczyły 2,37 mld zł, co było rezultatem lepszym o 1 proc. Dużo szybciej rosły zyski. Wynik operacyjny zwiększył się o 15 proc., a zysk netto o 35 proc. Rentowność operacyjna wzrosła z 5,9 do 6,8 proc., a rentowność netto z 3,8 na 5,1 proc.

— Dobre wyniki z pierwszego kwartału to efekt realizacji zamówień zawartych w 2007 i 2008 r., a więc w okresie hossy budowlanej — mówi Marcin Deręgowski, analityk Millennium DM.

Liderzy w natarciu

Barometrem dla każdej branży są wyniki największych spółek. Budimex, PBG i Polimex pochwaliły się zyskami dużo wyższymi od oczekiwań. Pierwsza ze spółek zarobiła na czysto 29,8 mln zł, a analitycy oczekiwali 13,5 mln zł. W przypadku drugiej było to odpowiednio 23,2 i 19,2 mln zł. Dla ostatniej z wielkiej trójki — 34,2 i 27 mln zł. Rynek docenił osiągnięcia dużych spółek, nagradzając je wyraźnym wzrostem kursu w dniu publikacji raportu.

— Wyniki dużych spółek budowlanych, które m.in. realizują kontrakty finansowane z budżetu lub z pieniędzy z Unii, wyróżniają się na tle rynku. Zagrożenie kryzysem, paradoksalnie, na razie pomaga firmom z branży. Presja płacowa spada, podobnie jak ceny usług podwykonawców i ceny materiałów. To pomaga osiągnąć wyższą rentowność kontraktów budowlanych —mówi Krzysztof Pado, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

Rok spokoju

Akcjonariusze spółek budowlanych będą mogą się cieszyć z wyższych marż prawdopodobnie w całym roku. Kolejny może być trudniejszy.

— Spółki budowlane na razie realizują kontrakty zawarte rok i dwa lata temu, więc ten rok powinien być jeszcze dobry. W kolejnych latach zanosi się na spadek marż i pogorszenie wyników. Będzie miało to związek z wojną cenową przy zawieraniu nowych kontraktów po niższych cenach — twierdzi Marcin Deręgowski, analityk Millennium DM.

Jeśli gospodarka stanie kontraktów będzie coraz mniej. W dodatku trzeba będzie o nie walczyć z zagraniczną konkurencją. Poza Polską rynki się kurczą.

— Już widać zaciętą walkę o kontrakty. Spółki chcą wypełnić portfela zamówień na kolejne lata. To może odbić się na wynikach firm celujących w długoterminowe umowy, jeżeli tendencje kosztowe ulegną odwróceniu — dodaje Krzysztof Pado.

Prawa giełdy

Sytuacja giełdowych spółek budowlanych, przynajmniej tych największych, jest niezła, ale giełda tego nie uwzględnia. Zostały one potraktowane tak jak wszystkie. Indeks WIG-Budownictwo od dwóch lat znajduje się w bessie (dłużej niż WIG — patrz wykres obok).

— Kursy spółek budowlanych nie nadążają za rosnącym rynkiem, bo wcześniej aż tak mocno nie spadły. Można powiedzieć, że były drogie. Jeszcze kilka miesięcy temu były notowane ze średnim wskaźnikiem cena/zysk na 2009 r. 10-12. Dla niektórych innych spółek wskaźnik ten wynosił od 3 do 6 — mówi Marcin Deręgowski.

WIG-Budownictwo w ostatnich trzech miesiącach odrabia straty, ale i tak rośnie wolniej niż WIG. Od połowy lutego do 12 maja (tego dnia WIG dotarł najwyżej w trzymiesięcznej wspinaczce) WIG-Budownictwo wzrósł o 34,6 proc. WIG w tym czasie zyskał 41,5 proc. Subindeks budowlany nie nadąża także za najszybciej rosnącymi indeksami branżowymi. Liderami są WIG-Deweloperzy i WIG-Chemia z dorobkiem odpowiednio 72 i 65 proc.

Tomasz Jerzyk

WIG-Budownictwo znajduje się w trendzie spadkowym od 23 kwietnia 2007 r. Szczyt zbiegł się z przyznaniem Polsce i Ukrainie prawa do organizacji EURO 2012. Radość nie trwała jednak długo. Kolejne miesiące to silne spadki, które sprowadziły indeks z 12 789 pkt do 3637 pkt, czyli o ponad 71,5 proc.

Dno zostało wytyczone 18 lutego. Od dołka do ostatniego lokalnego szczytu (5053 pkt) indeks zyskał 38,93 proc. WIG w tym czasie zyskał 49,70 proc. W ostatnich tygodniach kupującym udało się sforsować linię trendu spadkowego. Obecnie indeks znajduje się w pobliżu krótkoterminowego maksimum przy 5053 pkt. To jest najbliższy opór. Pokonanie 5053 pkt będzie zapowiadało test kolejnego oporu przy 5139 pkt. Pokonanie tego ostatniego pułapu będzie dobrym znakiem, zapowiadającym dalszy wzrost. Wtedy liczyłbym na ruch do 6852 pkt. Najbliższe wsparcie znajduje się przy 4567 pkt. Jeśli zostanie przebite w dół, to kolejne widzę przy 4268 pkt. Przełamanie tej ostatniej wartości będzie świadczyć o słabości rynku i możliwości kolejnego ruchu spadkowego.

W prognozach dla indeksu pomoże obserwacja największej spółki sektora, czyli PBG. Ta firma wygrała przetargi na budowę stadionów na EURO 2012, czyli powinna najbardziej skorzystać na organizacji mistrzostw. Problem polega jednak na tym, że akcje spółki utrzymują się w fazie konsolidacji. Na wykresie nie widać entuzjazmu, przynajmniej na razie, z powodu wygranych przetargów. Jeśli kurs PBG ruszy w górę, wzrosną szanse, że indeks będzie kontynuował wzrost.

Grzegorz Dobek

Spółki z branży budowlanej nie zawiodły w pierwszym kwartale 2009 r., zgodnie z oczekiwaniami. Szczególnie dobre wyniki pokazali najwięksi przedstawiciele branży. Ostatnie dane GUS dotyczące produkcji wskazują, że budownictwo jest jedną z ostatnich gałęzi gospodarki, która się rozwija. Warto jednak przypomnieć, dlaczego tak jest.

Po pierwsze — budownictwo charakteryzuje się dużą inercją. To sprawia, że trendy w tym sektorze są opóźnione w stosunku do całej gospodarki. Po drugie — poprawa wyników spółek wynika głównie ze wzrostu rentowności. Przychody ze sprzedaży stoją w miejscu, a w niektórych przypadkach nawet spadły w I kwartale (Polimex- -Mostostal). To jednak nie przeszkodziło w poprawie wyniku netto.

Oczekuję, że wyniki dużych spółek z branży w nadchodzących 2-3 kwartałach będą dalej się poprawiać. Jednak nie spodziewam się znaczącego wzrostu przychodów. Zyski netto będą rosły dzięki poprawie rentowności. Dobra sytuacja dużych firm wynika z korzystnej koniunktury z dwóch ubiegłych lat. Wtedy to spółki zdobyły gruby portfel zamówień na bardzo korzystnych warunkach. Dziś, po spadku kosztów, kontrakty te są dużo bardziej rentowne niż w momencie ich podpisywania. Gorzej może wyglądać sytuacja mniejszych spółek, które nie mają długoterminowych kontraktów. Ich portfel zamówień może się kurczyć. Mniejsze spółki będą musiały walczyć o nowe kontrakty, godząc się na niższe marże.