Władze Budvaru Centrum, który specjalizuje się m.in. w produkcji okien z PVC i drewna, pod koniec roku są pełne optymizmu. Powód? Poprawa wyników. Po pierwszym półroczu 2010 r. spółka zanotowała 2,4 mln zł straty netto, podczas gdy w całym 2009 r. strata wyniosła nieco mniej — bo 1,93 mln zł.
— Możemy zakończyć rok w okolicy "zera". To będzie bardzo dobry wynik ze względu m.in. na to, że spółka nie ma praktycznie żadnych zobowiązań finansowych. To będzie idealny punkt startu w momencie, gdy kryzys w końcu odpuści — mówi Marek Trzciński, prezes Budvaru i jego główny udziałowiec.
Przeszkodą może być... niska temperatura.
— Niestety, prognozy mówią o obniżeniu temperatury w listopadzie, a to może przełożyć się na zatrzymanie zamówień — przyznaje Marek Trzciński.
Prezes Budvaru przekonuje, że pozycja spółki na rynku wzmocnienia się.
— Rosną przychody i na koniec roku powinny być znacznie większe niż w 2009 r. [wówczas 54,02 mln zł — przyp. red.] — dodaje prezes Budvaru.
Ostatnie dane z ośmiu miesięcy 2010 r. pokazują, że obroty spółki wyniosły 38,21 mln zł (wobec 31,47 mln zł r/r).
— Zakładamy, że rok 2011 będzie zdecydowanie lepszy od tegorocznego. Powinien nas przybliżyć do rezultatów, które notowaliśmy trzy lata temu, gdy rentowność była dwucyfrowa, a przychody przekraczały 68 mln zł — prognozuje Marek Trzciński.
Głównym motorem wzrostu na razie jest eksport, który w ubiegłym roku stanowił około 20 proc. przychodów Budvaru.
— Na koniec tego roku może wynieść 40-50 proc. Umacniamy pozycję w Niemczech, Austrii i zaczynamy współpracę z Włochami, którzy są zainteresowani stolarką drewnianą — wylicza prezes Budvaru.
Marek Trzciński nadal liczy, że znajdzie kupców na udziały w czeskich spółkach zależnych: Thermo Style i BVC Okna. Dziś działalność obu jest zawieszona. Jeśli do transakcji nie dojdzie, to na początku roku Budvar podejmie działania likwidacyjne. Na razie Budvar nie ma też planów akwizycyjnych, bo — jak twierdzi prezes — nie ma dobrej oferty na rynku.
