Budżet 2002 utknął w martwym punkcie

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 21-08-2001, 00:00

Budżet 2002 utknął w martwym punkcie

Dziś Ministerstwo Finansów ma rozpocząć rozmowy z poszczególnymi resortami na temat wydatków w przyszłorocznym budżecie. Rozmowy te nie zmniejszą niepewności związanych z finansami państwa, bo wszelkie decyzje będą należały już do przyszłego rządu — uważają analitycy.

Cięcia wydatków zaproponowane przez ministrów nie są wystarczające, by załatać niedobory w budżecie. Mówił o tym w niedzielę Rafał Zagórny, wiceminister finansów. Informacje te potwierdziło wczoraj biuro prasowe Ministerstwa Finansów. Teraz resort będzie szukał porozumienia z pozostałymi ministerstwami.

— Od wtorku zaczniemy rozmowy z poszczególnymi resortami — zapowiada Anna Sobocińska z biura prasowego MF.

Ile te rozmowy potrwają — nie wiadomo. Analitycy sceptycznie odnoszą się do perspektyw uzgodnienia stanowiska rządu w sprawie budżetu w tym tygodniu, w tym miesiącu, a nawet w tym roku.

— Przyszłoroczny budżet poznamy dopiero w przyszłym roku. Na szczegóły trzeba będzie poczekać nawet do listopada — mówi Piotr Bielski z PKO BP.

Opóźnienie

Zgodnie z propozycjami Jarosława Bauca, deficyt budżetu państwa ma wynieść 4,5 proc. PKB, czyli 35,3 mld zł. Bez cięć wydatków deficyt wyniósłby 88,2 mld zł, czyli ponad 11 proc. PKB. Plan ratunkowy popierają ekonomiści.

— Mam pełne zaufanie do dokumentu Jarosława Bauca, ponieważ pokazuje on, że finansom publicznym grozi kryzys, jeżeli nie podejmie się radykalnych kroków — powiedział w wywiadzie dla Radia Zet Bogusław Grabowski z Rady Polityki Pieniężnej.

Komitety Ekonomiczny i Społeczno-Ekonomiczny Rady Ministrów nie podzielają jednak tej opinii. W czwartek odrzuciły one propozycję MF. Do soboty wszystkie ministerstwa z wyjątkiem Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej przedstawiły plan cięć w wydatkach własnych resortów. Tych z kolei nie zaaprobował resort Jarosława Bauca. Ministerstwo pracy miało wczoraj przesłać do MF projekt cięć.

— Prace nad projektem jeszcze trwają. Prawdopodobnie zostaną przesłane do MF we wtorek — mówił w poniedziałek po południu pracownik biura prasowego MPiPS.

Analitycy uważają, że skoro proponowane oszczędności nie pomogą załatać dziury budżetowej, Jarosław Bauc zostanie zmuszony do zrewidowania przewidywanych dochodów.

— Powstanie projekt na pierwszy rzut oka dobry. Deficyt nie przekroczy 40 mld zł. Niestety, ten projekt będzie mało realny — mówi Piotr Bielski z PKO BP.

— Sytuacja, w której minister finansów odsyłany jest przez kolegów z rządu po to, by zrewidować swoje prognozy wzrostu gospodarczego i inflacji, nie jest budująca — czytamy w raporcie Merrill Lynch.

W przyszłym roku mogą być problemy z finansowaniem deficytu. Z wypowiedzi ministra Wiesława Kaczmarka wynika, że wpływy z prywatyzacji nie będą do tego wykorzystywane, a pieniądze będą pochodzić głównie z rynku finansowego. Wiceminister Ners wyliczył, że nawet przy optymistycznych założeniach (deficyt do 35 mld zł) , przyszłoroczna podaż papierów skarbowych sięgnie 120 mld zł. W tym roku jest to 68 mld zł.

Niemoc urzędu

O bezradności Ministerstwa Finansów świadczyć może fakt, że wczoraj resort zaapelował o pomoc. Ministerstwo czeka na pomysły na zmniejszenie wydatków i zwiększenie dochodów. W serwisie internetowym stworzono forum poświęcone budżetowi państwa. Ministerstwo będzie tam publikować listy z pomysłami internautów na zwiększenie dochodów lub oszczędności w budżecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Birnbaum

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu