Budżet to za mało

Lesław Kretowicz
04-07-2002, 00:00

Marcin Mróz Societe Generale

- Minister przez dłuższy czas umiejętnie balansował między tym, co należy zrobić, a tym, co można zrobić. Sukcesem odchodzącego wicepremiera było zacieśnienie tegorocznego budżetu. Założony w budżecie wzrost PKB na poziomie 1 proc. wydawał się bardzo ostrożny. Jednak okazuje się, że szacunki i prognozy przeprowadzane obecnie zbliżają się do tych założeń. Zabrakło w tej krótkiej kadencji ministra finansów przede wszystkim głębszych reform w polityce fiskalnej, Poziom wydatków sztywnych nadal jest za wysoki. Niestety, nie było woli politycznej, by tego dokonać, więc trudno winić za to samego ministra.

Richard Mbewe główny ekonomista WGI

- Marek Belka był na stanowisku krótko i praktycznie nie zdążył nic znaczącego wprowadzić. Jedyną znaczącą rzeczą było wprowadzenie podatku od odsetek z oszczędności. Pierwszym prawdziwym sprawdzianem dla ministra Marka Belki byłoby przeforsowanie i zrealizowanie budżetu na 2003 r. i czy udałoby się utrzymać podstawowe założenia. Nie udało się zlikwidować zapowiadanych przed wyborami agencji rządowych i obawiam się, że nie uda się już tego zrealizować. Następca powinien być człowiekiem niezależnym, mającym autorytet międzynarodowy i zaufanie rynku krajowego. Osoba ta będzie musiała także zrealizować budżet na 2003 r. Dariusz Rosati wydaje się odpowiednią osobą, która byłaby w stanie to zrobić.

Tadeusz Marszalik prezes Tras Tychy

- Gospodarka była w złym stanie i trudno było się spodziewać cudu. Marek Belka nie zrealizował jednak swoich zapowiedzi przedwyborczych. Poszedł początkowo na pewien kompromis z rządem. Po wielu miesiącach okazało się, że nie był w stanie realizować tego, co chciał. Jego dymisja była więc następstwem odmienności punktu widzenia, który nakreślił się już przed wyborami. Następca wicepremiera może mieć pełne poparcie rządu, jednak trudno stwierdzić, czy będzie w stanie utrzymać jakąś niezależność w prowadzeniu własnej polityki finansowej.

Leszek Waliszewski Delphi Poland

- Sukcesem Marka Belki było załatanie dziury budżetowej, którą zastał po poprzednikach. Był on gwarantem pewnej stabilności finansów publicznych. Trudno powiedzieć, czy ktoś, kto go zastąpi, zostawi tak znaczący znak po sobie jak odchodzący minister finansów.

Jacek Wiśniewski analityk Pekao SA

- Markowi Belce udało się uratować budżet na 2002 r. Część wydatków została obcięta lub przesunięta. Odsunięcie w czasie pewnych wydatków odbije się jednak w następnych okresach. Starał się również stać za niezależnością banku centralnego, choć nie zawsze zgadzał się z RPP. Nie udało mu się jednak wprowadzić jasnej koncepcji dojścia naszego kraju do UE i ERM II. Również częściowe obniżenie deficytu przez podniesienie podatków długofalowo nie wpływa korzystnie na rozwój gospodarczy.

Iwona Pugacewicz-Kowalska ekonomista CA IB

- Ministrowi finansów udało się oddalić groźbę załamania finansów publicznych, jednak nie udało się jej całkowicie wykluczyć. Z drugiej strony udało się zapoczątkować pewne zmiany w Ministerstwie Finansów. Nie udało się jednak utrzymać spójności finansów publicznych i nie wiadomo, czy w momencie wejścia do Unii Europejskiej deficyt będzie poniżej 3 proc. PKB. Następca ministra finansów nie będzie już tak niezależny jak Marek Belka, gdyż premier Leszek Miller może nie zaakceptować takiego kandydata. Zagrożeniem w przypadku nowej osoby może być chęć zwiększenia wydatków, by stymulować popyt wewnętrzny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Budżet to za mało